xpp

piątek, 13 grudnia 2013

02- "Some Complications"



Z trudem otworzyłam oczy, obraz był nieco rozmazany, ale to pomieszczenie mogłam bez problemu rozpoznać, wszędzie jest tak samo. Szpital, ale co ja tu robię? Ostatnie, co pamiętam to to, że byliśmy w lobby i zrobiło mi się słabo. Mrugnęłam kilka razy, kiedy obraz stał się wyraźniejszy, na krzesełku obok mnie spała ciocia trzymając mnie za rękę a na kanapie próbowała zasnąć  Selena i ku mojemu
zdziwieniu Paul, kiedy chciałam się poruszyć ciocia się ocknęła.
-Demi?
-Przepraszam nie chciałam Cię obudzić
-Jak się czujesz?- Usłyszałam zachrypnięty głos Paula a Sel po przebudzeniu od razu do mnie podbiegła i mocno przytuliła
-Dobrze, ale co tak właściwie się stało?- Zapytałam, gdy moja przyjaciółka przestała mnie dusić
-Straciłaś przytomność, wezwaliśmy karetkę- Powiedziała Selena
-Długo byłam  nieprzytomna?
-Kilka godzin- Odpowiedział Paul zerkając na zegarek
-Już wiesz prawda?-Zapytałam patrząc na ciocię, która miała ten litościwy wzrok
-Jestem twoją ciotką od razu mi powiedzieli, co się dzieje, nie rozumiem tylko, dlaczego ty mi nic nie powiedziałaś- Stwierdziła z wyrzutem a w jej oczach pojawiły się łzy
-Kto jeszcze wie?- Zapytałam
-Tylko nasza czwórka- Odpowiedziała Selena
-I proszę niech tak zostanie, przynajmniej na razie
-Tata wie?- Zapytała Lou patrząc na mnie, brak mojej odpowiedzi był dla mnie wystarczający
-Przepraszam ciociu, to wszystko nie tak miało wyglądać, chciałam spędzić z tobą trochę czasu, nacieszyć się tobą, Lux a nawet Tomem, choć strasznie mnie wkurza- Próbowałam ją rozweselić
-Chciałam Ci powiedzieć, ale nie tak szybko
-Ale, dlaczego zwlekałaś?
-Właśnie, dlatego, masz ten wzrok pełny litości, a ja tego nie chce, nie chce być traktowana jak jakaś umierająca, chcę żeby było normalnie tak jak zawsze
-Demi ty jesteś umierająca, jak wyobrażasz sobie to, że teraz, gdy już wiem będzie normalnie, mogę Cię zapewnić, że nie będzie, masz 20 lat jesteś moją siostrzenica, z, którą lada moment mogę się rozstać i uważasz, że będzie dobrze? Dwa lata temu straciłam twoją mamę w podobny sposób. Nic nie będzie dobrze- Mówiła płacząc, nie czekając dłużej podniosłam się i mocno ją przytuliłam a z moich oczu poleciały łzy
-Wszystko będzie dobrze ciociu, wszystko będzie dobrze, obiecuje, przepraszam- Mówiłam, co raz mocniej się do niej przytulając
-Kocham Cię De
-Ja Ciebie też ciociu, gdy tylko stąd wyjdę wracam do Dallas, myślałam, że jest ze mną trochę lepiej a nie chcę sprawiać problemów- Stwierdziłam odsuwając się od niej
-Jeśli myślisz, że teraz pozwolę Ci wrócić do domu to jesteś w wielkim błędzie młoda damo
-Ciociu…
-Porozmawiamy o tym jak wyjdziesz ze szpitala dobrze? Lekarz powiedział, że jesteś przemęczona a twoja odporność jest coraz słabsza, dlatego to omdlenie, zostawią Cię do jutra na obserwacji-Odpowiedziała zakładając mi kosmyk włosów zza ucho
-Nie chcę nic mówić, ale masz jeszcze kilku gości, pójdę , z Lou napić się kawy i porozmawiamy ok? – Zapytał Paul lekko się do mnie uśmiechając
-Jasne idźcie już jest ok.
Gdy ciocia i Paul wyszli zostałam sama z Seleną, opowiedziała mi o całym zajściu a ja nie wierzyłam, że narobiłam sobie takiego wstydu, nie miałam bladego pojęcia co teraz będzie, jak to wszystko się potoczy, to nie miało tak wyglądać, miałam spędzić czas z ciocią i jej rodziną bez tego całego ciężaru i powiedzieć jej w odpowiednim momencie, a teraz wszystko się spieprzyło. Widząc jej wzrok wiedziałam, że jest załamana i pełna współczucia a właśnie tego tak bardzo chciałam uniknąć. Moją rozmowę z Seleną przerwało pukanie i do środka weszli chłopcy z Niallem na czele
-Możemy?- Zapytał
-Pewnie.  I jak wszyscy już pewnie mówią o moim małym incydencie, co?- Zapytałam lekko się uśmiechając
-Wszyscy to mało powiedziane, Selena postawiła w stan gotowości cały hotel wrzeszcząc jak opętana, kiedy Cię zabierali nie wspominając o ludziach przed hotelem- Zaśmiał się Louis
-No świetnie jeszcze mi tego brakowało, pewnie fani uchwycili świetne ujęcia
-Fani to najmniejszy problem, dziennikarze zrobili świetne fotki w jakoś HQ, Na szczęście Paul się wszystkim zajął i żadne twoje zdjęcie nie będzie opublikowane, bynajmniej tak sądzę- Powiedział Zayn
-Wiem, że to pytanie Cię wkurza, ale w tej sytuacji muszę zapytać. Jak się czujesz?- Odezwał się Liam stojąc oparty o parapet
-Jest dobrze, po prostu jestem przemęczona i to, dlatego- Byłam z siebie dumna, bo w połowie była to prawda, więc tak jakby nie skłamałam
-Paul mówił, że będziesz tutaj do jutra a raczej do dzisiaj, bo jest już, po 24, więc żebyś się nie nudziła przynieśliśmy Ci iPada z naszymi autorskimi piosenkami, które mamy wysłać do wytwórni na nowy album. Wiesz nowe brzmienie tak jak my tego chcemy. I pomyśleliśmy, że mogłabyś to ocenić- Stwierdził Louis podając mi urządzenie
-Ale ja się na tym nie znam
-I o to chodzi, jeśli tobie się spodobają to spodobają się wszystkim- Zaśmiał się Niall
-Na pewno przesłucham wszystkiego,  co tutaj jest, obiecuję
-No moi drodzy wiem, że jesteście wielkimi gwiazdami i wszystko wam wolno, ale wasza przyjaciółka potrzebuje odpoczynku, więc będę zobowiązana, jeśli opuścicie ten pokój- Powiedziała młoda pielęgniarka wchodząc do mojej Sali
-Dobrze, przepraszamy, już wychodzimy- Odpowiedział Liam lekko się do mnie uśmiechając
-Czy mógłbym zostać jeszcze dosłownie 2 minuty?- Zapytał Harry patrząc na pielęgniarkę tymi swoimi maślanymi oczkami i używając swojego uroku osobistego, któremu młoda kobieta od razu się poddała
-Dobrze, ale tylko 2 minuty, a resztę proszę o opuszczenie Sali- Odpowiedziała otwierając drzwi
-Do zobaczenia rano cukiereczku- Selena nachyliła się i dała mi buziaka w policzek, po czym z całą resztą wyszła, i zostałam sama z Harrym
-Coś się stało?-Zapytałam patrząc na niego
-Przestań pieprzyć i powiedz mi coś ty sobie ubzdurała nie mówiąc nic Lulu o swojej chorobie? – Spojrzał na mnie surowym wzrokiem i usiadł na krzesełku obok łóżka
-Skąd wiesz?
-To mało istotne
-Skąd wiesz do cholery?!
-Usłyszałem rozmowę Paul i Lou
-Mama Cię nie nauczyła, że nie ładnie jest podsłuchiwać?- Zapytałam wkurzona
-Wiesz jak ona to przeżywa?
-Nic nie rozumiesz Harry
-To mi wytłumacz, bo może jestem jakiś głupi i nie rozumiem
-Po prostu chciałam, żeby było tak jak zawsze, żeby traktowano mnie jak normalną osobę a nie chorą i umierającą. Nawet nie wiesz jak to jest gdy ludzie patrzą na ciebie tym współczującym wzrokiem i myślą sobie „Ooo biedna ma 20 lat i już umiera, tyle ją ominie ”  traktują Cię jak trędowatą, jedyną osobą jest Selena, która wie o wszystkim od A do Z i traktuje mnie tak jak zawsze bo wie co czuje, nie chciałam, żeby najbliższa osoba mojemu sercu patrzyła na mnie z politowaniem i uważała na wszystko co zrobi czy powie, żeby się nie obwiniała. Wesz, jakie to uczucie? Nie wydaje mi się- Mówiłam przez łzy
-Jesteś samolubna nie liczysz się z uczuciami innych, myślisz tylko o sobie, nie myślisz o tym, co czuje Lou, kiedy się dowiedziała, co czuje Selena
-Myślisz, że o tym nie wiem?! Wiem i to doskonale, każdego pieprzonego wieczoru widziałam jak Selena płacze w swoim pokoju i modli się żeby stał się cud i żebym żyła, właśnie, dlatego nie chcę nikomu mówić, bo wiem jak będą to przeżywać
-A i uważasz, że po twojej śmierci w ogóle nie będą się przejmować? Muszę Cię zmartwić będzie jeszcze gorzej, bo będą się obwiniać, że o niczym nie wiedzieli i nie zdążyli się pożegnać. Założę się, że gdyby nie to omdlenie Louise o niczym by nie wiedziała, prawda?
-Harry dość!- Krzyknął Paul wchodząc z ciocią do Sali
-Odpowiedz mi, prawda?- Nadal ciągnął swoją wypowiedź nie zwracając uwagi na Paula
-Nie, nie prawda, powiedziałabym!
-Harry wyjdź i to natychmiast!- Rozkazała ciocia podchodząc do łóżka, chłopak nic nie odpowiedział tylko wstał z krzesła i wyszedł na korytarz a za nim Paul
-Wszystko w porządku?- Zapytała ciocia siadając na łóżku obok mnie
-Przepraszam ciociu ja naprawdę nie chciałam, jesteś najważniejszą osobą w moim życiu nie chciałam żebyś się zamartwiała, nie chciałam żeby ostatnie nasze chwile wyglądały w ten sposób, przepraszam-  Mówiłam nadal szlochając
-No już maleńka, nie płacz jakoś damy sobie z tym radę, nie mogę pozwolić Ci odejść, straciłam twoją mamę nie mogę stracić i ciebie- Powiedziała mocno mnie przytulając
-Kocham Cię ciociu
-Ja ciebie też. Jesteś taka odważna, tak samo jak twoja mama
-Nie prawda, ona niczego się nie bała nawet w ostatnich chwilach a ja jestem tchórzem, Harry ma rację patrzę tylko na siebie a nie zwracam uwagi na uczucia innych, jestem potworem
-Nawet tak nie mów, jesteś najodważniejszą osobą, jaką znam, twoja mama powiedziałaby to samo
-Tak bardzo mi jej brakuje, zwłaszcza teraz, chciałabym żeby położyła się przy mnie i zaśpiewała mi to, co zawsze, gdy byłam chora- Po moich słowach ciocia ściągnęła buty, położyła się obok mnie i zaczęła śpiewać piosenkę, którą zawsze uraczała mnie mama, gdy byłam mała albo chora
-Wiem, że nie jestem twoją mamą i mi też jej brakuje, ale może, chociaż to pozwoli Ci poczuć się nieco lepiej- Odpowiedziała, po czym zaczęła śpiewać refren. Przy trzeciej zwrotce usnęłam.

Gdy rano się obudziłam cioci nie było, zjadłam to ohydne szpitalne śniadanie i zaczęłam słuchać piosenek, jakie zostawił mi Louis. Pogrążona w wir muzyki nie zauważyłam, kiedy do sali weszła Selena z Harrym.
-Widzę, że czujemy się znacznie lepiej- Powiedziała Sel
-Cześć piękna, łał, ale wyglądasz, no no laska z ciebie jakaś okazja?- Zapytałam
-Harry zabrał mnie dzisiaj na lunch i wracając wpadliśmy do ciebie, popołudniu  przyjedzie po ciebie Paul, bo Louise została z Lux w hotelu, bo mała ma gorączkę, dlatego wróciła nad ranem do hotelu, a w między czasie chłopcy mają Cię odwiedzić
-Widzę, że mam już ustalony cały grafik- Zaśmiałam się, ale gdy tylko spojrzałam na Harrego mój uśmiech od razu zszedł mi z twarzy
-Wiem, że się wczoraj pokłóciliście i o co, dlatego myślę, że Harry ma Ci coś do powiedzenia prawda?
-Sel możesz nas zostawić samych?- Poprosiłam przyjaciółkę, ta tylko skinęła głową i opuściła salę
-Demi ja…
-Pozwól, że ja coś powiem. Masz rację Harry jestem samolubną suką, która patrzyła tylko na siebie i swoje uczucia, masz całkowitą rację, że nie przejmowałam się tym, co czuje Selena i cała reszta, która się dowiedziała albo dowie. Miałeś we wszystkim rację
-Demi ja przepraszam, nie chciałem wczoraj tak na ciebie naskoczyć, nie wiem, co we mnie wstąpiło, jeszcze raz przepraszam, oczywiście nikomu o tym nie powiem, sama uznasz za stosowne, kiedy i kto powinien się dowiedzieć
-Dziękuję Harry to wiele dla mnie znaczy. Sztama?- Zapytałam wyciągając rękę w jego stronę
-Sztama- Odpowiedział przytulając mnie
-Nie słyszę tuczących się wazonów, rzucania krzeseł więc myślę, że jest ok. Mogę wejść ?- Zapytała Sel uchylając drzwi
-Tak możesz- Zaśmiałam się, kiedy Harry się ode mnie oderwał
-Awww jak słodko, dwójka najlepszych przyjaciół- Powiedziała czarnulka siadając na łóżku
-Możesz mi zadać to pytanie- Stwierdziłam widząc zmieszanie na twarzy Harrego, który chciał mnie o coś zapytać, ale nie wiedział czy może
-Boisz się?
-Czego? Śmierci?- Zapytałam, na co on skinął głową, aby potwierdzić
-Nie Harry nie boję się, już dawno się przyzwyczaiłam do tej myśli, każdego z nas to w końcu czeka, wcześniej czy później ja mam tą zaletę, że umrę piękna i młoda- Zażartowałam
-To nie jest śmieszne- Powiedziała Sel patrząc na mnie
-Przepraszam- Odpowiedziałam
-I, co jak Ci się podobają piosenki? –Zapytał loczek pokazując palcem na iPada starając się zmienić temat
-Szczerze?
-Chcę usłyszeć tylko szczerą opinię
-Tak szczerze to to są najlepsze piosenki, jakie słyszałam w waszym wykonaniu, świeże, zmienione brzmienie bardziej rockowe na pewno zyskacie nowe grono fanów. Te piosenki są naprawdę świetne a jeśli wytwórnia ich nie zaakceptuje to możecie ich kopnąć w tyłek, bo widocznie nie znają się na muzyce- Powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha, gdy do Sali weszła reszta chłopców
-No dzień dobry, widzę, że wszyscy są już w komplecie- Powiedział Louis wchodząc z tuzinem balonów, które rozproszyły się po całym pokoju
-Lou czy zdajesz sobie sprawę, że ja dzisiaj wychodzę?- Zapytałam spoglądając na wiszące pod sufitem balony
-Wiem, ale te balony były takie słodkie i od razu pomyślałem o tobie i musiałem je kupić- Stwierdził
-Nie oszukuj się to nie ty je kupiłeś tylko ja- Powiedział oburzony Niall
-Nie prawda to byłem ja, Demi, komu wierzysz mi czy temu wiecznie nienajedzonemu blondasowi?- Zapytał Louis
-Ymm nie karzcie mi wybierać proszę was, to zbyt trudne – Powiedziałam uśmiechając się
-Nie ważne, kto kupił balony są śliczne i dziękuję, ważne jest to, że wpadliście do mnie w odwiedziny
-Demi podobają się nasze nowe piosenki- Wypalił ni stąd ni zowąd Harry
-Serio?- Zapytał Niall
-Serio – Uśmiechnęłam się
-Rozmawialiśmy z Paulem, który rozmawiał z Lulu a ona rozmawiała z lekarzem i dowiedzieliśmy się, że po obiedzie wyjdziesz już ze szpitala- Stwierdził Louis wymieniając po kolei, kto, z kim rozmawiał
-Nie zrozumiałam ani słowa, kto, z kim  ale cieszę się, że wychodzę po obiedzie- Powiedziałam, na co wszyscy zaczęli się śmiać
-No cóż skoro wychodzisz za kilka godzin to my już będziemy się zbierać, naszykuje Ci jakieś fajne ciuszki- Stwierdziła Sel patrząc znacząco na Harrego i resztę chłopców
-Tak w sumie racja, nie będziemy Ci przeszkadzać na pewno jesteś tutaj bardzo zajęta- Powiedział Louis wstając
-Co wy kombinujecie?- Zapytałam podejrzanie na nich patrząc
-My? A co my możemy kombinować? Nic nie kombinujemy- Zaczął się bronić Harry
-Właśnie my nic nie kombinujemy – Przytaknął Zayn
-Dokładnie tak, nie mamy, co kombinować- Dodała Sel
-Niall? Może ty masz mi coś do powiedzenia?- Zapytałam patrząc na blondyna
-Ammm ja… ja…
-Ty co?
-Ja nie mam nic do powiedzenia, bo nic się nie dzieje, idziemy ludzie a ty odpoczywaj widzimy się za kilka godzin
Gdy moi goście opuścili salę znowu poczułam to dziwne uczucie w sercu, samotność? Tak to chyba to, prawda jest taka, że kiedy wcześniej leżałam w szpitalu ktoś zawsze obok mnie był a ten ktoś to zazwyczaj Selena, a teraz spędza czas z piątką nie ukrywajmy najprzystojniejszych chłopaków na Świecie według kilkunastu milionów dziewczyn. Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie jestem o to zazdrosna, bo jestem i to cholernie, ale z drugiej strony cieszę się, że poznaje innych ludzi, którzy być może później wypełnią tą pustkę, gdy mnie już nie będzie, pozwolą jej się podnieść i ruszyć dalej. Nigdy nie przerażało mnie to, że umrę no dobrze może na początku trochę histeryzowałam jak każdy, ale w końcu pogodziłam się z tą myślą i wiem, że jest to nie uniknione, bo nie oszukujmy się pierwsza na liście do przeszczepu to nie jestem, więc szansę są jak 1 do biliona, że akurat zadzwoni mój telefon i powiedzą „Hej Demi jest szpik będziesz miała przeszczep”. W to przestałam wierzyć 3 miesiące po zdiagnozowaniu mnie. Najbardziej jednak przeraża mnie to jak moi bliscy poradzą sobie, gdy mnie już nie będzie, jak tata da sobie radę beze mnie, dwa lata temu umarła mama i do tej pory nie może sobie z tym dać rady a co się stanie, kiedy jeszcze straci córkę, co się stanie z Seleną jak ona sobie poradzi, jak ułoży sobie życie, co z ciocią i Tomem czy wezmą w końcu ślub, co z mała Lux, nie zobaczę jak  wyrośnie na piękną nastolatkę. Ominie mnie tak wiele rzeczy a swoim odejściem zasmucę wiele osób z mojego bliskiego otoczenia. Mimo, że pogodziłam się z nieuniknionym smuci mnie fakt, że nigdy nie zaznam prawdziwej miłości takiej jak w tych wszystkich romantycznych komediach, nie skończę studiów a raczej ich nie zacznę, nie wezmę ślubu, nie urodzę dzieci nie będę siedziała ze swoim mężem na altance w wieku 70 lat. Te wszystkie myśli przerażają mnie i to jak moja choroba wpływa na mnie i na moich bliskich. Moje rozmyślania na ten temat trwały, aż do obiadu, analizowałam każdy szczegół, planowałam każdy kolejny dzień dopóki nie pojawiła się ciocia z Tomem
-Gotowa do wyjścia?- Zapytał Tom kładąc torbę z rzeczami na lóżko
-Nawet nie wiesz jak bardzo, tak właściwie to co wy tu robicie przecież miał przyjechać Paul no i co z Lux?- Uśmiechnęłam się sięgając do ekspresu
-Przyjechała Eleanor i poprosiłam żeby razem z Louisem przypilnowali tego małego potworka. Jesteś pewna, że chcesz wyjść? Może zostaniesz na jeszcze jedną noc? Martwię się- Powiedziała ciocia podchodząc do mnie i delikatnie głaskając po policzku
-Wszystko jest w porządku naprawdę czuję się o wiele lepiej, kroplówki zadziałały i mam zmienione leki, na, które będę reagować trochę lżej
-No dobrze w takim razie idź się przebrać- Stwierdziła Lou uśmiechając się delikatnie
Droga do hotelu minęła mi zaskakująco szybko, cieszyłam się jak małe dziecko, że nie musze już leżeć w tym okropnym szpitalu jak się spodziewałam lekarz całkowicie zmienił mi leki, więc w czasie drogi wstąpiliśmy jeszcze do apteki po prostu przemilczę to ile musiałam wydać pieniędzy na te świństwa, które tak naprawdę mają tylko osłabić objawy choroby i pomóc mi w miarę normalnie przetrwać do końca. Tym razem na parking hotelowy wjechaliśmy tylnym wjazdem i tak samo weszliśmy do hotelu, bo fani i dziennikarze nie dawali za wygraną i koczowali pod drzwiami hotelu wraz z towarzystwem policji. W tym momencie nie marzyłam o niczym innym jak wzięcie tabletek, położeniu się do łóżka i przespaniu całego dnia na wygodnym materacu a jutro zacząć normalnie egzystować, ale pierwsze, co musiałam zrobić to pójście do Lux i sprawdzenia jak się czuje. Gdy w końcu znaleźliśmy się na naszym piętrze i jakimś cudem Tom wyszedł z windy obmotany moimi balonami ciocia przyłożyła kartę do czytnika i mogliśmy wejść do apartamentu. Gdy przekroczyłam próg usłyszałam głośne „Witaj z powrotem”. Na środku pokoju stała Selena, chłopcy o ile dobrze kojarzę Eleanor z małą Lux na rękach, która wyglądała jak okaz zdrowia, Paul, reszta ochrony i kilka osób z ekipy, z, którymi wczoraj rozmawiałam.
-Miał być napis „Witaj w domu”, ale jakoś dziwnie by to wyglądało w hotelu- Zaśmiała się Sel podchodząc i mocno mnie obejmując
-Że niby nic nie kombinujecie tak?- Zapytałam z wyrzutem patrząc na nią i chłopców
-Oj tam takie małe kłamstewko jeszcze nikomu nie zaszkodziło- Zaśmiał się Liam
-Proponuje wypić zdrowie naszej gwiazdy, która stała się najbardziej popularną osobą w tym hotelu w tak krótkim czasie- Zaśmiał się Harrym podając wszystkim kieliszki z szampanem a ja dostałem kieliszek z sokiem pomarańczowym
-Przepraszam, ale coś tu się nie zgadza- Zaprotestowałam pokazując na sok
-Wszystko się zgadza, pij do dna, świeżo wyciśnięty a ty potrzebujesz teraz dużo witamin- Odpowiedziała ciocia biorąc Lux na ręce
Gdy wszyscy już wypili swojego szampana jak szalona dorwałam się do stołu gdzie było jedzenie, byłam tak niesamowicie głodna a to wszystko przez to, że w tym szpitalu dają takie porcje, że jakbym leżała tam miesiąc wyszłabym z anoreksją. Impreza o ile można to tak nazwać trwała w najlepsze nawet nie wiem, kiedy a za oknami zrobiło się ciemno a z balkonu było idealnie widać oświetlone Las Vegas.
-Czemu siedzisz tutaj tak sam?- Zapytałam patrząc na Liama, który stał oparty o balustradę
-Mogę się przyłączyć?
-Pewnie miejsca jest wiele- uśmiechnął się przesuwając się w bok
-Dziękuję za przyjęcie jest fantastyczne
-To wszystko wymyśliła Selena my jej tylko pomogliśmy, taka przyjaciółka to prawdziwy skarb
-Nie musisz mi tego mówić, doskonale o tym wiem. Ty masz czterech przyjaciół
-Mówisz o chłopakach? Nie nazwałbym ich tak
-Dlaczego?
- Już od jakiegoś czasu nie jest między nami tak jak kiedyś, każdy się od siebie odsuwa, nie trzymamy się razem, jedyny czas, jaki spędzamy razem to w czasie drogi, koncert, próby i wystąpienia publiczne, czyli wszystko to, co związane jest typowo z One Direction
-Ale razem wydajecie się tacy szczęśliwi
-Nie jesteśmy szczęśliwi. Jesteśmy weseli, a to nie to samo. Dzisiaj był pierwszy dzień od dawien dawna gdzie spędziliśmy tak wiele czasu razem, bez żadnych kłótni, sprzeczek. Tak jak za starych dawnych czasów.
-To chyba dobrze prawda?
-Oczywiście, że tak, bardzo mi brakuje naszej braterskiej więzi tego jak razem wychodziliśmy po koncertach do klubów albo zaszywaliśmy się u któregoś w pokoju i do rana śpiewaliśmy, oglądaliśmy filmy i żartowaliśmy
-Ale chyba nie tylko to Cię trapi, co?- Zapytałam bacznie mu się przyglądając
-Masz jakiś rentgen w oczach albo potrafisz czytać w myślach?
-Nie zdradzam swoich tajemnic, gdybym Ci powiedziała musiałabym Cię zabić- Zaśmiałam się, na co chłopak odpowiedział mi tym samym
-Problemy z dziewczyną
-Wiesz nie znam się na rozumowaniu dziewczyn, no, bo w sumie, co by dziewczyna miała o tym wiedzieć, ale jakbyś chciał pogadać to jestem do twojej dyspozycji- Powiedziałam, na co Li od razu się uśmiechnął i w końcu widziałam te radosne iskierki w jego oczach
-Jestem z Sophią od kilku miesięcy, wszystko było ok, ale teraz cały czas się kłócimy, i fakt jest taki, że porównuję ją cały czas do Danielle mojej byłej. Z Danielle było zupełnie inaczej, rozumieliśmy się bez słów, nawet, kiedy nie rozmawialiśmy ta cisza była perfekcyjna, ale mój grafik i jej grafik był tak zapełniony, że nie mieliśmy czasu się widzieć za to z Sophią też mi się dobrze rozmawia, ogólnie spędza czas no i ma dla mnie czas, kiedy tylko jestem w Londynie albo przylatuje do mnie na kilka dni, gdy jesteśmy w trasie i tak jest zdecydowanie łatwiej
-Liam zdajesz sobie sprawę, że łatwiej nie zawsze znaczy lepiej?
-Tak wiem, ale Sophia jest ze mną szczęśliwa a to sprawia, że i ja jestem szczęśliwy
-Nie możesz zawsze uważać cudzego życia za ważniejsze od swojego i sądzić, że na tym polega miłość.
-Sam nie wiem, co robić, jestem Liam Payne 1/5 najpopularniejszego boy bandu na Świecie mam sprzedanych miliony płyt, trasy koncertowe, a mam problem z dziewczyną- Powiedział przeczesując włosy palcami w akcie desperacji
-Może to głupie, ale czasem coś się udaje tylko dlatego, że wierzysz, że się uda. To chyba najlepsza definicja wiary, jaką znam. Więc może po prostu uwierz, że wszystko z czasem się ułoży i będzie dobrze. Przyjdzie taki czas, kiedy dojdzie do ciebie to, czego naprawdę chcesz i podejmiesz właściwą decyzję nie dla kogoś innego tylko dla siebie- Uśmiechnęłam się kładąc mu dłoń na ramieniu
-Skąd ty bierzesz te teksty? Jesteś jakimś psychologiem?- Zapytał spoglądając na mnie
-Nie Liam nie jestem,  życie mnie tego nauczyło
-Dziękuję Demi, nie wiem jak ty to robisz, ale od waszego przyjazdu wszystko się zmienia i to chyba na lepsze
-Nie przesadzaj i nie ma, za co, zawsze możesz ze mną pogadać jestem fantastycznym słuchaczem a wszystkie tajemnice zabiorę do grobu
-To będziesz musiała długo żyć z tymi tajemnicami- Zaśmiał się „Raczej nie tak długo jak Ci się wydaje” Pomyślałam
-Chodź, bo jeszcze reszta się przejmie, że się zgubiliśmy- Odpowiedziałam uśmiechając się
-O tutaj jesteście, chodźcie do środka. Demi chciałbym a raczej chcielibyśmy porozmawiać z tobą i Seleną- Powiedział Paul wychodząc na balkon. W odpowiedzi kiwnęłam głową i weszłam za nim do środka.


~*~*~*~*~*~*~*~
Wiem wiem nie ma jeszcze akcji między Demi a Niallem ale wszystko z czasem, jak widzicie Demi na razie pomaga chłopakom z ich problemami nie może robić wszystkiego naraz ;D
Teraz rozdział według mnie nie powala ale jestem ciekawa co wy macie do powiedzenia tak więc kochani komentujcie piszcie o swoich wrażeniach
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)

18 komentarzy:

  1. Bardzo fajne opowiadanie !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ella po prostu WOW ! to jest bardzo wciągające *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super . Wzruszające jest to jak Demi opowiada o śmierci itd ;) Nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  4. jak najbardziej podoba mi się ten rozdział :) oczywiście czekam na akcję pomiędzy Nialem i Demi, ale nie tylko :)
    Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciągające.. Czekam na dalszy ciąg :)
    Karolina.

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział :D Wciągające opowiadanie :3 Czekam na next'a z wielką niecierpliwością ;) Pozdrawiam i życzę weny kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  7. To co napisałaś można wyrazić tylko jednym słowem. EPICKIE!!! Czekam na next'a.

    OdpowiedzUsuń
  8. blog zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. twoje opowiadania zawsze są cudowne, ale ta fabuła mi się tak podoba, że już w 2 rozdziale płakałam, to normalne ? <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże cudowny!
    Naprawdę świetnie piszesz.Czekam na rozkręcenie sytuacji z Niall'em i Demi.
    Kocham~

    OdpowiedzUsuń
  11. =^-^= zapowiada się fantastycznie... mam przeczucie, że Demi i Selena zaśpiewają razem z chłopakami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy będzie następny rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy będziesz kontynuowała bloga, którego Ci zhakowali? Skończyłaś na bardzo ciekawym momencie i strasznie bym chciała żebyś do niego wróciła. Jest jakaś szansa? :)
    PS Ten blog również mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie będę gdyż rozdziałów nie mam już na komputerze a pisanie ich od nowa mijało by się z celem bo wiele wątków bym pozmieniała, jednak zobaczę może coś się uda zrobić // Ella

      Usuń
    2. Szkoda, uwielbiałam tego bloga :)
      Wciąż mam nadzieję, że coś wykombinujesz, bo skończyłaś pisać w bardzo ciekawym momencie :P

      Usuń
  14. dodasz dzisiaj nowy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jutro bo nie jest jeszcze skończony

    OdpowiedzUsuń