xpp

poniedziałek, 19 maja 2014

011 I Always love you

Od dnia, w którym serce mojej dziewczyny przestało bić minęło 3 dni. Dziś jest pogrzeb. A ja? Ja nadal myślę, że Ona wejdzie za chwile przez te drzwi, uśmiechnie się i sprawi, że w środku zrobi mi się cieplej. Niestety jej dusza opuściła już jej ciało i nic nie da się zrobić. Chłopacy codziennie próbują ze mną pogadać, ale ja nie potrafię. Siedzę w tym pokoju cały czas, nie jadłem nic od tamtej pory. Jedynie wychodziłem do toalety aby załatwić swoje potrzeby. Mój telefon wibruje co chwile. Fanki stają ciągle pod hotelem, w którym się zatrzymałem.  -Hej i jak się czujesz? Przyniosłem Ci garnitur za dwie godzinę mamy być w zakładzie pogrzebowym. Jak nie chcesz nie odpowiadaj, ale siedzenie i płakanie Ci nie pomoże. My przeżywamy to samo, może nie tak bardzo jak ty, ale Ona była naszą przyjaciółką. Lepiej czasem się wypłakać komuś w ramie niż siedzieć samemu jak skończony idiota. TO nie koniec świata, świat się kręci, a my razem z nim. Ona zawsze będzie z nami mimo tego, że jest nie widzialna. Na zawsze zostanie w naszych sercach.- powiedział Liam i wtedy coś we mnie pękło. Podszedłem do niego i mocno przytuliłem, a z oczy zaczęły spływać mi łzy.
- J-aa Ją KOch-am i zaw-sze ko-cha--łem, a ona ode mnie odeszła. Dlaczego Ona? Nie mogłem to być ja?- powiedziałem.
-Pan Bóg tak chciał i nic na to nie poradzisz. Ona teraz jest w lepszym świecie. Nie czuje już bólu, ani smutku. Teraz jest szczęśliwa i myślę, że patrzy teraz na Ciebie, i pragnie twojego uśmiechu.  - uśmiechnąłem się lekko przez łzy. - Ja muszę się już zbierać. Trzeba się już ubierać za półorej godziny mamy być już przy trumnie.
Liam wyszedł, a mi nie zostało nic jak się ubierać. Spojrzałem na telefon. Przyszło mi powiadomienie z twittera. Była to wiadomość od fanki.



                       
      Żyję tylko dlatego, że ty jesteś i mnie codziennie  ratujesz od najgorszego. Proszę cię nie rób teraz nic głupiego. Wiele osób nie przeżyło by gdybyś sobie coś zrobił. Kocham cię Niall



Moje księżniczki. Dla nich jestem wszystkim, ale gdyby nie one? Myślę, że mnie teraz tu napewno nie było. TO one sprawiają, że się codziennie uśmiecham. Kocham je, mimo tego, że nie znam więkrzości to zawsze będę je kochać i nigdy nie przestanę.



    Nie martw się nie zrobię sobie nic. Demi była i jest całym moim światem, ale mam was i chłopaków. Nie  potrafilbym was zostawic moje kochane Creazy Mofos ;)



To co napisalem bylo prawda. Mimo, ze mialem mysli samobojcze, nie potrafilbym tego zrobic. MOi fani zawiele dla mnie znacza.  SPojrzaem na zegarek. Byla 13;00. Trzeba sie wkoncu ubierac. Demi nie bedzie tyle na mnie czekac.Na te slowa zasmalem sie smutno.

*10 min pozniej*
Zeszlem na dol i ujrzalem wszystkich czekajacych na mnie.
-Jestes juz gotowy? Mozemy jechac?- Spytal Paul.
- Nigdy nie bede na to gotowy, ale jedzmy.
W samochodzie nikt sie nie odzywal.nWszyscy byli pograzeni swoimi myslami. Jedynie Selena nadal plakala, a Harry ja tulil do siebie. Oczy ich przepelonione byly smutkiem i cierpieniem, oni tez cierpia. A ja zamknalem sie w pokoju myslac tylko o swoim nieszczesciu, a oni cierpieli tak samo mocno.
Nim sie obejrzalem bylismy juz na miejscu.  Grabiarze czekali juz na nas. Gdy weszlismy uslyszalem donosny meski glos.
-Dzien dobry. Trumna stoi tam.- Wskazal prawa reka na miejce gdzie lezala moja dziewczyna.- Chca panstwo jeszcze zobaczyc ja ostani raz?
Czy chce? Nie nie chce, chce j zapamietac wesola i usmiechnieta jak zawsze byla, a nie zimna i bez najmniejszego wyrazy twarzy. Wiec szybko odpowiedziaolem.
-Nie.- reszta chyba zrozumiala moja decyzje, bo nie zaprzeczali. Mysle, ze oni mysla tak samo jak ja na ten temat.
-Dobrze, no wiec mozemy juz jechac do kosciola?
-Jedzmy.- powiedzial Lou
Nie wiem nawet kiedy miela droga. Nadeszla pora na wniesienie trumny i msze. Teraz juz nie wytrzymalem. Cos we mnie peklo. Mialem przed oczami scene jak maszyny podpiete do niej przestaja dzialac, a wraz z tym jej serce, ktore bilo dla mnie.Rozmyslalem tak  jeszcze dluzszy czas ciagle placzac. Nim sie zorientowalem msza minela i mysielismy isc na cmetarz. Niestety fanki byly wszedzie, wiec musielismy przejechac busem.


Szlem za trumna jako pierwszy. Lou uznala, ze chociaz byla jej ciotka ja bylem jej wazniejszy. Jej ojciec nie mogl przyleciec. TO dziwne przeciez jest jej najblizsza osoba..Za mna szło cale One DIrection wraz ze swoimi dziewczynami. Nie bylo nikogo wiecej, gdyż fanki miały zabroniony wstęp, a Demi nie miała tu wielu znajomych.
****
Nadszedł czas spuszczenia trumny do grobowca. Spojrzałem za siebie. Wszyscy płakali. Jedynie ja nie potrafiłem, nadal myśle, że siedzi w domu i na mnie czeka.
Przed zakopaniem wrzuciłem jeszcze kartke, aby się z nią ostatecznie porzegnać








Kochana Demi
Może nie jesteś już tu z nami. Może ja już Cię nie widzę, ale ja wiem, że nigdy mnie nie opuścisz. Będziesz przy mnie zawsze swoim sercem i na zawsze będziesz w moim sercu. Już niedługo spotkamy się tam, w lepszym świecie






                             - - - - -- - - -- - - - -- - - - -- - -- - - -- - -- -




Wogle was przepraszam, że tak późno, ale no wiecie szkola, szkola i jeszcze raz szkola. ROzdział mi się szczerze nie podoba... ale to pewnie temu, że ostatnio nie mam weny, a wam jak sie podoba?

Zaczelam juz pisac nastepnego bloga o Niallu i mam tez o Harrym Potterze. byłby ktos chetny czytac? Niedlugo pojawią się tu linki do tych blogów.

No wiec to ostatni rozdział i chyba musze sie z wami pozeganac ;((

czwartek, 24 kwietnia 2014

010 .. The End?

Gdy dojechałem do domu zobaczyłem, że ktoś próbował się ciągle do mnie dodzwonić. Był to jakiś zastrzeżony numer. Chwila przecież to mógł być lekarz z jakimiś wiadomościami o Demi. Wystukałem szybko numer, kliknąłem połącz i przyłożyłem telefon do ucha. Mijał sygnał za sygnałem, ale nikt nie odpowiadał. Czemu akurat teraz? Czy tylko mi się musi to zdarzać? Próbowałem się dodzwonić jeszcze kilkanaście razy, ale na nic. Nikt nie odbierał. Pojechałbym tam, ale moi przyjaciele na mnie czekają. Należą im się przecież wyjaśnienia. Oni też się martwią.  Muszę im to wszystko wyjaśnić.  Wszedłem do domu i zdjąłem buty, po czym poszedłem do salonu. Byli tam wszyscy. Selena siedziała u Harr'ego na kolanach płacząc mu w koszulkę, a on ją tylko przytulał mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Zayn i Perrie leżeli na dywanie. Perrie była wtulona we swojego narzeczonego. Louis, Eleanor, Sophia i Lux oglądali jakąś bajkę. Pewnie mała ich do tego namówiła. Lou i Liam siedzieli na kanapie cicho płacząc. Nawet Paul z nimi teraz był i czekał. Tak wszyscy czekali na mnie. A ja nie mam nawet w sobie tylko odwagi, żeby powiedzieć im co się dzieje. Wszyscy wyglądali strasznie. Zapuchnięte oczy, pewnie wcale nie spali. Doskonale ich rozumiem przecież w szpitalu przeżywałem to samo co oni w domu.
-Gdzie jest Demi?
-Co z nia?
-Przezyje?
Wszyscy przekrzykiwali siebie w zadawaniu pytan. Liczyli pewnie, ze mam dobre wiesci, a ja? Miaem im powiedziec,ze potrzebny jest przeszczep aby mogla zyc?
Po mmoich policzkach zaczely splywac lzy. Podszedl do mnie Liam i nic nie mowiac mnie mocno  przytulil.
-Dziekuje.- szzepnalem mu do ucha.
-Nie martw sie, czekalismy juz tyle. Poczekamy jeszcze. Bedzie dobrze, juz nie placz.- odpowiedzial.
-Ale De-mi on-a potrz-ebuje prz-e-sz-cz-e-pu ina-czej u-m-rz-e.- Juz nie moglem powstrzymywac lez. Rozplakalem sie jak male dziecko w ramie swojej matki.
Nagle w mojej kieszeniu zaczal wibrowac telefon. Wyjalem go caly roztrzensiony. Na wyswietlaczu znow pojawi sie zastrzezony numer. Bez zastonowienia odebraem.
-Dzien dobry dzwonie z tutejszego szpitala. Chodzi o Demetrie Lovato. Mam zaszczyt rozmawiac z nijakim Nialle'm HHHHHHoran?
- Tak to ja. Co z nia?
- Wiec jest juz po operacji.
-Jak to po operacji?
-Zglosila sie do nas dziewczyna o imieniu Ginny. Biorac pod uwage to, ze miala ukonczone 18 lat, a dla nas liczyla sie kazda sekunda uznalismy po namysle, ze tro mozze bbbyc jedyna szansa.
- Ja za chwile bede w szpitalu.
-Czekam. Dowidzenia
-Dowidzennia.
To nie mialo sensu. Kto mogl sie zglosic? Przeciez nikt nie mial pojecia o tym oprocz mnie, lekarzy i Ginny. Chwila Ginny! Ona przeciez wspominala cos, ze ma juz 18 lat i sie cieszy bo jest pelnoletnia.
-Jedziemy.-Krzyknalem bez zastanowienia.
-Co jest?- spytal Louis
- Demi jest po operacji, reszte opowiem wam po drodze.
-Niall ja nie moge jechac, Lux tam  nie wpuszcza jest za mala.- odparla Lou
- Ja sie nia zajme, a ty jedz to twoja siostrzenica.- na ochotnika zglosila sie Eleanor.
-Nie mamy czasu, wsiadajcie do busa ja poprowadze.- odezwal sie Paul.
Wsiedlismy wszyscy do busa i odjechalismy. W domu zostala tylko Eleanor i malutka Lux. W drodze opowiedzialem im wszystko co sie dzieje. Mowiac to ppatrzylem w okno. Nie moglem zniesc ich pelnych cierpienia  oczu.


Dojechalismy na miejsce.Udalismy sie razem do sali nr 4.Przed sala czekal juz lekarz .
- O dzien dobry juz pan jest.
-Tak, moze pan powiedziec kto oddal Demi szpik?
-Dobrze, ale tu tak przy wszystkich?
-To moi przyjaciele, moi i Demi oni maja prawo wiedziec.
- Byla to Ginny, dziewczyna powiedziala, ze twoje szczescie jest wazniejsze. Kazala mmi przekazac, ze kocha cie nad zycie i zrobi wszystko abys byl szczeliwy, nawet kosztem swojego zycia.-
Nie wiedzialem co powiedziec. Ona wiedziala, ze moge umrzec oddajac ten szpik. Wiec sama sie zglosila, czy dla prawdziwych Directioners naprawde tak duzo znacze? Ja zwykly chlopak z Mullingar.
-Moge je zobaczyc?
-Tak.- powiedzial po czym odszedl.
- Idz my tu poczekamy.- Powiedzial Harry.
- ok.
Weszlem do pokoju. Znajdowaly sie tu 2 luzka. Na jednym lezala moja Demi, a na drugim Ginny. Podbieglem szybko do luzka Demi i przed nia ukleknalem lapiac ja za reke i rozplakalem sie jak male dziecko.
- Demi ja cie kocham nie mozesz mnie zostawic. Tak bardzo mysle, ze to moja wina gdybym wtedy przy tobie byl, a nie udzielal wywiadu. Wszystko by bylo inaczej. Gdybym dopilnowal, zebys wziala leki, a nie stresowal cie ta gala charetatywna.Wszystko by  bylo inaczej....
-Niall to nie twoja wina.- Uslyszalem za soba. Za mna stali wszyscy. Selena tak jak ja wczesniej padla na kolana i zaczela plakac.Reszta jakos sie trzymala, ale w ch oczach byl smutek, Wiem widzialem to! Podszedlem teraz do Ginny, Ona tyle dla mnie zrobila. Chociaz sama tyle cierpiala. Rodzice zostawili ja sama z bratem. Zgineli w wypadku samochodowym. Jej  brat zachorowal niedawno i  lezy w sali obok. Ona jest tak bardzo odwazna. Jak sie wybudzi napewno jej to jakos wynagrodze, zobaczy.
NAgle ona zaczela otwierac  oczy.
-Niall?
- Tak Ginny.
-Jestem w niebie?
- Nie, dlaczego tak myslisz. - Zasmiaem sie.
-Widze caly zespol. Moje marzenie sie spelnilo.
-Tak, ale teraz spij. MAsz malo sily
-Dobrze.- Powiedziala i usnela.
Skoro Ginny wstala to operacja musiala sie udac, ale Demi ona dalej spi. Dlaczego?
- Przepraszam musicie wyjsc . One potrzebuja odpoczynku.- W sali pojawil sie lekarz.
-Juz wychodzimy. - odparla Lou.
-JA nigdzie sie nie ruszam zostaje tu z Demi!- krzynalem.
-Dobrze, ale nie dluzej niz pol godziny!
Wszyscy wyszli. Zostalem jedynie z Demi i Ginny. Usiadlem przy lozku mojej dziewczyny i zlapalem ja za reke. Po chwili zaczalem wspominac nasze wpolne chiwile.
-A pamietasz   jak pierwszy raz tu przylecialas. Spojrzalem na ciebie i jjuz wiedzialem, ze nie umiem zyc bez ciebie. Widziaem to w twoich oczach.
-Tak pamietam to   Niall. Kocham cie pamietaj to. Zawsze bede cie kochac. - odezwala sie Demi.
- Demi juz myslalem, ze sie nigdy nie obudzis. Tez cie kocham i zawsze bede chocby nie wiem co.  Jak wyjdziesz ze szpitala ppojedziemy do Paryza. Dooo miasta milosci. Teraz juz zawsze przy tobie bede. Nigdy cie nie zostawie...
Tym razem nie dostalem juz odpowiedzi. Zobaczylem, ze zamyka oczy, a urzadzenie do ktorego byla podlaczona zaczyna wydawac dziwne dzwieki. Szybko zawolalem lekarza. Przyszedl a wraz z nim wiele pielegniarek. Zaczeli ja raniomowac, ale bylo juz za pozno ona ODESZLA.












jak podoba sie wam nowy rozdzial? Przepraszam e musiliscie tyle czekaac, ale swieta . a jak wam minely? Nie jest to rozdzial ostatni , pojawi sie jeszcze jeden lub dwa. Wogle zaczelam pisac juz nowego bloga, dzis dodam prorolog ;) bylby ktos chetny czytac?  Licze na szczera opinnie w kometarzu ;p
moj twitter- One_Dream_x pytajcie jakbyscie mieli jakioes watpliwosci ;->
                                                                    

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

009 I always stand to you

Wyjąłem swój telefon i zadzwoniłem po Taxi. Boże, a jak jej coś się stało? ona jest najbliższą mi osobą w życiu. Mam tylko ją i chłopaków. Nie mogę pozwolić żeby coś się jej stało!
- Wsiada Pan? Czy jeszcze mam tak czekać z godzinę?- z rozmyśleń wyrwał mnie głos kierowcy. Nie zauważyłem nawet jak podjechał. Szybko więc wsiadłem i rzuciłem.
- Proszę szybko do szpitala.
Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Zapłaciłem dla niego odpowiednią kwotę i wszedłem do budynku. Na końcu korytarza za blatem stała repecionistka służąca pomocą. Niestety do niej ustawiła się już nie zła kolejka.
-Przepraszam, czy Pani mogła by mnie przepuścić?- spytałem z nadzieją w głosie.
-Stoję tu już 2 godziny. Nie będę czekać jeszcze 2 razy tyle!- odpowiedziała ze złością.
-Fuck- syknąłem, ale po chwili wpadłem na genialny pomysł. Przecież jestem Niall, Niall Horan z najpopularniejszego boysbandu na świecie, z One Direction!
- Ma Pani może córkę?
- Tak mam, a co Pana to obchodzi? Jeśli mogę Cię wogle nazwać Panem.
- Jest może w jakimś fandomie?
-Jest Directioner i Potterhead, ale jeszcze raz pytan co Cie to obchodzi?
 Wyjąłem z kieszeni szybko swoje zdjęcie i je podpisałem. Tak to dziwne, bo kto nasi swoje zdjęcie w kieszeni? Jednak przez te lata już sie czegoś nauczyłem, to potrafi uszcześliwić moje fanki. Niby nic, al etak wiele.
-Proszę.- podałem jej zdjęcie.
- Po co mi to? Jednak po chwili spojrzała na autograf.- Chwila ty jesteś tym z One Direction?
- Tak.
- Dziękuje moja córka padnie z wrażenia.- opowiedziała z wielka radością.
- Nie ma za co.- Również się uśmiechnąłem.-Ale czy mogła by jednak mnie Pani przepuścić? Moją Dziewczynę nie dawno przywiozła karetka i bardzo się jednak o nią martwie.
- Było tak od razu.- Ponownie się przyjaźnie uśmiechneła.
- Naprawdę dziękuje! A jeszcze jedno prosze.- podałem jej koperte z biletem na koncert. Tak to też dziwne, ale miałem akurat parę biletów tak na wszelki wypadek. Miały trafić do chorych dzieci no, ale cuż. Mam nadzieje, że chłopcy i Selena jakoś się trzymają.
Chłopak przede mną szybko skończył rozmowę z pomocnica szpitala i nadeszła moja kolej.
-Dzień Dobry nie dawno została tu przywieziona Demi, Demi Lovato. Mógłbym uzyskać jakieś informacje o niej? Gdzie leży? Jest moją dziewczyną i bardzo mi na niej zależy.
- Tak chwila.- Wyjeła telefon i zadzwoniła do kogoś pytając o Demi.- Proszę usiąść moja koleżanka powinna za chwilę przyjść po Pana i zaprowadzić do ukochanej.- Uśmiechneła się pod nosem.
- Dziękuję.
Usiadłem na krześle. Moje myśli nie mogły się na niczym skupić. Ważne jest teraz tylko życie mojej dziewczyny. Niedługo ogłosimy, że potrzebujemy szpiku. Mam nadzieję, że Demi wytrzyma do tego czasu i,że ktoś się znajdzie. Nie wiadomo jeszcze czy szpik się przyjmie. Mam jednak nadzieję, że tak. Jak nie jestem gotów oddać swój, nawet teraz! Ludzie wchodzą i wychodzą. Oni nie wiedzą jak ja się teraz czuje! Pare osób spytało mnie czy wszystko w porządku. Nie nic nie jest w porządku! Moja dziewczyna może umrzeć. Ona jest najważniejsza dla mnie i oczywiście chłopacy. To ona pokazała nam, że nie potrafimy bez siebie żyć. Wprowadziła tyle dobra w nasze życie! Nie może teraz zginąć!
- Przepraszam, czy to Pan chciał uzyskać informację gdzie leży nijaka Demi Lovato?
- Tak to ja, wiadomo coś?
- Tak, jest w sali nr 4. Proszę poczekać pod salą na lekarza, on da Panu więcej infirmacji o stanie jej zdrowia. Ja mogę tylko tak pomóc.- odpowiedziała dziewczyna, która wcześniej poszła się coś dowiedzieć.
Pobiegłem szybko szukając tej sali. Okazało się, że jest to na 2 piętrze. Wcisnąłem przycisk, ale winda nie chciała przyjechać. Szybko wiec pobiegłem schodami. na szczęście schodów nie było wiele, wbiegłem na górę. Teraz jeszcze tylko salę nr 4. Poszukiwania nie zajeły mi dużo czasu. Już po chwili byłem na miejscu. Podszedłem do okna. Widać było z niego salę, w której ona leżała. Niewiele mogłem zauważyć, ale na tyle dużo by z moich oczu zaczeły kapać łzy.
-Dlaczego płaczesz?- zagadała mnie jakaś młoda dziewczyna.
-Ta-m le-ży moj-a dzie-wcz-yna. Je-st chora na r-a-k-a. Ja ją tak bardzo kocham, a ona musi ode mnie odejść. Znów zostanę sam na tym wielkim świeci!- wyjąkałem przez łzy, a ostatne zdanie prawie wykrzyczałem.
-Nie martw się, lekarze napewno ją wyleczą.
- Ty nic nie rozumiesz zostały jej tylko ok. 2 miesiące życia! Jedynym ratunkiem jest przeszczep!
- Jest już dawca?
- Nie... ale jak nikt się nie znajdzie ja się zgłoszę.
-Wiesz.. Skutkiem ubocznym może być nawet śmierć!
- Nie wiedziałem.. Ale dla mojej Demi warto! A wogle co ty tu robisz?
- w sali obok leży mój brat, miał wypadek i złamał kilka kości..Jego życie jest zagrożone.Jest mi najbliższą osobą. Moi rodzice zgineli w wypadku samochodowym.
- Przykro mi ja nie wiedziałem.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Tyle mogę zrobić. Gadam jej o swoich problemach, a nawet nie spytałem czemu tu jest. Jestem idoitą, który myśli tylko o sobie!
- Jak masz na imię?- spytałem
- Ginny.
- Zabawne kojarzysz mi się z Ginny Wesley z 'Harry Pottera'. Obie macie tak samo na imię i taki sam kolor włosów.- Zaśmiałem się
-Tak wiem wiele osób mi to mówi.- Również się roześmiała.
Dziwne ta dziewczyna potrafiła mnie rozśmieszyć w takiej chwili i zapomnieć chociaż na chwilę.
- Hah a ja nawet się Ci nie przedstawiłem jestem N..
-Niall Horan. Tak znam Ciebie, chyba nie tylko ja jedyna?
- Tak wiem, czasem to jest wkurzające. Gdzie nie wyjdziesz tłumy fanek i paparazii, ale jednak jest to spełnienie marzeń. 
- Wiesz ja byłam nie raz w tym tłumie tych fanek.
- Jesteś Directioner?
- Tak.
- I nie piszczałaś jak mnie zobaczyłaś? Nie prosiłaś o zdjęcie lub autograf?
- Kiedyś pewnie tak bym zrobiła, ale teraz wiem, że moje szczęście nie jest najważniejsze tylko mój idol, a ty mi dałeś dużo więcej. Pocieszyłeś mnie mimo tego, że sam jesteś taki smutny i mnie przytuliłeś i nie był to taki zwykły uścisk, tylko taki o jakim zawsze marzyłam. Taki prawdziwy.- ostatnie zdanie wyszeptała.
- Dziękuje ci za to.- przytuliłem się do niej i tak spędziliśmy parę godzin na czekani. Ona jest taka miła. Pomogła mi.Tak, pomogła mi się uspokoić. Jestem jej za to tak wdzięczny. Ona musiała tyle zrobić żeby mnie zobaczyć. Jestem tego pewien! Wynagrodzę jej to kiedyś.
Nawet się nie zorientowałem a zobaczyłem, że z sali wychodzi wkońcu lekarz.
- Dzień Dobry, co z Demi?!?
- Więc tak nie jest dobrze, ale da się jeszcze coś jednak zrobić. Proszę do mojego gabinetu.
Ruszyłem za lekarzem. Podobno jest źle, ale napewno jest jeszcze nadzieja! Szliśmy w ciszy długim korytarzem. Po 5 minutach dotarliśmy do celu
- Proszę usiąść. No więc tak nie będę owijał w bawełnę. Jest źle. Jednym ratunkiem jest przeszczep. Do tego jest potrzeby ktoś z krwią AB+.
- Ale jak to? To znaczy, że bez przeszczepu nie przeżyje?!
- Tak.
- Ja mam grupe krwi A, napewno nie będę się nadawał?
- Jest cień szansy, że tak, ale wolę nie rezykować. Do końca tego tygodnia trzeba kogoś znaleść.
Ale jak to to znaczy,że jak za 3 dni się nikt nie znajdzie to ona umrze? A ja nic nie mogę zrobić! Oddałbym jej wszystko żeby żyła! Jeszcze dziś muszę kogoś znaleść!
- Dziekuję za informacje, zadzwonię do pana niedługo jak uda się kogoś mi znaleść.
Wybiegłem szybko z gabinetu. Nie mam czasu do stracenia. Po drodze spotkałem Ginny. Próbowała mnie zatrzymać.
-Gdzie ty biegniesz?
- Muszę znaleść kogoś z krwią AB+ inaczej kto będzie chciał oddać szpik! Inaczej Demi nie przeżyje!



Pov Ginny

- Muszę znaleść kogoś z krwią AB+ inaczej kto będzie chciał oddać szpik! Inaczej Demi nie przeżyje!
Te słowa nie mogły mi wyjść z głowy. To jest moja grupa krwi! Ale mogę tego nie przeżyć, tym bardziej,że mam problemy ze zdrowiem.
Długo nie mogłam się zastanowić co zrobić, ale wkońcu poszłam do lekarza się zgłosić. Ja na tym świecie nie mam już nikogo. Mój brat ma małe szanse na przeżycie. Niall jest dla mnie ważniejszy. Jego szczeście. Tak jestem tego pewna, oddam jej ten szpik!
- Przepraszam! Dzień dobry słyszałam, że nijaka Demi Lovato potrzebuje szpiku. Moja krew i krew jej to ta sama grupa.
- Jest Pani tego pewna? Przeszczep musiał by odbyć się jeszcze dziś.
- Tak jestem!-Serce mi wali nie miłosiernie, ale już zdecydowałam. Nie cofne tej decyzji chodźby nie wiem co!- Proszę dać mi chwile na pożegnanie się z bratem. 
- Zna Pani efekty uboczne, tak?
- Niestety, ale tak.
- I mimo wszystko jest Pani pewna?
- Tak.
-Dobrze.- westchnął.- Prosze to wypełnić.- podał mi jakieś papiery.
- Już się robi.
Wziełam od niego te kartki i usiadłam wypełniając je. Pytania dotyczyły kiedy sie urodziłam? Jak mam na nazwisko? I wiele takich innych. Ze strachem je wypełniłam i oddałam je doktorowi a sama poszłam do brata.
Weszłam do sali, na której leżał i zostawiłam mu list. Akurat spał. Tyle byłam w stanie zrobić.
W drodze powrotniej spotkałam tego lekarza.
- Proszę to założyć i połozyc się na bloku operacyjnym.  
- Już idę. Przepraszam mam jeszcze jedną proźbę.
-Tak.
- Powie Pan Niallowi, że jego szczeście jest dla mnie ważniejsze?
-Dobrze, chociaż tyle mogę zrobić.
Po chwili leżałam już na łużku. Usłyszałąm tylko 
-Nie martw się
i usnełam






poniedziałek, 31 marca 2014

008 I always love you

-Nie martw się Liam taki nie jest. Napewno nie zostawi cię dla Danielle, skoro zaczął chodzić z tobą musi być to dla niego zamknięty rozdział.
-Dziekuje za tą rozmowę, naprawde mi ulżyło.  Odparła Sophia po czym mocno mnie przytuliła.
-Nie ma za co. Odwzajemniłam uścisk.- ale wracajmy już do srodka chlopacy już są pewnie gotowi.
-Dobrze.
Wróciłyśmy do pokoju. Ciocia kończy właśnie układać włosy Harremu.
- To jak wszyscy gotowi?- spytał Paul
.Tak. Odparslismy churem
- Nie jeszcz chwila! Nie skończyłam jeszcze!- wykrzykneła Lou
- Pięknie wyglądasz. -- Niall szepnął mi do ucha i pocalłował w policzek.
Miałam na sobie czerwoną sukienkę, czarne szpilki, a włosy zostawilam rozpuszczone, ale lekko je pofalowałam znaczy ciocia mi pomogła.
- To dla ciebie kochanie- odrzekł Niall i podał mi małe czarne pudełeczko.
Znajdowało sie w nim piękny zestaw kolczyków, bransoletka i naszyjnik z serduszkiem. Wszytko było zze złota.
- Załóż teraz- szepnął
- Ja nie wiem co powiedzieć, to jest piękne! Ja dziękuje- pocałowałam go mocno w usta na znak wdzięczności.
On jest najukocchańniejszym chłopakiem na świecie.
. Kocham cię- powiedziałam do Niallera.
- Daj pomogę ci z tym- wziął ode mnie naszyjnik po czym założył mi na szyję. Ja podeszłam do lusta i zalożyłam kolczyki i bransoletke , to wszystko tak pasuje do sukienki.
- Dobra gołąbeczki chodźcie, bo dzieci czekają na pomoc!- krzyknął Paul
- Już, już idziemy.
Wychodząc trafiłam na Selenę.
-Pięknie wyglądasz kochanie .
- Ty też niczego sobie. Jak tak Harry?- roześmiałam się
- On jest taki kochany, wiesz, że poprosił mnie, abym została jego dziewczyną!?- powiedziała podekscytowana Selena.
-Zgodziłaś się?
- Tak, wiesz ja go chyba kocham. Przy nim czuje sie tak dobrze, patrząc w jego oczy widzę tak wiele tyle marzeń i wiem wtedy, że napewno się spełnią.
- ach tylko pozazdrościć.
- A ty to co masz Nialla, a tak wogle to jak wam się układa, był już wkońcu ten twój pierwszy raz?
- Ty tylko o jednym myślisz! Ale nie nie było, za to ty z Harrym to juz napewno.
- Możeee...
- Demi wsiadamy.- przerwał nam Niall.
-Juz idę - odpowiedziałam- Pamietaj dokończymy jeszcze tą rozmowę!- krzyknełam do Sel
- Ale jaką rozmowe? Spytał mnie chłopak.
-Nie nie ważne. - odparłam
Niall tylko westchnął. Usiadłam mu na kolanach i ruszyliśmy. Po chwili byliśmy już pod budynkiem. Chłopcy mieli zaśpiewać dwie piosenki: " Story of mi life" i " What makes you beautifuul".
Przed drzwiami czekali już reporterzy.
-Przepraszam słońce ale muszę udzielić wywiadu.
- Dobrze nic nie szkodzi. Pójdę z dziewczynami zająć miejsca.- ucałowałam jego nos. Wchodząc na sale zdążyłam usłyszeć.
-To twoja dziewczyna?
. Jak dlugo razem jesteście?
Nie chciałam tego słuchać więc szybko zamkełam za sobą drzwi. Czy oni muszą wszystko wiedzieć?? To pytanie już przez dłuższy czas nie daje mi spokoju.'- Harry jest taki kochany - zaczeła Selena
Zaczeło kręcić mi się w glowie. Musze wziąśc lekki, powinnno wtedy przejść.
- Sel kochanie ja idę do łazienki, zaraz wrócę.
- Coś się dzieje?- spytałam
- Nie nic.- oklamałam ją, ale nie chcę jej dziś psuć dnia.
Poszłam miałam problem z znalezieniem ubikacji ale jakiś miły rudowłosy chłopak mi pomógł. W połowie drogi poczułam się gorzej. Zaczeło robić mi się ciemno przed oczami....


Pov Selena

 - Przepraszam dziewczyny, ale idę zobaczyć co u Demi, pewnie gdzieś musiała zabłądzić.- skłamałam nie mogę przecież powiedzieć im o chorobie Demi by mnie zabiła.
 Idąc i rozkminiając to zobaczyłam rudowlosego. On siedział przy jakiejś dziewczynie. Nie to nie morze być Demi! Tylko nie ona! Podeszłam bliżej tak cholernie się bałam. O boże to Demi! Co jej jest?
- karetka już jedzie, jestem Edward tak wogle ale mow mi Ed.

. Dziekuje, że zadzwoniłes,co jej sie stało?
- szła i zemdlała, podbiegłem do niej, ale nie wiedziałem co jej jest wiec wezwałem pogotowie.
-Dziekujee. Odpowiedziałam cala zaplakana. Chłopak podszedł i mnie przytulił.
- Zrobiłem co mogłem.

Pov Nialla
Ciagle pytaja o Demi nie chce juz mi sie odpowiadać. Chce najszybciej to skończyć i wrócic do dziewczyn. Nastepne pytanie przerwała nam karetka. Co się stało? Mam nadzieję że dziewczyny są bezpieczne. W głowie miałem tysiące pytań. Nie mogę dłużej wytrzymać!
- Przepraszam musze wyjśc.- powiedziałem dziennikarzom i chłopakom i pobiegłem zobaczyć czy z Demi wszystko w porządku.
- Perrie gdzie Demi?
- Nie wiem poszła do łazienki, nie dawno za nią poszła Sel i dalej nie wracają.- odpowiedziała.
Mam złe przeczucia. Co jeśli cos jej jest? Biegłem w strone toalet jak najszybciej. Po drodze wpadłem na Eda.
- Zemdlała zabrali ją do szpitala.- odparł ze smutkiem w oczach
-Demi, moją Demi?
. Tsk, przykro mi stary.
Nie mogę uwierzyć w to co usłuszałem. Demi coś sie stało. Jade do szpitala! Poradzą sobie beze mnie.
- Ed powiesz chłopakom, że jestem w szpitalu? I czemu?
. Nie ma sprawy.
Porzegnałem sie z nim i popędziłem do szpitala....






       ~~~
 Hej jestem tu nowa to moja piewsza notka, piszcie co myslicie na tt: (moj Dreamer690) lub na gg (50257163) bede was informowala jak robila to Ella. Przepraszam za błedy ale piszę to na tablecie. Mam nadzieje ze sie spodoba. Zostawiajcie koniecznie kometarze z opinia;)


niedziela, 23 marca 2014

Informacja


Cześć kochani pisze do was w dość poważnej sprawie a mianowicie, zauważyliście, że od miesiąca nie pojawia się nowy rozdział w sumie trudno tego nie zauważyć. Dzisiaj rozdziału też nie będzie i możliwe, że się przez jakiś czas nie pojawi. Już wam wyjaśniam, ostatnio w moim życiu dzieje się wiele niezbyt dobrych rzeczy główny mój problem to to, że zaczęłam chorować oczywiście nie na przeziębienie czy grupę bo to by była błahostka, jest nieco bardziej poważnie ale nie chce tutaj o tym pisać. Sprawa ma się tak, że jeśli wszystko się potwierdzi co do podejrzeń lekarzy będę musiała iść do szpitala i Bóg jeden wie na ile. Oprócz tego bloga mam jeszcze bloga z newsami o One Direction który jest dla mnie priorytetem bo to najważniejszy blog w całym moim życiu ale mniejsza z tym. Nie mogę sobie pozwolić na pisanie trzech blogów gdzie jeden (ten z newsami o 1D) pochłania znaczącą ilość mojego czasu. Dlatego też postanowiłam, że zawieszam tego bloga do czasu, aż u mnie wszystko się ułoży i będę w stanie dodawać rozdziały ale jednocześnie daje wam ogłoszenie, że ODDAM TEGO BLOGA W DOBRE RĘCE KOMUŚ KTO DOPROWADZI TĄ HISTORIĘ DO KOŃCA. Wiem ,że niektórzy z was bardzo polubili tą historię  i jest mi przykro, że nie mogę jej na razie dokończyć dlatego właśnie pomyślałam o tym, że może znajdzie się ktoś chętny, kto będzie chciał ją dokończyć. JEŚLI JESTEŚ ZAINTERESOWANY TYM BLOGIEM PROSZĘ O KONTAKT TT: @ELLA93PL GG: 683429 BĄDŹ GMAIL ELCIA1845@GMAIL.COM

To tyle na razie z mojej strony przepraszam was, że zawiodłam ale nie mam innego wyjścia moje zdrowie jest dla mnie najważniejsze i mam nadzieję, że choć część z was mnie zrozumie jeśli nie to tak jak napisałam przepraszam. 

niedziela, 16 lutego 2014

007- It will be ok



-Nie mogłeś się we mnie zakochać- Odpowiedziałam
-Wiem, nie powinienem ale tak wyszło, kocham Cię Demi
-I co teraz zrobimy ?
-Cokolwiek byle razem
-Niall to nie ma sensu, nie chcesz być z umierającą dziewczyną
-Właśnie, że chce nawet jakbyś miała żyć jeszcze 15 minut to chce z Toba być- Powiedział patrząc prosto w moje oczy
-Jak ty to sobie wyobrażasz?
-Normalnie, będziemy razem jak każdy normalny chłopak i dziewczyna
-Nie słyszysz jak to szalenie brzmi?
-No cóż, jeśli tak twierdzisz to niech będzie szalone, może ja też oszalałem ale co z tego
-Niall ja nie wiem czy dam sobie radę z tym wszystkim czy ty dasz sobie radę
-Z, czym nie damy sobie rady?
-Ja nie dam sobie rady z tą twoją sławą ostatnio miałam już dosyć, ja będę się czuła coraz gorzej nie wytrzymasz tego
-A skąd to wiesz?
-Po prostu wiem ok?
-Jak dla mnie to szukasz tylko jakiś durnych wymówek, bo boisz się zaangażować
-To w cale nie tak
-A jak?- Zapytał już lekko zdenerwowany
-Tak masz racje boje się ale nie zaangażowania
-To czego
-Że będziesz cierpiał- Powiedziałam czując napływające zły
-Boje się, że to wszystko zabrnie za daleko a potem, a potem mnie po prostu nie będzie i zostaniesz sam z tymi wszystkimi uczuciami, nie chcę Cię ranić Niall, naprawdę zależy mi na tobie bardziej niż na kim kolwiek na Świecie, nie chcę żebyś miał złamane serce- Powiedziałam dotykając dłonią jego policzka gdy ten bacznie mi się przyglądał
-Złamane serce będę miał wtedy, kiedy ciebie zabranie i będę musiał żyć z myślą, że Ci tego wszystkie nie powiedziałem i nie spróbowaliśmy. Nie liczy się przeszłość czy przyszłość tylko tu i teraz. Kocham Cię Demi i to się nie zmieni co kolwiek byś nie powiedziała
-Też Cię kocham Niall- Odpowiedziałam, po czym chłopak przywarł wargami do moich. Z boku dało się usłyszeć gwizdanie, Harrego i śmiech Seleny, na co lekko się uśmiechnęłam
- Znajdźcie sobie pokój!- Usłyszałam krzyk Louisa
-Tomlinson zamknij się!- Odpowiedziała moja ciocia z miną seryjnego mordercy
-Skoro tą część mamy już za sobą mam dla ciebie jeszcze jedną propozycję
-Błagam tylko nie ślub- Zaśmiałam się patrząc na nasze splecione dłonie
-No wiesz do Vegas nie jest tak daleko prywatnym odrzutowcem, powiedz tylko słowo- Odpowiedział znacząco poruszając brwiami
-Oszalałeś? Mów, co to za propozycja
-Jak wiesz jutro jest ta charytatywna gala dla dzieci z tutejszego dziecięcego szpitala
-Zaśpiewacie na min prawda? I macie odebrać jakąś nagrodę za dotacje czy coś takiego
-Dokładnie tak. Co ty na to żebyś poszła tam jako moja osoba towarzysząca?- Zapytał nieśmiało
-Czy ty już doszczętnie oszalałeś?
-Z miłości do ciebie- Uśmiechnął się
-Ja nie mogę
-Dlaczego? Selena zgodziła się pójść z Harrym przyjeżdża Sophia i Perrie wszyscy będą z kimś a ja mam iść sam, bo MOJA DZIEWCZYNA stwierdziła, że oszalałem- „Moja dziewczyna” jak to cudownie brzmi, kiedy te dwa słowa wydobywają się z jego ust
-Niall pojutrze mam kolejną wizytę w szpitalu
-No właśnie, więc powinnaś się trochę rozerwać przed kolejnym beznadziejnym dniem
-Łatwo ci mówić
-Gdzie się podziała stara Demi, która nie przejmowała się swoją chorobą i robiła co chciała? Mów co z nią zrobiłaś- Powiedział ujmując moją twarz w dłonie
-Nadal tu jest po prostu zaczęła nieco racjonalnie myśleć
-Dlaczego?
-Bo teraz ma coś, czego nie może stracić i ma motywację do dalszej walki- Stwierdziłam spuszczając wzrok
-Oh skarbie, poradzimy sobie ze wszystkim, razem. Jestem tutaj dla ciebie, tak samo Selena, chłopaki, Lou i cała reszta. Przebrniemy przez to. – Powiedział całując mnie w czoło
-Nie mam się, w co ubrać- Stwierdziłam cicho
-Co ?
-Nie mam, w co się ubrać, na tą galę
-O to się nie martw, o to już zadbała Selena- Zaśmiał się chłopak
-Czy to wszystko było już ukartowane?- Zapytałam
-A jak myślisz?
-Jesteś niemożliwy- Powiedziałam dając mu buziaka
Reszta seansu minęła w fantastycznej atmosferze. Około 24 wróciliśmy do hotelu. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, że Niall jest moim chłopakiem i w ogóle ciężko mi było zrozumieć cały dzisiejszy dzień. Gdy tylko pomyślę o tej gali mam dziwne poczucie niepokoju, a co jak przyniosę mu wstyd, albo zaczną się jakieś złośliwe komentarze. Stres zaczął powoli zjadać mnie od środka, bałam się też tego, że mój organizm odmówi mi posłuszeństwa i stanie się coś nieoczekiwanego a potem nagłówki gazet „ Dziewczyna Niall Horana straciła przytomność/ umarła na dobroczynnej gali” Ale by była sensacja
-Czemu nie śpisz?- Zapytał Niall obejmując mnie, gdy leżeliśmy na łóżku w jego pokoju
-A tak myślę o wszystkim i o niczym
-Będzie dobrze, poradzimy sobie ze wszystkim- Stwierdził chłopak całując mnie we włosy
-Dobranoc skarbie
-Dobranoc- Odpowiedziałam lekko się uśmiechając i zamykając oczy
Następnego dnia obudziłam się około 10. Ku mojemu zaskoczeniu Nialla nie było już w łóżku ani w pokoju, co wydawało się być niemożliwe, bo zazwyczaj to on przychodził ostatni na wszelkie spotkania. Z wielkim trudem zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic to było to czego potrzebowałam najlepszy relaks pod słońcem. Gdy ubrana wyszłam z łazienki w pokoju na łóżku siedziała już selena i głupkowato się do mnie uśmiechała
-Cześć- Przywitałam się
-Jak było?
-Też się cieszę, że Cię widzę
-No ja też, ja też, opowiadaj jak było- Powiedziała podekscytowana
-Z czym ?
-No w nocy nie wróciłam do pokoju wiec zakładam, że tu zostałaś, opowiadaj
-Nie ma czego opowiadać- Wyjaśniłam sięgając po swój telefon
-Jak to?
-Tak to
-A to nic nie było? Zero seksu? Nic?
-Nic a nic- Odpowiedziałam patrząc na przyjaciółkę
-Nie rozumiem ty fajna Lasak on zdrowy chłopak to od razu równa się seks
-Sel nie każdy związek zaczyna się seksem
-Jesteście dziwni ja jego miejscu od razu bym się za ciebie brała
-Przestań!- Zaśmiałam się
-Chodź wszyscy już jedzą w restauracji
-W ogóle widziałaś dzisiaj Nialla gdy się obudziłam już go nie było
-Nie, nie widziałam, pewnie jest już w restauracji
Niestety nasze stwierdzenie było jak najbardziej mylne. Byli dosłownie wszyscy oprócz Nialla. Jak zawsze usiadłam obok ciociu i Lux
-Ooo widzę, że ktoś miał upojną noc- Zaśmiał się Harry patrząc na mnie
-do niczego nie doszło więc daruj sobie- Odpowiedziałam posyłając mu najbardziej sztuczny uśmiech jaki miałam w bandażu
-Harry nie zapominaj, że jestem jej ciotką i nie chce słyszeć o jej ekscesach łóżkowych to moja siostrzenica a po drugie tu jest dziecko- Zauważyła ciocia piorunując go wzrokiem
-Uuu kto by pomyślał, że taka wyluzowana a jednak zaborcza- Zaśmiał się loczek puszczając jej oczko
-Oh zamknij się już Styles- Zaśmiał się Tom rzucając w niego zwiniętą serwetką
-Dziękuję za śniadanie ale jedziemy na lotnisko- Powiedział Zayn wstając od stołu a zaraz po nim to samo zrobił Liam
-Lotnisko?- Zapytałam
-Przylatuje Perrie i Sophia- Odpowiedział szybko Liam
-Wspólny lunch?- Zaproponowałam patrząc na chłopaków
-Jasne czemu nie – Odpowiedział Zayn obdarowując mnie tym swoim słodkim uśmieszkiem. Gdy chłopcy opuścili restaurację do środka dosłownie wbiegł Niall
-Cześć kochanie- Powiedział całując mnie w policzek i siadając obok mnie
-Gdzie byłeś?
-Musiałem coś załatwić. Boże jestem taki głodny
-Co załatwić?
-A nic takiego sprawy zespołu- Odpowiedział nawet na mnie nie patrząc tylko nakładając sobie jedzenie na talerz
-Aha ok., niech tak będzie
-Jemy dzisiaj wspólny lunch
-O której?
-Jeszcze nie wiem, przylatuje Perrie i Sophia i bardzo chcę je poznać
-Jasne nie ma problemu- Powiedział uśmiechając się
Około 13 ja, Niall, Eleanor, Louis oraz Harry z Seleną pojechaliśmy do restauracji The View. Wjazd na 48 piętro Empire State Building było dość przerażające. Dodatkowo z każdego punkty na Sali idealnie było widać nowy Jork. Nie bez powodu nazywają ją podniebną restauracją.  Usiedliśmy przy stoliku na samym końcu sali. W ciągu następnych 15 minut pojawił się Zayn i Liam wraz z dziewczynami. Ku mojemu zaskoczeniu Perrie okazała wyższa niż się spodziewałam. Przywitaliśmy się z każdą z dziewczyn. Perrie od razu zaczęła gadać jak najęta bardzo pozytywna osoba za to Sophia siedziała ciszej, rozglądała się po pomieszczeniu. Liam również wydawał się nieco nieobecny.
-Wszystko porządku?- Zapytałam patrząc na parę
-Tak wszystko ok. – Odpowiedział Li lekko się uśmiechając
W czasie lunchu bawiłam się wyśmienicie wszyscy się dogadywali oczywiście Eleanor i Perrie najwięcej gadały między sobą bo przecież nie oszukujmy się znają się najdłużej. Siedzieliśmy tam do 15 kiedy w końcu zebraliśmy się do wyjścia okazało się, że na zewnątrz czeka tłum fanów i dziennikarzy „Witamy w świecie One Direction” zanim dotarliśmy do samochodów zostałam nieźle poturbowana. Niall mocno trzymał mnie za rękę, co dodatkowo wywołało lawinę pisków, krzyków i płaczu. Było mi tak strasznie szkoda tych wszystkich fanek. Ochrona nie pozwoliła się im nawet zatrzymać na chwilę, aby zrobić sobie zdjęcie, bo stwierdzili, że to zbyt niebezpieczne. W ciągu kilkudziesięciu minut znaleźliśmy się już w hotelu gdzie Caroline i ciocia od razu porwały mnie i resztę dziewczyn do pokoju, aby przygotować nas na galę a dopiero na sam koniec zajmą się chłopakami. Nie spodziewałam się, że czas w babskim gronie może być, aż tak przyjemny i zabawny. Zawsze bardziej trzymałam się z facetami a jedyną przyjaciółką była Selena, więc to tak jakby moje nowe doświadczenie. Kiedy ciocia w końcu zrobiła mi makijaż i fryzurę nie poznawałam się w odbiciu lustra. Spojrzałam ,że Sophia stoi sama na balkonie czekając na swoją kolej
-Wiem, że znamy się dopiero od kilku godzin ale widze, że coś jest nie tak, Nie zmuszam Cię żebyś mi powiedziała ale może będzie ci lepiej
-Wiesz, że przede mną Liam spotykał się z Danielle? Wiesz wielka miłość, na zawsze razem i tak dalej. Dowiedzieliśmy się, że ona będzie dzisiaj na tej gali
-Boisz się konfrontacji?
-Wiem, że będzie niezręcznie a dwa nie jestem do końca pewna czy Liamowi już przeszło no wiesz to uczucie do niej
-Dowiesz się dzisiaj wieczorem. Jeśli rzeczywiście Cię kocha wszystko będzie w porządku. Nie martw się o to- Powiedziałam uśmiechając się do niej
-Boje się, że dzisiejszy dzień jest początkiem końca.

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Rozdział nie jest sprawdzony także przepraszam za wszelkie błędy ale jak najszybciej chcę go opublikować. Kochani jak widzicie rozdział jest po dłuższej przerwie ale niektórzy chyba nie rozumieją, że też mam swoje prywatne życie. Co drugiego bloga z opowiadaniem rozdziały miałam już wcześniej napisane przed założeniem bloga dlatego tam pojawiają się regularnie. Na tym blogu po 6 rozdziale piszę, że tak powiem na bieżąco. Nie chce zawieszać tego opowiadania dlatego błagam was bądźcie cierpliwi.

JEŚLI JESTEŚCIE CIEKAWI ZAPRASZAM NA MOJE DRUGIE OPOWIADANIE  SOME MISTAKES


JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)

niedziela, 2 lutego 2014

Info

Cześć kochani, dzisiaj miał się pojawić rozdział ale po prostu nie zdążyłam go napisać, miałam teraz tydzień sesji i od jutra znowu się szykuje jeszcze kilka zaliczeń dlatego poświęciłam swój czas nauce.
Nie chcę żebyście brak rozdziału odebrali jako to, że opuszczam blogu, zawieszam go czy cokolwiek innego po prostu nie miałam czasu za co bardzo przepraszam. Rozdział postaram się jak najszybciej napisać i opublikować. Jeszcze raz przepraszam za wszelkie niedogodności

piątek, 17 stycznia 2014

06- I Fell In Love


Noc w samolocie była dla mnie totalną porażką, szczerze? Oprócz bólu nie czułam nic totalnie nic. Bolało mnie dosłownie wszystko począwszy od skóry, mięśni, kości po włosy i paznokcie, choć nawet nie jestem pewna czy włosy i paznokcie mogą boleć. Sel, Niall, Harry i ciocia byli ze mną cały czas, reszta po prostu usunęła się z „pola bitwy” i wcale się im nie dziwie, bo sama bym spieprzała ile sił w nogach gdybym miała coś takiego oglądać. Około 10 pojechaliśmy do hotelu a mnie to raczej przetransportowano niczym worek ziemniaków, bo byłam tak zmęczona, że ledwo kontaktowałam, więc o ile dobrze pamiętam Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu a gdy dotarliśmy na miejsce zaniósł do pokoju. Gdy obudziłam się  już w pełni świadoma dochodziła 19, w pokoju byłam sama, a raczej w apartamencie. Gdy próbowałam podnieść się aby iść do toalety drzwi od sypialni się otworzyły
-Co robisz?- Zapytał Niall odstawiając kubek na stolik
-Próbuję wstać do toalety, bo mój pęcherz zaraz eksploduje, jeśli się tam nie dostanę - Odpowiedziałam
-Łał twoja szczerość czasami mnie powala- Zaśmiał się podchodząc do mnie i pomagając wstać
-No cóż szczerość to podstawa, a jeśli mam być szczera to wybacz Niall, ale ta koszulka jest okropna-Powiedziałam patrząc na jego czarną koszulkę z laską w bikini i napisem „I love sex”. Chłopak tylko się zaśmiał, pomógł mi dojść do toalety i zostawił przy wejściu a raczej ja mu kazałam, bo był, aż za bardzo chętny do tego, żeby ze mną wejść. Gdy spojrzałam w lustro byłam przerażona, worki pod oczyma, twarz blada jak ściana, wargi sine, może ja już nie żyje i to taka ściema z tym Niallem, zaraz przyjdzie anioł czy co kolwiek to może być i powie mi „Demi sorry, ale nie żyjesz, wczorajszej nocy udławiłaś się na śmierć, bo nikt Ci nie podał miski a nie chciałaś ubrudzić odrzutowca największego boy bandu Świata” Boże o czym ja myślę, ewidentnie te leki mi nie pomagają a jedyne pogarszają mój stan psychiczny co niezbyt dobrze rokuje.
-Gdzie są wszyscy?- Zapytałam wchodząc do pokoju gdzie blondyn skakał po kanałach
-Liam i Zayn wyszli do baru, Harry zabrał Selene na kolacje, Louis są z Eleanor w kinie, a Louise po prostu śpi-Stwierdził, gdy ja próbowałam wgramolić się na łóżko
-A ty, czemu w hotelu? I w ogóle to, co ty robisz w moim pokoju?- Zapytałam
-Pewnie nawet nie wiesz, ale jestem tutaj cały czas od kąd tylko przyjechaliśmy do hotelu, 2 godziny przespałem na kanapie w salonie a Sel siedziała z tobą a potem cały czas ja
-Pewnie jesteś wykończony, już jest lepiej możesz iść do siebie i się trochę przespać
-Teraz, kiedy mam w końcu, z kim pogadać ani mi się śni iść spać, masz na coś ochotę?- Zapytał
-Która godzina?- Zapytałam
-Dochodzi 19: 30 a co?
-Na Fox zaraz będą puszczać „Dziennik, Bridget Jones”- Odpowiedziałam lekko się uśmiechając
-Poprosić się o popcorn?- Zapytał, na co skinęłam głową, że tak. Po 10 minutach, Niall przełączył na Fox a obsługa hotelowa przyniosła popcorn. Co raz bardziej zaczyna mi się podobać życie w hotelach, mogłabym przywyknąć do tego, że wszyscy wszystko robią za mnie. Mimo ogólnego osłabienia i tak uśmiałam się na filmie jak jakaś głupia. Uwielbiałam ten film drugą część z resztą też, ale pierwsza przebija wszystko
-Gdybym kupił Ci taki strój króliczka założyłabyś go?- Zapytał głupio się uśmiechając
-Jak ty byś założył to ja też
-Twoje niedoczekanie, co najwyżej mogę założyć mankini- Odpowiedział, na co zaniosłam śmiechem
-Nie błagam, chyba nie chcę tego widzieć. Czego nie mogłabym powiedzieć o twoich fankach, może zrób sobie nagie fotki i wrzuć na twittera- Zaproponowałam
-Ewidentnie jesteś przemęczona, bo gadasz głupoty- Zaśmiał się i rzucił we mnie popcornem
-Było by zabawnie gdybyś wyskoczyła na ulicę w podkoszulce, tenisówkach i samych majtkach- Dodał, gdy pokazywano już przedostatnią scenę z filmu
-Wybacz, ale nikomu nie będę pokazywać swojego grubego tyłka
-Jeśli mogę być szczery to myślę, że twój tyłek jest dość seksowny
-Oj zamknij się- Powiedziałam śmiejąc się
-Co chciałaś zawsze zrobić no wiesz przed…- Uciął, tak jakby to słowo nie mogło przejść mu przez gardło
-śmiercią?
-Tak
-Zanim dowiedziałam się, że został mi rok?
-Tak
-No cóż, chyba jak wszystkie dziewczyny chciałam wyjść za mąż mieć dzieci, dom, dużego bernardyna
-A coś poza tym?
-Zawsze chciałam skoczyć ze spadochronem albo na Bangi, zwiedzić największe miasta Europy, Rzym, Paryż, wszystkie stolice, chciałam polecieć do Tybetu na festiwal świateł
-Na, co?
-Festiwal świateł nie wiesz, co?- Zapytałam, na co chłopak potrząsnął głową
-Widziałeś jak czasem ludzie puszczając w niego takie duże papierowe lampiony, no wiesz podpalasz, myślisz życzenie i puszczasz go żeby odleciał
-No tak
-Kiedy puszcza to 5 osób to nic szczególnego każdy tak może, ale jak robi to kilka tysięcy osób na raz to uwierz mi to robi wrażenie
-Co jeszcze?
-Ymm zawsze chciałam pojechać do samochodowego kina, no wiesz jak w tych starych filmach, duży telebim przyjaciele i pary w samochodach oglądając czarno-biały film
-Łał no masz trochę wymagania- Zaśmiał się
-Wcale nie to po prostu tylko takie moje marzenia, niestety nie mam ani męża ani dzieci ani nie skoczyłam a tym bardziej nie byłam w Tybecie i raczej już nie zdarzę no chyba, że macie tam może jakiś koncert- Odpowiedziałam uśmiechając się
-No przykro mi, ale nasz grafik nie obejmuje festiwalu świateł
Przez resztę wieczoru razem z chłopakiem oglądaliśmy filmy, wiele się w między czasie o nim dowiedziałam o jego rodzinie, dzieciństwie, opowiedział mi wiele ciekawych historii o chłopakach o tym jak zazwyczaj wyglądają dni w trasie naprawdę świetnie spędzało mi się z nim czas, ale z drugiej strony czułam się winna, że reszta imprezuje a on musi tutaj ze mną siedzieć. Do sypialni wbiegła Lux i próbowała wskoczyć na łóżko, na, którym leżałam z Niallem. Chłopak podniósł ją i posadził między nami.
-A ty, co tutaj robisz?- Zapytałam, gdy mała się do mnie przytuliła
-Mamusia powiedziała, że jesteś chora i ja się martwiłam- Odpowiedziała
-A właśnie gdzie jest mama?
-Nie wiem, biega po korytarzu- Odpowiedziała śmiejąc się
-Lux mówiłam Ci, że ciocia jest chora i nie wolno jej przeszkadzać!- Krzyknęła wchodząc do apartamentu a po chwili pojawiła się w sypialni
-Młoda damo masz ogromne kłopoty- Dodała wściekła patrząc na dziewczynę
-Oj daj jej spokój przecież nic się nie stało- Powiedziałam sadzając dziewczynkę między mną a Niallem
-Już dawno powinna spać, ale oczywiście księżniczka musiała najpierw zobaczyć się z tobą- Wyjaśniła kobieta
-I ja się bardzo cieszę z tego powodu, to, co piękna pójdziesz już spać?- Zapytałam
-Mogę z tobą?
-Chcesz spać ze mną?- Lux tylko kiwnęła głową a ja spojrzałam na ciocię
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł
-Jeśli to Cię uspokoi to mogę z nimi zostać na noc prześpię się na kanapie a ty i Tom będziecie mogli sprawić rodzeństwo Lux- Zaśmiał się blondyn, na co ciocia zabijała go wzrokiem
-Sądząc po twojej koszulce to ty masz jakieś niespełnione potrzeby- Odpowiedziała
-Serio ciociu Lux może zostać, czuje się już znacznie lepiej
-Jak by coś się działo to dzwoń ok? Cały czas będę miała telefon przy sobie a jak nie to pan „Kocham sex” ma przybiec po mnie jasne?
-Tak jest- Odpowiedział Niall salutując jej. Kobieta pomruczyła jeszcze coś pod nosem, po czym opuściła pokój i poszła do siebie
-To, co idziemy spać?- Zapytał chłopak patrząc na dziewczynkę
-Nie- Odpowiedziałyśmy wspólnie
-Jak to nie?
-Oglądamy bajki?- Zapytałam patrząc na tego małego szkraba, ona tylko się uśmiechnęła i wygodnie położyła patrząc na telewizor
-Słyszałeś panie „kocham sex” chcemy bajki- Zaśmiałam się
-Od razu widać, że rodzina
Jeszcze przez godzinę oglądaliśmy bajki w sumie tylko Toma i Jerrego, już dawno nie czułam się tak beztrosko jak przy tej małej, jej śmiech był zaraźliwy a to jak na mnie patrzyła, przytulała się i bawiła moją gumowa bransoletką sprawiało, że czułam się spokojna. Po 15 odcinku w końcu zasnęła. Następnego dnia obudziliśmy się o 8 dzięki wierceniu się Lux, która wypoczęta po prostu się nudziła. Do tej pory nie wiem jak to jest, że małe dzieci tak szybko regenerują siły i potrzebują tak małej ilości snu. Dziś czułam się znacznie lepiej jakby nigdy nic mi nie było. Dzisiaj chłopcy mieli wolne, więc zajmowali się swoimi sprawami. Niall po śniadaniu się gdzieś ulotnił tak samo jak Louis i Liam, Zayn zaproponował nam wyjście do jakiegoś muzeum komiksu, ale jakoś nie miałam na to ochoty w przeciwieństwie do Seleny, która dosłownie w podskokach pobiegła za mulatem. Więc zostałam sama z reszta ekipy no i Harrym. Dzisiejsza pogoda była wręcz idealna dlatego zaproponowałam Cioci abyśmy wyszły z Lux na spacer, szczerze mówiąc miałam dość siedzenia w
hotelu i po prostu chciałam gdzieś wyjść, w ostateczności dołączył do nas również Harry i w piątkę poszliśmy do Central Parku. Tom w końcu chyba oprzytomniał i zaczął brać rolę ojca na poważnie. Samo to, że wybrał się z nami na spacer był wielkim zaskoczeniem. Lux w ogóle nie chciała być na rękach cioci czy Harrego, cały czas wołała mnie żebym ją ponosiła. Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do tych wszystkich paparazzie i spojrzeń innych ludzi.
-Normalnie się chyba w tobie zakochała- Powiedział Harry patrząc jak Loux siedzi na moich kolanach
-Bo jestem spoko ciocią, no powiedz nie chciałbyś mieć takiej ciotki jak ja?- Zapytałam uśmiechając się
-Fakt, założę się, że sprowadziłabyś mnie na złą drogę gdybyś była moją ciotką- Odpowiedział śmiejąc się
-Może wcześniej takby było ale na pewno nie teraz
-To, co wcześniej byłaś niegrzeczną dziewczyną?
-Można to tak ująć, ale to było dawno i nie prawda- Odpowiedziałam próbując jakoś zakończyć temat
-Nie wyobrażam sobie ciebie pijanej. Jesteś taka spokojna
-No właśnie jestem spokojna i taka będę, przeszłość to przeszłość- Odpowiedziałam, kiedy zbliżył się do nas Tom
-Demi możemy porozmawiać?- Zapytał, skinęłam głową po czym oddałam Lux Harremu a sama odeszłam na ławkę z Tomem
-To, o czym chcesz rozmawiać?- Zapytałam siadając i nawet na niego nie patrząc
-Ja chciałem Cię przeprosić
-Mnie? Za co?
-Za to, że nie byłem przy tobie, jesteś tutaj prawie dwa tygodnie a widzieliśmy się może dwa razy
-Nie mnie powinieneś przepraszać, nie powinieneś być tutaj dla mnie tylko dla Louise i Lux, dla mnie nie ma już ratunku i musi być ktoś, kto się nimi zajmie, i mam nadzieję, że tym kimś będziesz ty
-Ale przecież bierzesz udział w tej terapii, jak możesz mówić, że nie ma ratunku
-Bo nie ma, znam swój organizm lepiej niż ty bary w Londynie. Oczywiście mam nadzieję, że to się uda i wyzdrowieję, ale muszę myśleć racjonalnie. Słuchaj Tom lubię Cię i wiesz o tym od zawsze, ale ostatnio przesadzasz z imprezowaniem, piciem, paleniem. Masz narzeczoną i dziecko, nie możesz się tak zachowywać, nie zostawiaj Lou z tym wszystkim samej i nie dodawaj jej niepotrzebnych problemów. Lepiej się ogarnij człowieku, bo jeśli skrzywdzisz, któraś z nich to Cię zabije a uwierz mi mogę to zrobić, bo nie mam nic do stracenia
-Spokojnie szczurku, poprawię się, dziękuję za rozmowę
-Nie nazywaj mnie szczurkiem, bo za to też Ci się oberwie. Jesteś spoko gościem Tom, ale ogarnij się bo załatwię Ci mały sparing z Paulem albo Markiem może wtedy coś do ciebie dotrze
-To nie będzie konieczne- Zaśmiał się obejmując mnie
Czas w parku minął nam naprawdę fantastycznie, gdy byliśmy w doradzę do hotelu ktoś zadzwonił do Harrego, rozmowa była dość dziwna, bo Hazz mówił tylko „tak”, „nie”, „ok.”. W połowie drogi zawrócił i jechali w nieznanym nam kierunku. Mimo moich próśb jak i cioci loczek nie chciał nic powiedzieć. Zaparkowaliśmy pod restauracją o dość trafnej nazwie „Lata 60”, co ciekawe przed restauracją stało pięć Ferrari z tego okresu i jeden Jaguar a między nimi Harry zaparkował swój samochód. Gdy weszliśmy do środka przeżyłam totalny szok przy stolikach siedzieli chłopcy, Eleanor, Selena,ciocia, Tom i mała Lux co ciekawe byli przebrani w ubrania typowo z lat 60.
-Czy mogę wiedzieć, co tutaj się dzieje?- Zapytałam zdezorientowana. Nikt nic nie odpowiedział jedynie dziewczyny pociągnęły mnie, ciocię i małą Lux do toalety i dały ubrania, które mamy założyć. Fakt jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało, bo uwielbiałam lata 60 i gdybym mogła to z przyjemnością bym się w nich urodziła, ale ta cała sytuacja wydawała mi się nieco przerażająca. Kiedy już wszyscy byli przebrani zamówiliśmy jedzenie i wspólnie zjedliśmy obiado-kolację.Gdy opuściliśmy restaurację zrobiło się już dosyć ciemno na ulicach. Że tak to ujmę każdy z chłopców wziął „swoją” Panią do samochodu i jeden za drugim pojechaliśmy w nieznane mi miejsce. Siedziałam z Niallem  w Jaguarze i prowadziliśmy całą „wycieczkę” wręcz błagałam, żeby chłopak powiedział mi gdzie jedziemy ale był nieugięty. Po 30 minutach jazdy znaleźliśmy się pod areną gdzie jutro ma się odbyć koncert, tym razem całe ogrodzenie było zasłonięte czarnymi prześcieradłami. Gdy wjechaliśmy na teren areny po prostu zaniemówiłam z wrażenia. Na samym końcu był ogromny telebim a przed nim stało już kilkadziesiąt starych samochodów, w, których siedziała reszta ekipy. Zaparkowaliśmy na wolnych miejscach, nie wierzyłam w to, co się dzieję, wszyscy byli przebrani a’la lata 60 nawet widok Paula wywołał u mnie mnóstwo śmiechu na to mężczyzna podniósł rękę. Po 10 minutach rozpoczął się seans, puszczono "Śniadanie u Tiffany’ego".
-Chciałaś oglądać film w kinie samochodowym no to proszę bardzo- Powiedział blondyn
-Sam to wszystko wymyśliłeś?
-Po naszej wczorajszej rozmowie na to wpadłem, oczywiście pomogli mi chłopcy no i Selena, która dostarczyła mi kilku istotnych faktów o twoich upodobaniach
-Jesteś niesamowity wiesz o tym?- Zapytałam z uśmiechem
-Tak wiem, nie musisz mi tego powtarzać
-I do tego super skromny- Dodałam
-Nie gadaj tylko oglądaj film, to wszystko jest dla ciebie
 Przy scenie pocałunku Audrey i George, spojrzałam na Nialla i chciałam pocałować go w policzek jednak chłopak odwrócił się w moją stronę i trafiłam w usta.
-Przepraszam miał być policzek- Odpowiedziałam czując jak się czerwienie
-Ależ ja nie mam nic przeciwko, z chęcią bym to jeszcze raz powtórzył- Odpowiedział z uśmiechem zbliżając się do mnie, po czym znowu się pocałowaliśmy
-Dziękuję za to wszystko, nawet nie wiem, co powiedzieć
-Ty nic nie mów, ale ja muszę coś powiedzieć
-Ymm ok. W takim razie mów
-Wiem, że nasze pierwsze spotkanie na korytarzu nie wypadło zbyt fantastycznie i dałem się poznać, jako palant, ale myślę, że przez te dwa tygodnie zdołałem się jakoś zrewanżować i poznałaś mnie od tej lepszej strony. W sumie to chciałbym Ci powiedzieć, że Cię lubię
-Ja też Cię lubię Niall- Odpowiedziałam uśmiechając się, gdy patrzyłam jak jest zdenerwowany
-Nie rozumiesz, lubię Cię, ale nie tylko, jako koleżankę
-No przecież jesteśmy przyjaciółmi- Odpowiedziałam, drażniąc się z nim
-O mój Boże, zakochałem się w tobie Demi, teraz rozumiesz? Kocham Cię 


~*~*~*~*~*~*~*~
Witam mamy 6 rozdział. Nie miałam na niego jakoś większego pomysłu ale myślę, że nie jest najgorszy. Chciałabym utaj napisać parę zdań. NIE ZOSTAWIAM TEGO BLOGA. To, że założyłam drugie opowiadanie to nie znaczy, że na tym już nie będę pisać i nie mam w zwyczaju opuszczać opowiadań bo zdarzyło mi się to tylko raz kiedy zhakowali mi bloga. Wiem już jak skończy się to opowiadanie i nie będę tutaj jakoś dużo rozdziałów. Ale o tym w przyszłości. Mimo wszystko mam nadzieję, że się podobał :) Ze względu na moją sesję kolejny rozdział pojawi się również za 2 tygodnie bo teraz po prostu przez naukę nie będę miała kiedy napisać. 
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)