xpp

sobota, 7 grudnia 2013

01 - "Welcome To Las Vegas"



Dzień 274 pozostało 90 dni
„Jeśli moje wyliczenia będą prawdziwe i naprawdę zostało mi tylko 90 dni to po śmierci proszę aby nazwano mnie jasnowidzem a jeśli nie to chociaż geniuszem matematycznym. Nie wiem, po co to wszystko zapisuje, założyłam ten durny pamiętnik po to żeby spisać tutaj te wszystkie niesamowite chwile, jakie przeżyłam w czasie tego ostatniego roku a prawda jest taka, że każdy kolejny dzień jest taki sam jak poprzedni, ten sam schemat. Pobudka rano, tabletki, śniadanie, tabletki, odpoczynek i leniuchowanie przed telewizorem, obiad, tabletki, znowu leniuchowanie, kolacja, tabletki i pójście spać i tak każdego pieprzonego dnia. Miałam tyle planów tyle rzeczy do zrobienia a tak naprawdę nie robię nic. Dzisiaj lecę do mojej cioci, która ma dość nietypową pracę i zwiedza sobie cały Świat a dzięki moim prośbą i błaganiom pogadała ze swoimi szefami i zgodzili się abym wraz, z Seleną towarzyszyli im przed kilka dni. Cioci Louise nie widziałam od ponad roku wtedy Lux była taka mała, że bałam się ją wziąć na ręce. Na zdjęciach, które widziałam w Internecie jest już z niej duża panna, jeśli tak można powiedzieć o 2-letnim dziecku”
-Pobudka śpioszku czas na cukiereczki- Zaśmiała się Sel wchodząc do mojego pokoju w swojej różowej piżamie w baranki i puchatych kapciach
„Ahh tak Selena nadal jest moją współlokatorką a z ojcem nadal nie rozmawiam”
-Przestań wypisywać te bzdury i połykaj cukiereczki- Stwierdziła dziewczyna zabierając mi pamiętnik i podtykając pod nos plastikowy kieliszek, który był zapełniony tabletkami
-Twoje zdrowie, do dna- Uśmiechnęłam się po czym wzięłam tabletki i popiłam szklanką wody
Selena jest moją przyjaciółką od kąd skończyłam 10 lat, zawsze i wszędzie trzymałyśmy się razem, jako jedyna wie o tym, że jestem chora i nigdy nie robiła z tego jakieś wielkiej tragedii, mimo, że tego nie pokazuje ja wiem, że w głębi duszy bardzo to przeżywa, ale ze względu na mnie tego nie okazuje i traktuje mnie tak jakby wszystko było ok. Nie raz próbowałam z nią rozmawiać o tym, co będzie, gdy mnie zabraknie jednak ona zawsze zbywała temat mówiąc, że później będziemy się nad tym zastanawiać.
-I jak samopoczucie?- Zapytała kładąc się na moim łóżku a ja obok niej
-Pomyśl, ja i ty, 6 dni w Las Vegas a potem jeden Pan Bóg wie gdzie nas wywieje. Czy to nie wspaniała wizja?- Zapytała patrząc na sufit tak jakby już widziała to, co będziemy robić
-Tak będzie super- Odpowiedziałam bez przekonania
-To będą najlepsze wakacje w naszym życiu- Zaśmiała się
-Wakacje zaczynają się w czerwcu a my mamy maj, więc to nie wakacje- Stwierdziłam
-To będą przedwczesne wakacje, potrafisz popsuć każdy moment, nudziara
-Oj Sel wybacz, po prostu się trochę denerwuje, pamiętaj, że lecimy tam, bo chcę się pożegnać z ciocią i spędzić z nią trochę czasu
-Ale to nie wyklucza dobrej zabawy, nie zapominaj o tym- Stwierdziła czarnulka podnosząc się z łóżka
-Jesteś niemożliwa
-Zbieraj się za cztery godziny mamy samolot sprawdź czy wszystko zabrałaś, wybacz królewno, ale samolot nie będzie na ciebie czekał- Zaśmiała się i wyszła z pokoju.

Mimo ogromnych korków i długiej odprawy zdążyłyśmy na samolot i rozkoszowałyśmy się 2 godzinami lotu, w czasie naszej podróży Selenie buzia się nie zamykała mówiąc o tym, co zrobi, gdy będziemy na miejscu. Nie mogąc jej dłużej słuchać założyłam słuchawki i dałam się porwać rytmie muzyki, jaką wtedy słuchałam. Równo o 18 wylądowaliśmy na lotnisku w Las Vegas, odebrałyśmy bagaże i poszliśmy do hali przylotów gdzie miała czekać na mnie ciocia. Gdy tylko przekroczyliśmy
drzwi zauważyłam wysoką, kobietę z lekko różowymi włosami i tym specyficznym stylem ubierania od razu wiedziałam, że to ciocia. Z każdym krokiem widziałam ją, co raz wyraźniej w rękach trzymała kartkę z moim imieniem i nazwiskiem a dookoła były kwiatki, które za pewne narysowała Lux, obok niej stał jakiś chłopak w czarnych okularach i czapce z, pod której i tak wydostawały się loki
-Demi!- Krzyknęła ciocia machając mi. Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam
-Boże dziewczyno jak ty wyrosłaś, prawie Cię nie poznałam gdyby nie zdjęcia, które mi wysłałaś nie wiedziałabym, że to ty
-Ty za to nic się nie zmieniłaś, nadal młoda i piękna- Zaśmiałam się
-Już tak nie cukruj. Selena ? Kurcze kochanie ty też się zmieniłaś ostatni raz, kiedy Cię widziałam miałam krótsze włosy, workowate ubrania i aparat na zębach, niezłe laski z was teraz
-Ciociu- Powiedziałam zażenowana
-No, co taka prawda, a właśnie to jest Harry chyba go znacie prawda?- Przedstawiła chłopaka, który obok nas stał
-Trudno go nie znać- Odpowiedziałam lekko się uśmiechając
- Demi- Po czym podałam mu rękę, którą z uśmiechem uścisnął, potem to samo zrobił z Seleną.
-A gdzie Lux?- Zapytałam
-Została z Tomem w hotelu, spała i nie chciałam jej budzić
-Nie chciałbym przeszkadzać, ale ludzie się dziwnie na nas patrzą a nie chcę tutaj żadnego zamieszania- Wtrącił się Harry rozglądając na boki
-Oni nie patrzą się na nas tylko na ciebie, też bym się patrzyła na chłopaka, który ma w pomieszczeniu ciemne okulary i rozgląda się na boki jakby chciał coś ukraść- Zaśmiałam się łapiąc za walizkę i kierując się w stronę wyjścia, za sobą usłyszałam jego cichy pomruk i jak mówi, że to wcale nie jest śmieszne. Ciocia wyjaśniła mi, że Harry z nią pojechał, bo Tom po wczorajszej imprezie nie był w stanie prowadzić i został w domu z Lux a taksówką nie chciała przyjeżdżać, bo z lotniska jedziemy prosto na arenę gdzie ma się dzisiaj odbyć koncert chłopców.
-Coś mizernie wyglądasz De, wszystko w porządku?- Zapytała odwracając się na przednim siedzeniu i patrząc na mnie tą swoją zmartwioną miną
-Wszystko dobrze po prostu jestem nieco zmęczona tym lotem, w nocy niezbyt dobrze spałam.- Skłamałam uśmiechając się, tak naprawdę czułam się jak gówno, wszystkie kości mnie bolały, mdliło mnie i miałam wrażenie, że zaraz zamarznę, było mi tak zimno, mimo, że na dworze było około 28 stopni. Sel od razu wyczuła mój stan i złapała mnie za rękę w ramach pocieszenia. W ciągu 25 minut znaleźliśmy się pod areną. Ludzi było niewyobrażalnie dużo, ledwo, co udało nam się przejechać a walenie rękami w szybę dość mocno mnie przestraszyło. Gdy Harry zaparkował samochód w ciągu kilku chwil pojawiło się stado ochroniarzy przy bramie oraz przy samochodzie gdyby jakimś fanom udało się przedostać na teren areny. Obok nas stanął wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z lekkim zarostem na twarzy.
-Harry idź się przebrać zaraz macie próbę dźwiękową, no raz, raz, na co czekasz- Stwierdził patrząc na loczka, który spokojnie, powoli zamykał samochód i ślimaczym tempem kierował się do środka budynku
- Paul to moja siostrzenica Demi i jej przyjaciółka Selena, te, o których Ci mówiłam- Przedstawiła nas ciocia
-A tak, miło was poznać dziewczyny, tutaj macie swoje identyfikatory, jestem Paul i zajmuje się tym cyrkiem, mam nadzieję, że wam się spodobają te kilka dni z nami i, że wyjdziecie z tego całe, bo czasami jest tutaj jak w prawdziwym cyrku, Lou może wam coś o tym powiedzieć. Musze was przeprosić, ale idę pogonić tych leni do roboty jak widzicie kilkanaście tysięcy ludzi chce zobaczyć te moje małpy na scenie- Zaśmiał się idąc na tył budynku. My za to poszłyśmy do głównego wejścia. Po drodze Lou pokazywała nam gdzie są, jakie pomieszczenia itp. Na koniec stanęła przy drzwiach z napisem „Garderoba”
-A to moje królestwo- Stwierdziła wpisując odpowiedni kod do drzwi, które po chwili się otworzyły. W pokoju byli już chłopcy, którzy się przebierali w sceniczne stroje, przedstawiła nas wszystkim i razem z Sel usiadłyśmy w kącie na kanapie tak, aby nie przeszkadzać. Gdy obserwowałam jak moja ciocia czyni cuda z ich włosami byłam pod ogromnym wrażeniem dla mnie problemem było nawet upiąć włosy w koka a co dopiero bawić się spinkami, lakierami i tego typu rzeczami.
-Na długo przyjechałyście?- Zapytał Liam patrząc na nas w lustrze, kiedy ciocia układała mu włosy
-Na 6 dni później się okaże- Odpowiedziałam lekko się uśmiechając
-6 dni z pięknymi dziewczynami to jest życie- Zaśmiał się Louis
-Ej, ej, ej kochaniutki masz, Eleanor więc się nie odzywaj, wara od moich dziewczynek i to się tyczy każdego z was, głównie ciebie Harry- Powiedziała ciocia piorunując ich wzrokiem
-No przecież wiem, Lulu nie musisz się tak denerwować- Odpowiedział Louis lakierując sobie włosy
-Cholera Louis przez ciebie zabrakło lakieru, po co ty tego tyle nakładasz, zawsze musisz po mnie poprawiać, wiesz, że tego nienawidzę, teraz muszę iść do busa po nowe, w ogóle gdzie jest Niall do cholery?
-Pewnie śpi jak zawsze przed koncertem- Zaśmiał się Zayn
-Marnuje teraz czas na łażenie, bo busa w tą i z powrotem
-Jak chcesz mogę pójść po ten lakier, powiedz mi tylko gdzie stoi bus- Zaproponowałam wstając
-Naprawdę mogłabyś?
-Jasne to żaden problem- Uśmiechnęłam się, tak naprawdę musiałam wyjść się przewietrzyć i wziąć leki
-Może pójdę z tobą?- Zapytała Sel patrząc na mnie niepewnie
-Wszystko jest ok, zaraz wracam- Odpowiedziałam wychodząc z pokoju. Bez problemu znalazłam busa, o którym mówiła mi ciocia. Weszłam do środka wzięłam 4 lakiery. Kierowca okazał się nadzwyczaj miłym starszym Panem, który pomógł mi szukać wymienionego wcześniej produktu. Gdy weszłam do budynku stanęłam przy automacie z napojami i kupiłam sobie wodę, którymi popiłam tabletki, po czym ruszyłam w stronę garderoby. Oczywiście byłam pewna, dokąd mam iść dopóki nie trafiłam na ślepy zaułek i w pewnym momencie totalnie nie wiedziałam gdzie jestem i w, którą stronę mam iść. Chodziłam po korytarzach w tą i z powrotem szukając jakiegoś znajomego punktu, przy, którym przechodziłam w drodze do busa jednak nic nie wydawało mi się znajome. Gdy wyszłam zza rogu zauważyłam na końcu korytarza jakąś postać.
-Przepraszam!- Krzyknęłam biegnąc do osoby, która stała do mnie tyłem
-Wiesz może jak dojść do garderoby?- Zapytałam podchodząc do tej osoby, która w tym momencie się odwróciłam a mi zaprało dech w piersiach pod biało-czerwoną czapką kryły się jego farbowane blond włosy a jego niebieskie oczy patrzyły na mnie z taką przenikliwością, że zapomniałam jak się oddycha
-Jeśli mogę wiedzieć, po co chcesz znać drogę do garderoby? Tam ma wstęp tylko obsługa, jeśli jesteś fanką pstryknij sobie ze mną fotkę i po kłopocie- Powiedział niechętnie
-Słucham?
-Jesteś fanką prawda? Tak wiem nie jestem Harrym, ale możesz sobie zrobić ze mną zdjęcie tylko się pośpiesz, bo zaraz mam próbę a jeszcze muszę się naszykować- Odpowiedział nadal na mnie patrząc
-Nie jestem fanką, jestem siostrzenicą Lou- Stwierdziłam wkurzona, jak on może się tak odzywać, gdybym była fanką na pewno czuła bym się urażona jego zachowaniem
-Louis nie ma siostrzenicy, niezła próba mała- Odpowiedział śmiejąc się
-Nie chodziło mi o Louisa tylko o Louise waszą fryzjerkę, i nie jestem mała. Jak nie wierzysz to proszę tu masz identyfikator-, Na, którym było moje zdjęcie, imię, nazwisko i to, że jestem siostrzenicą Lou.
- A teraz powiesz mi jak dojść do tej garderoby?- Zapytałam patrząc na niego
-Amm tak jasne, sorki nie wiedziałem. Właśnie tam idę, więc możesz iść ze mną
-Dzięki, a tak przy okazji, jeśli tak traktujesz wszystkich fanów to życzę Ci powodzenia
-Nie wiesz jak jest, więc nie masz prawa tego mówić, fani są dla nas ważni, ale my już nie mamy tego czegoś i odbija się to na nich.
-Tego czegoś? czyli czego?
-Tego zapału do grania muzyki na żywo w ogóle do śpiewania- Stwierdził wkładając ręce w
kieszenie swoich dresów
-Macie tłumy na koncertach, wszystkim podobają się wasze piosenki, więc, w czym problem?
-Mówisz o tych śpiesznych pioseneczkach o tym co sprawia, że jesteś piękna, że mną wstrząsnęłaś i , że zabawa jest super ? Zwykły chłam, który karze nam śpiewać wytwórnia, nie mamy już 16 lat tylko 20, to żadna przyjemność śpiewać coś, czego nie chcesz uwierz mi.
-To nie możecie tego zmienić? Pogadać z wytwórnią?
-My jesteśmy tylko małymi pionkami, to oni sterują nami a nie my nimi, gdy się sprzeciwimy nie dostaniemy pieniędzy to prosty rachunek
-Co nie zmienia faktu, że mógłbyś być nie, co milszy dla potencjalnych fanów- Powiedziałam, gdy skręcaliśmy w korytarz, który wydawał mi się już znajomy
-Tak masz rację, zazwyczaj jestem miły, ale nie wtedy, kiedy mnie obudzono i kazano przyjść żebym robił z siebie idiotę na scenie. Z resztą, co Ci będę mówił i tak już za dużo wiesz, wybacz nie powinienem tyle gadać, taka moja wada. Widzisz buzia mi się nie zamyka- Zaśmiał się, gdy dochodziliśmy do drzwi garderoby
-Nic nie szkodzi, obiecuję, że nie pisnę ani słówka- Odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech i wchodząc do pomieszczenia
-Coś ty się zgubiła, że tak długo Cię nie było?- Zapytała Sel
-Tak jakby miałam mały problem z powrotem tutaj, ale na szczęście spotkałam po drodze Nialla i mi pomógł- Powiedziałam stawiając lakiery na stół
-Dzięki De jesteś moją najukochańszą siostrzenicą- Powiedziała ciocia dając mi buziaka
-No cóż jestem twoją jedyną siostrzenicą, więc nie ma, co do tego wątpliwości no chyba, że mama mi o czymś nie powiedziała- Zaśmiałam się siadając obok Seleny.
Kiedy Lou doprowadziła chłopaków do porządku, poszliśmy na próbę dźwiękową, stałyśmy obok Lou i Paula obserwując jak chłopcy latają po scenie. W czasie przygotowań nie za dużo ze sobą rozmawiali prawie w ogóle a jeśli już rozmawiali to była to raczej kłótnia, natomiast na scenie wyglądali jak piątka najlepszych przyjaciół pod słońcem, która oddałaby za siebie życie. Normalna osoba tego nie widzi, gdy chłopcy są tylko na scenie, ale poza nią prawie w ogóle nie widać tej „braterskiej przyjaźni”. Po wykonaniu kilku piosenek chłopcy zeszli ze sceny, aby spotkać się z fanami porozmawiać, zrobić pamiątkowe zdjęcia i rozdać autografy.
-Dobrze się czujesz?- Zapytała zmartwiona Selena widząc jak przecieram sobie czoło
-Tak, jest ok. Wiesz jak reaguje na te leki nie jest za dobrze, ale trzymam się. Co Cię nie zabije to Cię wzmocni- Uśmiechnęłam się
-Może chcesz jechać do hotelu?
-I mam przegapić koncert największego, najwspanialszego, najcudowniejszego i najprzystojniejszego boys bandu na Świecie, po moim trupie- Zaśmiałam się
-Tyle pochwał naraz? Czym sobie na to zasłużyliśmy?- Zapytał Louis wchodząc do garderoby razem z Niallem i Harrym
-To tylko taki żart, jak dla mnie jesteście beznadziejni- Stwierdziłam poważnym tonem, miny, jakie wtedy zrobili to mistrzostwo Świata, nigdy ich nie zapomnę
-Żartuje przecież, widzę bardzo słabe pokłady wiary w siebie
-Jajcara, już Cię lubię- Powiedział Louis obejmując mnie ramieniem
-Przyszliśmy sprawdzić, co u was i zapytać jak się wam na razie podoba- Oznajmił Harry siadając na fotelu naprzeciwko nas
-U nas jak widać wszystko ok a jak nam się podoba? Na razie nie jest źle, trochę dużo ludzi tutaj biega, chodzi, krzyczy idzie się pogubić- Odpowiedziała Selena
-Demi dobrze się czujesz?- Zapytał Niall
-Co jest z wami ludzie? Czemu każdy mnie o to pyta i ile razy mam mówić, że wszystko jest ok tylko jestem trochę zmęczona- Powiedziałam wkurzona po czym wstałam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami. Po moim małym zwierzaniu tego budynku już wiedziałam gdzie mam iść żeby dostać się przed budynek tylnym wyjściem, bo gdybym wyszła przodem pisk fanek totalnie by mnie ogłuszył. Gdy znalazłam się przed areną wzięłam kilka głębokich wdechów żeby się uspokoić, z kieszeni wyciągnęłam małą fiolkę tabletek przeciwbólowych i połknęłam dwie.
-Nie będę pytał czy wszystko ok, ale widzę, że chyba nie za bardzo, jeśli bierzesz jakieś tabletki- Usłyszałam za sobą głos
-Boli mnie głowa, więc wzięłam tabletki przeciwbólowe
-Przy wejściu 2 godziny temu też je brałaś, czy to trochę nie za dużo ? Zadam Ci pytanie mogę?
-Dawaj
-Czy ty jesteś narkomanką?- Zapytał poważnie, na co się zaśmiałam
-Nie Niall nie jestem, nie wierze się mnie o to zapytałeś. Po prostu cierpię na mocne napady migreny  tak jak teraz i zwykła dawka leków mi nie pomaga- Odpowiedziałam nadal się śmiejąc
-To dobrze, bo już zacząłem się martwić- Po moich słowach widziałam jak jego ciało się rozluźnia i oddycha z ulgą
-A, więc migrena tak?
-Tak, lekarz przepisał mi te tabletki.
-Mogę zobaczyć opakowanie?
-Po co?- Zapytałam patrząc na niego podejrzliwie
-Doktor Horan oceni przydatność tych leków, uwierz mi mam dość spore doświadczenie no chyba, że chcesz coś ukryć- Zaśmiał się wyciągając rękę po flakonik
-Nie mam nic do ukrycia panie doktorze i detektywie w jednym- Uśmiechnęłam się i niechętnie dałam mu fiolkę, z drugiej strony, co on może wiedzieć o lekach przeciwbólowych przecież jest piosenkarzem a nie farmaceutą. Bardzo uważnie przyglądał się opakowaniu, czytając etykietę naklejoną do niej.
-To są bardzo, ale to bardzo silne tabletki przeciwbólowe, po takiej dawce od razu powinno cię przestać boleć- Stwierdził oddając mi tabletki
-A ty skąd tyle o tym wiesz?- Zapytałam lekko wystraszona
-Moja mama dużo chorowała i brała podobne tabletki do tych
-Niall chodź pora na ciebie- Powiedział mężczyzna otwierając drzwi od areny. Nie wiem czy to zrządzenie losu czy mój głupi fart, ale ten facet właśnie mnie uratował w najlepszym momencie. Blondyn spojrzał na mnie a potem na mężczyznę
-Już idę, chodź nie będziesz tutaj stała sama- Stwierdził wchodząc do środka a ja posłusznie podążyłam za nim.
Koncert był niesamowity, mimo, że jakoś wcześniej nie byłam wielką fanką ich muzyki atmosfera i
mi się udzieliła. Razem z Seleną wariowałyśmy w rytm muzyki, kątem oka widziałam jak ochroniarze się do nas uśmiechali i patrzyli jak się wygłupiamy nawet sam Paul kilka  razy się do nas uśmiechnął i podniósł kciuki w górę. Jedyną rzeczą, jaka tak naprawdę przeszkadzała to te okropne piski fanek. Rozumiem, że ich kochają, wielbią i tym podobne, ale nie wiem czy moje bębenki słuchowe przeżyłyby kolejną godzinę koncertu. Chłopcy utrzymywali świetny kontakt z publicznością, odpowiadali na pytania, mówili o plakatach, które widzieli. Razem z Seleną i ciocią śmiałyśmy się, że na następny koncert też zrobimy jakiś plakat. Po zakończonym koncercie przyszedł czas na powrót do hotelu, który okazał się prawdziwą katorgą nie dość, że wyjeżdżaliśmy z pod areny ponad godzinę przez rzucające się fanki pod samochody to całą drogę towarzyszył nam sznur paparazzi a pod hotelem wcale nie było lepiej, mnóstwo fanek i dziennikarzy, którzy czatowali na powrót chłopców byle żeby zrobić im dobrej, jakości zdjęcie. Pierwszy raz przeżyłam coś takiego. Kiedy wysiedliśmy  z samochodów nie mogliśmy przejść do wejścia, złapałam Sel za rękę i powoli gęsiego z obstawą ochrony przemieszczaliśmy się do drzwi budynku. W pewnym momencie fani tak się rzucili, że zostałyśmy w tyle a dziewczyny po prostu nas taranowały. Rozglądałam się na boki w poszukiwaniu kogoś znajomego, ale widziałam tylko przepychające się fanki w stronę wejścia tylko żeby dostać się do chłopaków. Nie mogę zaprzeczyć, że nie wpadłam w małą panikę w ostatniej chwili przed upadkiem ktoś złapał mnie za rękę i mocnym szarpnięciem przepchnął do wejścia. Dopiero w lobby okazało się, że był to Paul.
-Wszystko w porządku?- Zapytał patrząc na moją przerażoną minę z resztą Selena nie miała lepszej, to było dla nas coś zupełnie nowego i niespotykanego
-Co to do cholery było?- Odezwała się czarnulka łapiąc oddech
-Witajcie w naszym Świecie- Stwierdził Liam stając obok nas
-Nic się wam nie stało?- Zapytała ciocia podbiegając i sprawdzając czy jesteśmy całe
-Wszystko w porządku, w ostatnim momencie zostałyśmy uratowane, dziękuję- Powiedziałam patrząc na Paula, który tylko się uśmiechnął i skinął głową
-Tutaj jest klucz do waszego pokoju, Andy wniesie wasze bagaże, dopóki sytuacja na zewnątrz się nie uspokoi nikt ma nie wychodzić z hotelu zrozumiano? Za 40 minut zapraszam na kolację w restauracji obecność obowiązkowa- Stwierdził Paul wręczając nam kartę do pokoju. Gdy wszystko już ustaliliśmy wsiedliśmy do wind i poszliśmy do swoich pokoi. Jak powiedział Paul, Andy wniósł nasze bagaże a po 40 minutach znaleźliśmy się w restauracji pałaszując pyszne jedzonko. Jedyną rzeczą negatywną tych cholernych leków jest to, że po nich ciągle chce mi się jeść i po prostu zmiotłam to, co miałam na talerzu.
-Niall masz chyba dobrego konkurenta, jeśli chodzi o jedzenie- Zaśmiał się Paul widząc jak dosłownie wylizuje talerz do czysta
-Wybaczcie, ale nikt mnie nie przebije- Stwierdził blondyn z pełną buzia jedzenia
-Nie byłabym tego taka pewna, Demi to prawdziwy mistrz jedzenia a raczej pochłaniania tego jedzenia- Zaśmiała się Sel
-Witam Państwa- Usłyszałam zachrypnięty głos Toma
-O proszę, kto nas zaszczycił swoją obecnością- Zaśmiał się Harry przybijając piątkę Tomowi
-Człowieku nie krzycz tak, mam wrażenie, że przejechał mnie czołg
-No ładnie, piękny przykład dajesz mojej siostrzenicy- Powiedziała niezbyt zadowolona Lou
-A no właśnie gdzie ten mały szczurek?- Zapytał rozglądając się na boki
-Szczurek? serio? Nie masz czegoś lepszego? – Zapytałam wstając i przytulając go
-Łał De już nie wyglądasz jak szczurek- Powiedział przyglądając mi się z góry na dół
-Już dawno nim nie jestem ok? I błagam nie mów tego przy ludziach
-Dlaczego szczurek?- Zapytał zaciekawiony Zayn
-Jeśli komuś piśniesz, chociaż słowo to Cię zabije, wiesz o tym prawda?- Zagroziłam Tomowi
-Przynajmniej mam naocznych świadków, że mi grozisz
-Nikt nie potwierdzi twoich słów prawda?- Zapytałam patrząc na wszystkich obecnych
-Sorry Tom, ale kobietom się nie odmawia- Powiedział Louis podnosząc ręce w geście obronnym
-Zdradzieckie bestie, tak tu na was liczyć- Stwierdził oburzony siadając obok cioci, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem
Reszta kolacji minęła w wspaniałej atmosferze, wszyscy mówili, że już dawno się tak dobrze nie bawili w swojej obecności i było jak za starych dobrych czasów i przypisywali tą zasługę mnie i Selenie bo jak to stwierdzili wniosłyśmy powiew Świeżego powietrza. Gdy wszyscy się zbieraliśmy do lobby wbiegła mała Lux wraz z jakąś młodą dziewczyną
-A ty droga panno, czemu nie śpisz?- Zapytała Lou biorąc ją na ręce
-Bo nie było was w pokoiku i nie mogłam zrobić lulu bez buzi- Odpowiedziała przytulając się
-Zobacz Lux to jest ciocia Demi i ciocia Selena- Powiedziała pokazując na nas, od razu do niej podeszłam i wzięłam ją na ręce. Na początku nie była zbyt chętna, ale po kilku chwilach już bawiła się moimi włosami albo łańcuszkiem. Szliśmy do windy, kiedy zaczęło mi się robić słabo
-Zamierz Lux- Powiedziałam podając ją Louisowi, który był najbliżej mnie
-Demi, co się dzieje? Wszystko w porządku?- Zapytał jednak nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo zsunęłam się na podłogę, przelotnie słyszałam jeszcze jakieś krzyki Seleny i Lou, czułam jak ktoś mną potrząsa i próbuje ocucić, płacz Lux, ostatnią rzeczą, jaką słyszałam to krzyk Seleny, żeby ktoś zadzwonił po karetkę a potem nic totalną ciszę a oczy zaczęły mi się zamykać i chyba straciłam przytomność.


~*~*~*~*~*~*~*~
  Cześć kochani jak wrażenia po 1 rozdziale ? To opowiadanie jest raczej z tych, krótkich będzie miało góra 10-15 rozdziałów.


Tutaj macie zwiastun tego opowiadania może on wam lepiej przybliży historię :)
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)

18 komentarzy:

  1. Wow! Super-genialny rozdział :D Nie mam słów, żeby go opisać :3 Czekam na next'a z niecierpliwością <33 Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny ; ))
    Strasznie mi się podoba, nie mogę doczekać się następnego rozdziału.
    A no i zwiastun też cudowny.
    Buziaki Em ; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Już kocham ten blog...
    Pierwszy rozdział świetny i zwiastun zresztą też :)
    Piszesz CUDOWNIE!
    ~Czekam na kolejny~

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział zarąbisty jak zawsze <3 Co do zwiastuna to niesamowity, oczywiście jak zawsze gdy obejrzy się twój zwiastun to nie możesz doczekać się następnych rozdziałów bo już chcesz wiedzieć co będzie dalej. Czyli ogółem wszystko cudowanie. Czekam z niecierpliwością na następny:)
    Całuje Agnes:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ella jesteś mistrzem *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyno jesteś MISTRZYNIĄ :) Rozdział świetny, zapowiada się na niesamowitą historię :) To co mogę napisać to po prostu WOW ! Szacun :) Bardzo się cieszę, że rozdział jest długi oby kolejne też takie były :)
    Kiedy pojawi się drugi rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS
      Popłakałam się jak obejrzałam zwiastun. Znając Cię z poprzednich opowiadań, wiem, że tak historia będzie niasamowita :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Rozdział pojawi się w przyszły weekend tak myślę.

      Usuń
  7. świetny !
    nowy blog zapowiada sie bardzo bardzo ciekawie :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału:D

    OdpowiedzUsuń
  9. =^-^= OMG, superowe. ja już chcę następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. Ella czy ty zdajesz sobie sprawę, że twoja opowieść śni mi się po nocach ?! Chcę więcej ! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Per-fect jakby to powiedział Liam ;**
    Boże oglądając zwiastun, czytając prolog i 1 rozdział wzruszyłam się :( to jest przepięknee ;p
    Informuj mnie o rozdziałach @LovveZayn

    Zapraszam również na mojego bloga z opowiadaniem dopiero zaczynam ;p proszę o komentarze które motywują mnie do pisania www.one-direction-1d-stories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. jejciu ale dobrze ze wrocilas !!! uwielbiam Twoje opowiadania i to Kocham juz od samego poczatku! chce wiecej bo chłone to jak gąbka! co to sie bedzie dzialo! o masakra ^^ pisz pisz szybciutko następny rozdział! <3
    KW *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. Z nudów postanowiłam przeczytać Twojego bloga. Spodobał mi się zwiastun i przeczytałam. Ella, chcę dalej ! Temat śmierci i odmierzania ile dni życia jej zostało spodobało mi się. Czekam na dalszy ciąg :D
    Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeej ..super :D Szkoda , że nie możesz odzyskać tamtego bloga , ale ten zapowiada się również super :) Czekam na następny rozdział ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pod wrażeniem, wciagajaca jest ta historia a to już początek , nie mogę doczekac sie kokejnego rozdziału -@natalia17k

    OdpowiedzUsuń