xpp

niedziela, 29 grudnia 2013

04-The Truth Always Comes Out



-Demi chodź, kolejka na ciebie czeka- Usłyszałam krzyk chłopaka stojącego przy barze, machnęłam ręką dając znak, że zaraz przyjdę. Stałam przy oknie kończąc palić papierosa. Mimo, że jakoś nigdy mnie to nie kręciło a nawet tego nie lubiłam sądziłam, że tak trzeba i, że to jest cool. Wyrzuciłam niedopałek przez okno i podeszłam do baru. Chłopak od razu obią mnie w pasie i pocałował.
-No w końcu jesteś ile można czekać?- Zapytał
-Uspokój się paliłam tylko fajkę. Napijmy się lepiej- Odpowiedziałam chwytając jeden z kieliszków, w, którym była wódka
Impreza trwała w najlepsze dopóki nie zaczęłam odlatywać, pamiętałam tylko, że Max wziął mnie na ręce, wsadził do taksówki i pojechaliśmy do niego. Gdy dotarliśmy na miejsce zaprowadził mnie na górę i położył na łóżku, powoli rozbierając i całując jednocześnie
-Max przestań nie mam na to ochoty, chcę spać- Powiedziałam próbując go od siebie odepchnąć
-To śpij, niczym się nie przejmuj- Stwierdził rozpinając guziki mojej bluzki
-Nie rozumiesz, co do ciebie mówię? Złaź ze mnie- Znalazłam ostatki siły w swoim organizmie i zepchnęłam go na podłogę
-Przegięłaś suko- Tylko tyle usłyszałam, bo potem ogłuszył mnie cios wymierzony w moją twarz
-Potrafisz popsuć całą zabawę- Między swoimi zdaniami i wyzywaniem mnie nie przestawał bić
-Max proszę przestań. Pomocy!!!- Krzyczałam
-Zamknij się, nie rozumiesz, że nikt Cię tu nie usłyszy?- Zaśmiał się chwytając mnie z całej siły za włosy

-Demi? Demi obudź się- Usłyszałam wołanie Nialla, któremu ewidentnie zasnęłam na ramieniu, kiedy to całą paczką oglądaliśmy film w jego apartamencie.
-Co się stało?- Zapytałam zaspana podnosząc się do pozycji siedzącej
-Miałaś zły sen, wszystko w porządku?
-Tak wszystko ok. Gdzie są wszyscy?- Zapytałam rozglądając się po salonie, w, którym byliśmy tylko my
-Jest 2 w nocy, wszyscy poszli do siebie spać jakieś 3 godziny temu
-Mogłeś mnie obudzić, przeze mnie się nie wyśpisz- Powiedziałam wstając i szukając w dresach karty do mojego pokoju
-Szukasz klucza? Selena go wzięła- Odpowiedział wstając
-Cholera będę musiała ją obudzić
-Możesz zostać na noc tutaj- Zaproponował chłopak wkładając ręce do kieszeni
-A nie masz nic przeciwko? Nie będę przeszkadzać?
-Oczywiście, że Ne- Uśmiechnął się
-Dałbyś mi jakiś koc czy coś?
-Na pewno nie będziesz spała na kanapie, wybij to sobie z głowy
-Ty też nie będziesz na niej spał- Zaprotestowałam wiedząc, co chłopak zaraz powie. Niall był typowym gentelmanem zawsze przepuszczał dziewczyny pierwsze, odsuwał krzesło, choć czasem zachowuje się jak typowy 5-ciolatek to i tak jest wspaniałym przyjacielem, co właśnie udowadniał
-Skoro ja nie chce żebyś ty spała na kanapie a ty, żebym ja tego nie robił to śpijmy oboje w łóżku w sypialni- Wypalił bez większego zastanowienia
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł- Zaśmiałam się
-Dlaczego? Obiecuję, że będę trzymał ręce przy sobie, możemy na środek położyć koce żeby nas rozdzielić, jeśli to cię krępuje.
-Dziękuję za propozycję, ale wolę zostać przy kanapie- Odpowiedziałam uśmiechając się
-Na miłość boską Demi przecież nie jestem żadnym gwałcicielem ani mordercą chyba na tyle już mnie znasz?
-Nawet nie wyglądasz na mordercę- Odpowiedziałam ze śmiechem
-No właśnie, przyrzekam, że nic Ci nie zrobię- Stwierdził przykładając sobie rękę w miejsce gdzie jest serce
-Obiecujesz?
-Obiecuję- Uśmiechnął się wyciągając do mnie dłoń, którą nie pewnie złapałam.

Dzień 271 pozostało 87 dni
„ Przez te kilka dni nie miałam nawet czasu nic tutaj napisać, tyle się działo. W skrócie jestem teraz w Las Vegas, ciocia dowiedziała się o mojej chorobie, poznałam najsłynniejszy boy band na Świecie a nawet się z nimi zaprzyjaźniłam w pewnym stopniu, nie wspominając o tym, że ostatnią noc spędziłam w łóżku jednego z nich. Oczywiście do niczego nie doszło, grzecznie pomijając fakt, że rano obudziłam się, bo ręka Nialla leżała na moim boku. Zabawnie było widzieć jak chłopak mnie przeprasza za to, że się we śnie do mnie przytulił i jego teorie, że jest Przytulanką, bo kocha się do wszystkich przytulać, jeszcze trochę to pewnie by padł na kolana i błagał o wybaczenie, kiedy ja śmiałam się z całej sytuacji. Co tu jeszcze mogę napisać… A właśnie razem, z Seleną jedziemy z nimi w trasę w sensie z ciocią no, ale oni też tam przecież będą. Dzisiaj po koncercie lecimy do Los Angeles gdzie spędzimy dwa dni potem Nowy Jork przed w sumie 1 dzień a potem już sama nie wiem, bo straciłam rachubę tyle tego jest.  Cieszę się na tę podróż naprawdę się cieszę nie tylko ze względu na to, że spędzę czas z ciocią, Lux i Tomem, ale ze względu, że Selena się trochę rozerwie a moja znajomość z chłopakami nie skończy się na tych 4 dniach w Las Vegas, szczególnie z Niallem. Oczywiście uwielbiam wszystkich chłopaków, ale z Niallem mam najlepszy kontakt, on zawsze mnie rozśmiesza, rozumie mnie dosłownie bez słów. Na drugim miejscu jest Harry tylko, dlatego, że wie o mojej chorobie i czasem mogę z nim pogadać, kiedy nie chcę obarczać Seleny. Co do mojej przyjaciółmi białaczki, ciocia i Paul cały czas namawiają mnie na podjęcie leczenia, według lekarzy nie jest jeszcze za późno, ale ma sądzę, że nie ma już sensu dalsza walka. Jutro, kiedy będzie w L.A mamy się spotkać z moim nowym lekarzem, który ma mi wszystko wyjaśnić, jakie są szanse itp. Sama nie wiem, po co się na to zgodziłam, ale chyba tylko, dlatego, żeby Paul i ciocia dali mi w końcu spokój.”

- Znowu piszesz w tym durnym pamiętniku?- Zapytała Sel, gdy jechaliśmy na arenę gdzie miał się odbyć ostatni koncert
-A, co cię to obchodzi?- Zapytałam patrząc na nią, wkurzało mnie to, że zawsze, kiedy pisałam ona się śmiała, nie rozumie jak to wszystko pomaga mi poukładać to, co dzieje się w moim życiu, i zostawiam część swoich wspomnień w tym pamiętniku, zostawiam coś, co ktoś będzie mógł czytać i powiedzieć „O kurcze ona to miała zajebiste życie”
-Cały czas tylko piszesz i piszesz, gdybyś się wzięła za siebie to nie musiałabyś niczego spisywać tylko żyć dalej- Odpowiedziała, gdy wjeżdżaliśmy już na arenę
-A nie pomyślałaś, że może ja nie chce walczyć? Może nie chce już żyć?  Myślisz, że tylko ty jesteś tym zmęczona? Zaskoczę Cię ja mam tego serdecznie dość.
-Jakoś nie widać, jak dla mnie to ty świetnie się bawisz, kiedy ja, Louise a nawet Harry i Paul przeżywamy o ciebie
-A prosił Cię ktoś o to? Ile razy ci mówiłam żebyś mnie zostawiła, ruszyła dalej, nawet, kiedy w moim życiu był Max, wręcz robiłam wszystko żebyś dała mi spokój, ale nie, ty się mnie uczepiłaś
- No wybacz, że jestem twoją przyjaciółką nie chciałam żebyś została z tym wszystkim sama- Odpowiedziała, gdy wysiadałyśmy z samochodu.
-To od teraz nie masz już tego problemu, bo oficjalnie mogę stwierdzić, że nie musisz być moją przyjaciółką, jeśli tak bardzo Ci przeszkadza to, co robię- Stwierdziłam podchodząc do niej. Wszyscy patrzyli na nas jak zaczarowani, nawet chłopcy, którzy wysiedli z busa stali jak wryci i przyglądali się całej sytuacji
-Naprawdę tego chcesz? Po tym wszystkim, co razem przeżyłyśmy? Po tym jak ci obcinałam włosy w czasie chemii, kiedy potrafiłam nie spać całe dnie, kiedy ty się źle czułaś? Po tych wszystkich latach, które spędziłyśmy razem?
-Teraz mi będziesz wszystko wypominać? Nikt Cię o to do cholery nie prosił! Spokojnie jeszcze kilka miesięcy i będziesz miała mnie z głowy, nawet nie musisz się fatygować i przychodzić na mój pogrzeb- Powiedziałam, po czym odwróciłam się od niej i wściekła weszłam do budynku. W środku cała się gotowałam, byłam taka zła, że najchętniej bym coś rozwaliła, po naszym ostatnim razie w tym budynku znałam go już dość dobrze, od razu poszłam w stronę magazynu gdzie były schowane instrumenty, tam mogłam chwile posiedzieć i się uspokoić, bo wynosili je dopiero godzinę przed koncertem, więc miała około 30 minut na uspokojenie się. Sama nie wiedziałam, dlaczego ta kłótnia w ogóle się zaczęła, dotarło do mnie, że wszyscy to słyszeli i w końcu będę musiała powiedzieć im prawdę o ile ktoś już im nie powiedział. Na ulotce od moich leków była wzmianka a nagłych zmianach nastroju, ale nie sądziłam, że pokłócę się z moją najlepszą przyjaciółką. Siedziałam tam z dobre 15 minut, kiedy drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich Nialla.
-Mogę? – Zapytał wchodząc do środka
-Skoro już tu jesteś to proszę, rozgość się - Powiedziałam nawet na niego nie patrząc
-Zakładam, że nie chcesz gadać o tym, co się stało na parkingu, ale chyba należą się jakieś wyjaśnienia- Stwierdził siadając naprzeciwko mnie
-A, co tu wyjaśniać, chyba już wszystko usłyszeliście
-Ale chce to usłyszeć od ciebie- Powiedział patrząc na mnie
-Jak już wiesz a raczej wszyscy wiedzą, umieram – Zaśmiałam się
-Tak wiem, twój stan jest na tyle poważny? Wiem, że białaczka to poważna choroba, ale nie sądziłem, że jest tak źle, że zostało ci kilka miesięcy- Odpowiedział
-Skąd wiesz, na co choruje? Przecież tego nie powiedziałam?- Zapytałam zdziwiona jego odpowiedzią
-Wiedziałem o tym od momentu, kiedy się spotkaliśmy na parkingu i pokazałaś mi swoje tabletki, potem omdlenie a w szpitalu pielęgniarki lubią sobie czasem dość głośno poplotkować o pacjentach- Stwierdził patrząc na mnie niewzruszony
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?
-A, co to by zmieniło? Lubię Cię za to, jaka jesteś a nie przez to, że umierasz. Zawsze jest jakieś wyjście z danej sytuacji. Tutaj masz klucz do sekretnego pokoju o, którym nikt oprócz mnie , chłopaków i Paula nie wie, jeśli chcesz do końca koncertu możesz tam posiedzieć, poukładasz sobie wszystko, a po koncercie tam przyjdziemy i wyjaśnisz wszystko chłopakom bo oni naprawdę się martwią bo nie wiedzą co jest grane.
- Dzięki Niall, ale po koncercie przyjdę do garderoby
-Jak chcesz, muszę iść na próbę, zaraz przyjdą techniczni po sprzęt, więc też lepiej z tąd zmykaj- Stwierdził wstając a ja zaraz po nim
-Dziękuję Niall, jesteś prawdziwym przyjacielem- Powiedziałam mocno się do niego przytulając
-Idź już, widzimy się po koncercie.
Niall smsami wysyłał mi wskazówki jak dojść do pokoju, jeśli chodzi o jego zdolności nawigacyjne to jest totalnie do bani, ale w końcu udało mi się dostać do tej sekretnej kryjówki. Wewnątrz było totalnie cicho w ogóle nie słyszałam koncertu chłopaków a pokój znajdował się zaraz pod sceną, jeśli można to tak określić. 15 minut przed końcem występu poszłam do garderoby gdzie była już ciocia i Lux
 -Gdzieś ty się podziewała? Wszyscy Cię szukali- Powiedziała wściekła ciocia, kiedy mnie zobaczyła
-Przepraszam musiałam posiedzieć chwilę sama, gdzie Selena?- Zapytałam rozglądając się za przyjaciółką
-Nie wiem, powiedziała, że idzie się przewietrzyć- Stwierdziła Louise podając Lux kredkę, która spadła na podłogę, kiedy mała kolorowała swój obrazek
-Zaraz przyjdę- Stwierdziłam wychodząc z pomieszczenia i kierując się w stronę wyjścia w poszukiwaniu dziewczyny. Gdy wyszłam na parking przez chwilę ogłuszył mnie pisk fanów, którzy sądzili, że to wyszli chłopcy po skończonym koncercie. Jednak jak szybko piski się zaczęły tak szybko się skończyły. Selene znalazłam na końcu parkingu gdzie stała i patrzyła się w przestrzeń
-Możemy porozmawiać? – Zapytałam stając za nią
-A mamy jeszcze, o czym gadać?- Odpowiedziała pytaniem na pytanie nawet na mnie nie patrząc
-Przepraszam, nie wiem, co we mnie wstąpiło, gadałam to co mi ślina na język przyniosła
-To Cię nie usprawiedliwia De- Stwierdziła dziewczyna w końcu się do mnie odwracając
-Wiem, poleciałam po całości, przez te nowe leki mam cały czas zmienność nastrojów, ale to też nie mnie usprawiedliwia. Ja po prostu jestem tym wszystkim już zmęczona rozumiesz? Chcę żeby to się już skończyło, chcę żebyś ty, ciocia i wszyscy inni ruszyli dalej, cieszyli się życiem a nie patrzyli tylko na mnie, doceniam to, co dla mnie zrobiłaś, ale chcę żebyś ty też była szczęśliwa rozumiesz? Chcę żeby to wszystko przestało mnie tak boleć, chcę żeby to poczucie winy w końcu zniknęło.
 -O, jakim poczuciu winy ty mówisz?
-Myślisz, że nie widzę tego ile wszyscy dookoła mnie muszą poświęcać? To mnie przerasta ok.? przerasta i jednocześnie przeraża, że tyle dla mnie robicie a ja nie mogę się wam odwdzięczyć a to, co się dzieję nie ma sensu, bo lada moment mnie nie będzie. Czuje się winna, że wszystko, co robicie pójdzie na marne, że nic z tego nie zostanie- Wyjaśniłam a po moich policzkach zaczęły spływać łzy, po raz pierwszy odkąd dowiedziałam się o chorobie powiedziałam prawdę, wszystko to, co czuje, nie udawałam i nie kłamałam, że wszystko jest ok. Po prostu powiedziałam prawdę. Czekałam, co teraz powie Selena jednak zamiast słów ona użyła czynów i z całej siły mnie przytuliła również zaczynając płakać.
-Kocham Cię Sel, jesteś moją siostrą, przepraszam za wszystko
-Musisz zacząć leczenie, jeśli nie dla siebie to dla mnie, dla cioci, nie możesz się poddać, Demi, którą znam nie pozwoliłaby na to żeby z jej powodu ludzie cierpieli
-Nie mogę tego zrobić Sel i dobrze o tym wiesz, wracajmy do środka czeka mnie jeszcze jedna poważna rozmowa
-Wiesz, że zawsze stanę przy twoim boku? Będzie dobrze- Pocieszyła mnie łapiąc za rękę i kierując w stronę budynku. Całą drogę do garderoby zastanawiałam się co powiem chłopakom, miałam przygotowaną całą mowę ale w ułamku sekundy całą zapomniałam, Sel coś do mnie mówiła ale nawet nie jestem w stanie powiedzieć co. Pocieszał mnie fakt, że miałam ją, Nialla,Harrego, ciocie i Paula przy sobie. Gdy tylko otworzyliśmy drzwi od garderoby podbiegła do mnie Lux i mocno się przytuliła do mojej nogi, nie czekając dłużej wzięłam ją na ręce
-Nie zostawiaj nas- Powiedziała przytulając się
-Co? Lux o czym ty mówisz?- Zapytałam zdziwiona patrząc na wszystkich w pokoju, którzy przyglądali się równie zdziwieni jak ja
-Bo wsyscy mówią, ze nas zostawias za jakis czas, a ja tego nie chce- Powiedziała jeszcze mocniej mnie ściskając jeśli to możliwe
-Ej króliczku popatrz na mnie, nigdzie się nie wybieram dobrze? Nie zostawię ani ciebie, ani mamy ani nikogo innego
-Ale oni mówili, ze zostawis- Odpowiedziała dziewczyna patrząc na mnie
-Obiecuję, że nie zostawię, a ja zawsze dotrzymuje słowa tak?
-Tak.
-Pójdziesz teraz do mamusi? Bo ja muszę porozmawiać z chłopakami- Lux tylko skinęła głową, kiedy ją odstawiłam na ziemię i od razu pobiegła do mamy
-Czy może nam ktoś w końcu wyjaśnić co tutaj się dzieje?- Zapytał Liam
-Jestem chora, tak dokładnie mam białaczkę i jak już wiecie po mojej kłótni z Seleną umieram zostały mi około 3 miesiące
-Jak to 3 miesiące, przecież wszystko było dobrze, to omdlenie to nie z przemęczenia?- Zapytał Louis łapiąc się za głowę, na ich twarzach z wyjątkiem Nialla i Harrego widać było zdziwienie, przerażenie, współczucie
-Akurat tam było przemęczenie spowodowane złym doborem leków
-To znaczy, że się leczysz tak?- Tym razem zapytał mulat siedząc na krzesełku i uważnie mi się przyglądając
-Nie Zayn nie leczę się, leki tylko zmniejszają objawy i pomagają mi żyć normalnie, od dawna się nie leczę, bo moim jedynym ratunkiem jest przeczep a pierwsza na liście na pewno nie jestem, z resztą jest wielu ludzi, którzy potrzebują go bardziej ode mnie- Odpowiedziałam patrząc na wszystkich, oprócz mojego głosu nie dało się usłyszeć nic innego panowała totalna cisza, każdy był w szoku albo po prostu bał się odezwać.
-Jak możesz tak mówić? Przecież ty też zasługujesz na to żeby żyć, masz dopiero 20 lat jak możesz twierdzić, że ludzie potrzebują tego bardziej niż ty, nie rozumiem twojego toku myślenia- Powiedział Liam wstając z kanapy i chodząc po pokoju
-Faktycznie może to był błąd z mojej strony, że zakończyłam leczenie tak szybko, dlatego jutro w L.A pójdę na te głupie badania i dowiem się jakie mam szanse i rozpocznę leczenie- Stwierdziłam patrząc na ciocię i małą Lux w oczach cioci mogłam już zobaczyć łzy radości, które chcą się wydostać na zewnątrz
-Ale pod jednym warunkiem, jeśli zakwalifikuje się na leczenie, chcę zostać z tym sama, nie chce żeby ktoś ponownie rezygnował z siebie dla mnie. Nie chce, żebyś ty Sel albo ty ciociu wiecznie się o mnie zamartwiały, jeśli rozpocznę leczenie chcę zostać w jednym miejscu, sama.- Powiedziałam patrząc na moje dziewczyny
-Chyba oszalałaś, że teraz damy ci odejść- Wtrącił się Zayn
-Ta decyzja nie należy do ciebie- Odpowiedziałam patrząc jak chłopak wstaje i podchodzi do mnie
-A właśnie, że się myślisz, po tym, co teraz usłyszeliśmy, po tym jak się martwiliśmy, po tym jak cię polubiliśmy ty nas od siebie odcinasz? Wiesz, co zawsze sobie powtarzamy podczas trasy? Kiedy jesteśmy daleko od domu to ludzie, którymi się otaczamy podczas koncertów są naszą rodziną, i ty razem z Seleną do niej dołączyłaś a rodziny nigdy się nie opuszcza, co kolwiek by się działo. Więc przykro mi, że muszę Cię zmartwić, ale nie zostaniesz z tym wszystkim sama.
-Zgadzam się z Zaynem nie pozwolimy Ci zostać z tym wszystkim samej-Dodał Niall wstając i przytulając mnie
-Rodzina trzyma się razem- Stwierdził Liam również mnie przytulając i tak doszło do grupowego uścisku. Kiedy w końcu wszyscy się ode mnie oderwali mogłam spokojnie odetchnąć popatrzyłam na każdego z osobna i w moich oczach pojawiły się łzy, byłam wzruszona tym, że chłopcy znają mnie
od prawie tygodnia a traktują mnie jak swoją rodzinę.
-Skoro mamy za sobą już wyznania i tym podobne czy możemy się zbierać, bo czeka na nas samolot do Los Angeles?- Zapytał Paul psując całą chwilę
-Kocham Cię mała- Powiedziała ciocia dając mi buziaka, gdy wychodziliśmy z garderoby
W czasie lotu strasznie dużo się wygłupialiśmy, chłopcy, co chwilę śpiewali jakieś znane kawałki, albo rzucali się jedzeniem. Wściekła mina Paula to obrazek, którego nigdy w życiu nie zapomnę. W
ciągu lotu wszyscy zamieniali się miejscami, co dodatkowo wprawiało Paula w złość bo nie mógł nad nami zapanować. Kiedy w końcu dość mocno nam się oberwało przystało na tym, że siedziałam z Niallem a Selena z Liamem opowiadając sobie kawały.
-Mogę Cię o coś zapytać?
-Zaczynam się denerwować, bo zazwyczaj takie pytania źle się kończą- Zaśmiałam się widząc powagę blondyna
-Chciałem tylko zapytać czy nie poszłabyś ze mną na kolację, gdy wylądujemy już na miejscu, wiesz, jako przyjaciele nie chciałbym Cię stawiać w niezręcznej sytuacji- Powiedział niepewnie, bawiąc się swoimi palcami
-Z przyjemnością pójdę z tobą na kolację, ale następnym razem poćwicz trochę zanim kogoś zaprosisz- Zaśmiałam się, na co chłopak mi zawtórował

Tak jak Niall powiedział tak zrobiliśmy zaraz po wylądowaniu na lotnisku pojechaliśmy do hotelu gdzie odświeżyłam się po podróży, przebrałam i byłam gotowa a raczej tak mi się tylko wydawało. Bardzo chciałam spędzić miły w towarzystwie Nialla ale obawiam się tego, że tam gdzie Niall pojawi się stado reporterów nie wspominając o fanach.
-Gotowa?- Zapytał wchodząc do pokoju uprzedzając pukaniem w drzwi
-Tak myślę, że tak- Powiedziałam wzdychając
-Coś nie tak? Źle się czujesz? Nie masz ochoty iść?- Zaczął wypytywać
-Nie wszystko ok., chodźmy już- Odpowiedziałam z uśmiechem, założyłam jeszcze pasujący do spodenek żakiet i opuściliśmy pokój
-Bawcie się dobrze dzieciaki- Zaśmiał się Paul przechodząc obok nas
-Tak jest tatuśku
-Andy czeka już na dole- Dodał chowając się w swoim pokoju
-Andy? Sądziłam, że to wyjście tylko we dwoje- Zaśmiałam się gdy czekaliśmy, aż przyjedzie winda
-Obawiam się, że jeśli nie było by Andyego to raczej nie dotarłbym na kolacje w jednym kawałku
-W sumie wystarczy mi tylko głowa, żebym miała, do kogo rozmawiać- Odpowiedziałam, na co chłopak się zaśmiał, przepuszczając mnie do windy

No cóż Niall miał rację Andy okazał się niezbędny, jeśli chodziło o wyjście z hotelu, mimo, że blondyn nie chciał się zatrzymywać do zdjęć fanki podjęły decyzję za niego, ja sama nie wiem, jakim cudem doszłam do podstawionego wcześniej samochodu, bo flesz aparatów skutecznie mnie oślepiał, zaraz za mną do samochodu dosłownie zostaw wepchnięty Niall no i na koniec wsiadł Andy. Po kilku dniach z chłopakami można było się tego spodziewać, bo rozwrzeszczane fanki i stado dziennikarzy to w sumie codzienny obrazem, jeśli przebywa się z One Direction.
-Wybacz, ale w hotelu nie mają tylnego wyjścia tak żeby mógł czekać tam samochód- Powiedział
blondyn poprawiając koszulkę
-Nic nie szkodzi w ogóle jesteś cały? Przez chwilę myślałam, że Cię tam rozszarpią-Stwierdziłam patrząc na niego
-Wszystko ok. Ważne, że z tobą wszystko dobrze.
-Dzieciaki lepiej się szykujcie, bo ładny sznureczek za nami jedzie, nie chcę krakać ale na waszej randce będzie więcej niż dwie osoby- Powiedział Andy spoglądając w boczne lusterka
-Dlaczego mnie to nie dziwi? –Zapytałam ze śmiechem
-Przepraszam, to miał być miły wieczór, a przeistacza się w istne kino akcji z pościgami i śledzeniem- Powiedział chłopak siedząc naprzeciwko mnie
-Chyba jakoś to przeżyję, może nie będzie tak źle, okaże się w praniu- Stwierdziłam starając się jakoś pocieszyć chłopaka, który nie był zadowolony z obrotu sprawy.
Dojazd na miejsce zajął nam około godzin przez korki na ulicach. Gdy zaparkowaliśmy przed restauracją zdążyło się już nieco ściemnić. Nie wiem skąd ci wszyscy ludzie wiedzieli, do jakiej
restauracji jechaliśmy, bo gdy Niall pomagał mi wysiąść z samochodu krzyki fanek i błysk flesz.
-Niall, kto to? Cz to twoja dziewczyna? Jak ma na imię? – Przez całą drogę do restauracji słyszałam pytania reporterów o moją osobę, co nie powiem trochę mnie przeraziło, bo nigdy jakoś nie miałam ochoty stać się dziewczyną z pierwszych stron gazet. Dy weszliśmy do budynku nieco się rozluźniłam, dostaliśmy stolik na końcu Sali w spokojnym i nieco ciemniejszym kącie gdzie nie było nas tak łatwo dostrzec. Andy usiadł przy innym stoliku, aby nam nie przeszkadzać, gdy przyszedł kelener złożyliśmy zamówienie i pogrążyliśmy się w rozmowie, co, jak co ale z Niallem gadało mi się najlepiej z całej piątki nigdy nie było tak, że milczeliśmy albo nie mieliśmy, o czym rozmawiać, jeśli wkradała się cisza Niall opowiadał jeden z tych jego „zabawnych” kawałów
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, że wiesz o mojej chorobie?- Zapytałam biorąc kolejny kęs swojego kurczaka
-Już Ci powiedziałem lubię Cię za to, jaka jesteś a nie za to, że jesteś chora, nie chciałem żebyś sobie pomyślała, że przyjaźnie się z tobą tylko, dlatego, że mi ciebie szkoda, bo jesteś chora- Stwierdził pochłaniając swoją porcję posiłku
-Łał takiej szczerości się nie spodziewałam, mogłeś mi powiedzieć naprawdę- Zaśmiałam się
-Ciekawe czy będziesz mnie jeszcze pamiętał za kilka lat- Powiedziałam chwytając za szklankę soku
-A, dlaczego miałbym nie pamiętać mojej przyszłej żony?- Zaśmiał się puszczając mi oczko, na co sama się zaśmiałam
-Ostatnio czytałam, że dniem straconym jest ten, kiedy człowiek się nie śmiał- Powiedziałam patrząc na chłopaka i jego rozpromienioną buzię
-No to masz szczęście, bo ze mną nie da się nie śmiać, tak samo jak z resztą chłopaków
-Tak to prawda- Odpowiedziałam z uśmiechem
-To, co czas na deser? – Zapytał chłopak, gdy skończyliśmy jeść
-Człowieku czy ty chcesz, żeby się już w żadne ciuchy nie zmieściła? I tak teraz mam już wystarczający problem- Zaśmiałam się
-O, czym ty mówisz, masz idealną figurę, jeśli ty nie chcesz to Cię nie zmuszam, ale ja mam ochotę na lody czekoladowe- Powiedział zadowolony przywołując kelnera, który po kilku minutach przyniósł mu pucharek z lodami
-Na pewno się nie skusisz?- Zapytał zanurzając łyżeczkę w deserze
-Nie naprawdę dziękuję
-No proszę jedną łyżeczka- Powiedział podstawiając mi ją przy ustach
-Niall naprawdę nie chcę- Zaśmiałam się
-No tylko jedna i daje ci spokój
-Obiecujesz?
-Obiecuję- Powiedział po czym zjadłam lody, które były na łyżeczce
-I jak?
-Naprawdę dobre
-Masz czekoladę na ustach-Powiedział patrząc na moją twarz
-Co? Gdzie?
-Pozwól, że ja to zrobię- Stwierdził, wyciągając rękę w moją stronę i palcem zgarniając czekoladę z kącika moim ust. W tym momencie na pewno nie zachowywaliśmy się jak przyjaciele, mało tego nawet nie uważałam wtedy Nialla z przyjaciela tylko za seksownego faceta, z, którym rzeczywiście jestem na randce, serce zabiło mi szybciej a stado motylków obudziło się w moim brzuchu, przez co przeszedł mnie przyjemny dreszcz
-Ammm dzięki-Powiedziałam w końcu odwracając wzrok od tych cudownych niebieskich tęczówek
Kiedy Blondyn w końcu zjadł zapłacił rachunek, którego nawet chyba nie chciałam oglądać, bo patrząc na sam wystrój restauracji nie zapłacił tutaj 50 dolarów. Gdy szykowaliśmy się do wyjścia podeszły do nas trzy dziewczynki.
-Przepraszam, nie chciałybyśmy przeszkadzać, ale czy możemy sobie z tobą zrobić zdjęcie?- Zapytały nieśmiało patrząc na blondyna, po minie chłopaka widziałam, że nie był tym pomysłem zachwycony a one były naprawdę urocze
-No pewnie, że sobie z wami zrobi zdjęcie, dajcie aparat – Powiedziałam wyciągając rękę w stronę urządzenia. Dziewczyny ustawiły się obok Nialla i zrobiłam im wspólne zdjęcie
-Dziękujemy, jesteś bardzo miła- Powiedziała jedna z nich, gdy oddawałam jej aparat
-Dzięki wy za to macie świetne buty- Odpowiedziałam widząc, że cała trójka ma identyczny model obuwia
-Samochód już czeka- Poinformował nas Andy
-Wybaczcie, ale musimy już iść, miło było was spotkać- Powiedział Niall łapiąc mnie za rękę i prowadząc w stronę wyjścia. Gdzie ku mojemu zdziwieniu było tylko kilku reporterów i fanów
jednak dość agresywnych. Podczas drogi do samochodu ktoś złapał mnie za włosy, co nie było dość przyjemnym doświadczeniem.
-Jesteś cała?- Zapytał Andy, gdy udało mi się dostać do samochodu
-Tak jest dobrze
Droga do hotelu upłynęła dość spokojnie, ani ja ani Niall nie mówiliśmy za wiele a cisza, która panowała była taką przyjemną ciszą a nie niezręczną jak zazwyczaj to bywa. Po 20 minutach znaleźliśmy się już pod hotelem. Jak na gentelmana przystało Niall odprowadził mnie pod same drzwi od mojego pokoju i obią mnie w pasie
-Czemu nie trzymasz?- Zapytałam nieco zdziwiona, ale i z lekkim uśmiechem
-Żeby łatwiej mi było Cię pocałować- Stwierdził, po czym złączył nasze wargi w słodkim, delikatnym pocałunku.


~*~*~*~*~*~*~*~
No i mamy trochę dramy, trochę romantyzmu, czułości. Mam nadzieję, że wam się podoba bo bardzo się starałam przy tym rozdziale i mam nadzieję, że go skomentujecie :)
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)

14 komentarzy:

  1. fajny rozdzial no wiesz... zakonczyc w takim momencie?czekam na nastepny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. weź to zakończenia jak reklamy na Polsacie... zawsze w najbardziej emocjonującym momencie :P Teraz nie będę mogła spać :D

    Ella jesteś cudowna *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. =^-^= super piszesz. rozdział cudowny i to zakończenie.... zgadzam się z powyższą wypowiedzią, teraz nie bd mogła zasnąć :(

    OdpowiedzUsuń
  4. awww :) nareszcie je;)st pocałunek :)
    rozdział jest świetny :)
    czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo *.*
    Czekam na kolejny z wilka niecierpliwoscią ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aww.. w końcu pocałunek :3 Czemu koniec w takim momencie?! Normalnie nie wytrzymam do następnego rozdziału! Kocham, kocham. Ten blog jest genialny <33 Czekam na next'a z WIELKĄ niecierpliwością, pozdrawiam i życzę weny :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to opowiadanie normalnie *-* i jeszcze ten pocałunek omg, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Serio ? W tym momencie ? ;P Super , czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkiem fajny.:d

    OdpowiedzUsuń
  10. Niesamowity ! Z niecierpliwością czekam na następny. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam cię do Versatile Blogger Award. Szczegóły u mnie-http://stablebeautifullove.blogspot.com/ :33

    OdpowiedzUsuń
  12. <3 ! oni wiedza ? o masakra ;< co dalej?
    jestem taka ciekawa w ktora strone potoczy sie akcja ! :D
    juz nie moge sie doczekac ;*

    OdpowiedzUsuń