xpp

piątek, 17 stycznia 2014

06- I Fell In Love


Noc w samolocie była dla mnie totalną porażką, szczerze? Oprócz bólu nie czułam nic totalnie nic. Bolało mnie dosłownie wszystko począwszy od skóry, mięśni, kości po włosy i paznokcie, choć nawet nie jestem pewna czy włosy i paznokcie mogą boleć. Sel, Niall, Harry i ciocia byli ze mną cały czas, reszta po prostu usunęła się z „pola bitwy” i wcale się im nie dziwie, bo sama bym spieprzała ile sił w nogach gdybym miała coś takiego oglądać. Około 10 pojechaliśmy do hotelu a mnie to raczej przetransportowano niczym worek ziemniaków, bo byłam tak zmęczona, że ledwo kontaktowałam, więc o ile dobrze pamiętam Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu a gdy dotarliśmy na miejsce zaniósł do pokoju. Gdy obudziłam się  już w pełni świadoma dochodziła 19, w pokoju byłam sama, a raczej w apartamencie. Gdy próbowałam podnieść się aby iść do toalety drzwi od sypialni się otworzyły
-Co robisz?- Zapytał Niall odstawiając kubek na stolik
-Próbuję wstać do toalety, bo mój pęcherz zaraz eksploduje, jeśli się tam nie dostanę - Odpowiedziałam
-Łał twoja szczerość czasami mnie powala- Zaśmiał się podchodząc do mnie i pomagając wstać
-No cóż szczerość to podstawa, a jeśli mam być szczera to wybacz Niall, ale ta koszulka jest okropna-Powiedziałam patrząc na jego czarną koszulkę z laską w bikini i napisem „I love sex”. Chłopak tylko się zaśmiał, pomógł mi dojść do toalety i zostawił przy wejściu a raczej ja mu kazałam, bo był, aż za bardzo chętny do tego, żeby ze mną wejść. Gdy spojrzałam w lustro byłam przerażona, worki pod oczyma, twarz blada jak ściana, wargi sine, może ja już nie żyje i to taka ściema z tym Niallem, zaraz przyjdzie anioł czy co kolwiek to może być i powie mi „Demi sorry, ale nie żyjesz, wczorajszej nocy udławiłaś się na śmierć, bo nikt Ci nie podał miski a nie chciałaś ubrudzić odrzutowca największego boy bandu Świata” Boże o czym ja myślę, ewidentnie te leki mi nie pomagają a jedyne pogarszają mój stan psychiczny co niezbyt dobrze rokuje.
-Gdzie są wszyscy?- Zapytałam wchodząc do pokoju gdzie blondyn skakał po kanałach
-Liam i Zayn wyszli do baru, Harry zabrał Selene na kolacje, Louis są z Eleanor w kinie, a Louise po prostu śpi-Stwierdził, gdy ja próbowałam wgramolić się na łóżko
-A ty, czemu w hotelu? I w ogóle to, co ty robisz w moim pokoju?- Zapytałam
-Pewnie nawet nie wiesz, ale jestem tutaj cały czas od kąd tylko przyjechaliśmy do hotelu, 2 godziny przespałem na kanapie w salonie a Sel siedziała z tobą a potem cały czas ja
-Pewnie jesteś wykończony, już jest lepiej możesz iść do siebie i się trochę przespać
-Teraz, kiedy mam w końcu, z kim pogadać ani mi się śni iść spać, masz na coś ochotę?- Zapytał
-Która godzina?- Zapytałam
-Dochodzi 19: 30 a co?
-Na Fox zaraz będą puszczać „Dziennik, Bridget Jones”- Odpowiedziałam lekko się uśmiechając
-Poprosić się o popcorn?- Zapytał, na co skinęłam głową, że tak. Po 10 minutach, Niall przełączył na Fox a obsługa hotelowa przyniosła popcorn. Co raz bardziej zaczyna mi się podobać życie w hotelach, mogłabym przywyknąć do tego, że wszyscy wszystko robią za mnie. Mimo ogólnego osłabienia i tak uśmiałam się na filmie jak jakaś głupia. Uwielbiałam ten film drugą część z resztą też, ale pierwsza przebija wszystko
-Gdybym kupił Ci taki strój króliczka założyłabyś go?- Zapytał głupio się uśmiechając
-Jak ty byś założył to ja też
-Twoje niedoczekanie, co najwyżej mogę założyć mankini- Odpowiedział, na co zaniosłam śmiechem
-Nie błagam, chyba nie chcę tego widzieć. Czego nie mogłabym powiedzieć o twoich fankach, może zrób sobie nagie fotki i wrzuć na twittera- Zaproponowałam
-Ewidentnie jesteś przemęczona, bo gadasz głupoty- Zaśmiał się i rzucił we mnie popcornem
-Było by zabawnie gdybyś wyskoczyła na ulicę w podkoszulce, tenisówkach i samych majtkach- Dodał, gdy pokazywano już przedostatnią scenę z filmu
-Wybacz, ale nikomu nie będę pokazywać swojego grubego tyłka
-Jeśli mogę być szczery to myślę, że twój tyłek jest dość seksowny
-Oj zamknij się- Powiedziałam śmiejąc się
-Co chciałaś zawsze zrobić no wiesz przed…- Uciął, tak jakby to słowo nie mogło przejść mu przez gardło
-śmiercią?
-Tak
-Zanim dowiedziałam się, że został mi rok?
-Tak
-No cóż, chyba jak wszystkie dziewczyny chciałam wyjść za mąż mieć dzieci, dom, dużego bernardyna
-A coś poza tym?
-Zawsze chciałam skoczyć ze spadochronem albo na Bangi, zwiedzić największe miasta Europy, Rzym, Paryż, wszystkie stolice, chciałam polecieć do Tybetu na festiwal świateł
-Na, co?
-Festiwal świateł nie wiesz, co?- Zapytałam, na co chłopak potrząsnął głową
-Widziałeś jak czasem ludzie puszczając w niego takie duże papierowe lampiony, no wiesz podpalasz, myślisz życzenie i puszczasz go żeby odleciał
-No tak
-Kiedy puszcza to 5 osób to nic szczególnego każdy tak może, ale jak robi to kilka tysięcy osób na raz to uwierz mi to robi wrażenie
-Co jeszcze?
-Ymm zawsze chciałam pojechać do samochodowego kina, no wiesz jak w tych starych filmach, duży telebim przyjaciele i pary w samochodach oglądając czarno-biały film
-Łał no masz trochę wymagania- Zaśmiał się
-Wcale nie to po prostu tylko takie moje marzenia, niestety nie mam ani męża ani dzieci ani nie skoczyłam a tym bardziej nie byłam w Tybecie i raczej już nie zdarzę no chyba, że macie tam może jakiś koncert- Odpowiedziałam uśmiechając się
-No przykro mi, ale nasz grafik nie obejmuje festiwalu świateł
Przez resztę wieczoru razem z chłopakiem oglądaliśmy filmy, wiele się w między czasie o nim dowiedziałam o jego rodzinie, dzieciństwie, opowiedział mi wiele ciekawych historii o chłopakach o tym jak zazwyczaj wyglądają dni w trasie naprawdę świetnie spędzało mi się z nim czas, ale z drugiej strony czułam się winna, że reszta imprezuje a on musi tutaj ze mną siedzieć. Do sypialni wbiegła Lux i próbowała wskoczyć na łóżko, na, którym leżałam z Niallem. Chłopak podniósł ją i posadził między nami.
-A ty, co tutaj robisz?- Zapytałam, gdy mała się do mnie przytuliła
-Mamusia powiedziała, że jesteś chora i ja się martwiłam- Odpowiedziała
-A właśnie gdzie jest mama?
-Nie wiem, biega po korytarzu- Odpowiedziała śmiejąc się
-Lux mówiłam Ci, że ciocia jest chora i nie wolno jej przeszkadzać!- Krzyknęła wchodząc do apartamentu a po chwili pojawiła się w sypialni
-Młoda damo masz ogromne kłopoty- Dodała wściekła patrząc na dziewczynę
-Oj daj jej spokój przecież nic się nie stało- Powiedziałam sadzając dziewczynkę między mną a Niallem
-Już dawno powinna spać, ale oczywiście księżniczka musiała najpierw zobaczyć się z tobą- Wyjaśniła kobieta
-I ja się bardzo cieszę z tego powodu, to, co piękna pójdziesz już spać?- Zapytałam
-Mogę z tobą?
-Chcesz spać ze mną?- Lux tylko kiwnęła głową a ja spojrzałam na ciocię
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł
-Jeśli to Cię uspokoi to mogę z nimi zostać na noc prześpię się na kanapie a ty i Tom będziecie mogli sprawić rodzeństwo Lux- Zaśmiał się blondyn, na co ciocia zabijała go wzrokiem
-Sądząc po twojej koszulce to ty masz jakieś niespełnione potrzeby- Odpowiedziała
-Serio ciociu Lux może zostać, czuje się już znacznie lepiej
-Jak by coś się działo to dzwoń ok? Cały czas będę miała telefon przy sobie a jak nie to pan „Kocham sex” ma przybiec po mnie jasne?
-Tak jest- Odpowiedział Niall salutując jej. Kobieta pomruczyła jeszcze coś pod nosem, po czym opuściła pokój i poszła do siebie
-To, co idziemy spać?- Zapytał chłopak patrząc na dziewczynkę
-Nie- Odpowiedziałyśmy wspólnie
-Jak to nie?
-Oglądamy bajki?- Zapytałam patrząc na tego małego szkraba, ona tylko się uśmiechnęła i wygodnie położyła patrząc na telewizor
-Słyszałeś panie „kocham sex” chcemy bajki- Zaśmiałam się
-Od razu widać, że rodzina
Jeszcze przez godzinę oglądaliśmy bajki w sumie tylko Toma i Jerrego, już dawno nie czułam się tak beztrosko jak przy tej małej, jej śmiech był zaraźliwy a to jak na mnie patrzyła, przytulała się i bawiła moją gumowa bransoletką sprawiało, że czułam się spokojna. Po 15 odcinku w końcu zasnęła. Następnego dnia obudziliśmy się o 8 dzięki wierceniu się Lux, która wypoczęta po prostu się nudziła. Do tej pory nie wiem jak to jest, że małe dzieci tak szybko regenerują siły i potrzebują tak małej ilości snu. Dziś czułam się znacznie lepiej jakby nigdy nic mi nie było. Dzisiaj chłopcy mieli wolne, więc zajmowali się swoimi sprawami. Niall po śniadaniu się gdzieś ulotnił tak samo jak Louis i Liam, Zayn zaproponował nam wyjście do jakiegoś muzeum komiksu, ale jakoś nie miałam na to ochoty w przeciwieństwie do Seleny, która dosłownie w podskokach pobiegła za mulatem. Więc zostałam sama z reszta ekipy no i Harrym. Dzisiejsza pogoda była wręcz idealna dlatego zaproponowałam Cioci abyśmy wyszły z Lux na spacer, szczerze mówiąc miałam dość siedzenia w
hotelu i po prostu chciałam gdzieś wyjść, w ostateczności dołączył do nas również Harry i w piątkę poszliśmy do Central Parku. Tom w końcu chyba oprzytomniał i zaczął brać rolę ojca na poważnie. Samo to, że wybrał się z nami na spacer był wielkim zaskoczeniem. Lux w ogóle nie chciała być na rękach cioci czy Harrego, cały czas wołała mnie żebym ją ponosiła. Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do tych wszystkich paparazzie i spojrzeń innych ludzi.
-Normalnie się chyba w tobie zakochała- Powiedział Harry patrząc jak Loux siedzi na moich kolanach
-Bo jestem spoko ciocią, no powiedz nie chciałbyś mieć takiej ciotki jak ja?- Zapytałam uśmiechając się
-Fakt, założę się, że sprowadziłabyś mnie na złą drogę gdybyś była moją ciotką- Odpowiedział śmiejąc się
-Może wcześniej takby było ale na pewno nie teraz
-To, co wcześniej byłaś niegrzeczną dziewczyną?
-Można to tak ująć, ale to było dawno i nie prawda- Odpowiedziałam próbując jakoś zakończyć temat
-Nie wyobrażam sobie ciebie pijanej. Jesteś taka spokojna
-No właśnie jestem spokojna i taka będę, przeszłość to przeszłość- Odpowiedziałam, kiedy zbliżył się do nas Tom
-Demi możemy porozmawiać?- Zapytał, skinęłam głową po czym oddałam Lux Harremu a sama odeszłam na ławkę z Tomem
-To, o czym chcesz rozmawiać?- Zapytałam siadając i nawet na niego nie patrząc
-Ja chciałem Cię przeprosić
-Mnie? Za co?
-Za to, że nie byłem przy tobie, jesteś tutaj prawie dwa tygodnie a widzieliśmy się może dwa razy
-Nie mnie powinieneś przepraszać, nie powinieneś być tutaj dla mnie tylko dla Louise i Lux, dla mnie nie ma już ratunku i musi być ktoś, kto się nimi zajmie, i mam nadzieję, że tym kimś będziesz ty
-Ale przecież bierzesz udział w tej terapii, jak możesz mówić, że nie ma ratunku
-Bo nie ma, znam swój organizm lepiej niż ty bary w Londynie. Oczywiście mam nadzieję, że to się uda i wyzdrowieję, ale muszę myśleć racjonalnie. Słuchaj Tom lubię Cię i wiesz o tym od zawsze, ale ostatnio przesadzasz z imprezowaniem, piciem, paleniem. Masz narzeczoną i dziecko, nie możesz się tak zachowywać, nie zostawiaj Lou z tym wszystkim samej i nie dodawaj jej niepotrzebnych problemów. Lepiej się ogarnij człowieku, bo jeśli skrzywdzisz, któraś z nich to Cię zabije a uwierz mi mogę to zrobić, bo nie mam nic do stracenia
-Spokojnie szczurku, poprawię się, dziękuję za rozmowę
-Nie nazywaj mnie szczurkiem, bo za to też Ci się oberwie. Jesteś spoko gościem Tom, ale ogarnij się bo załatwię Ci mały sparing z Paulem albo Markiem może wtedy coś do ciebie dotrze
-To nie będzie konieczne- Zaśmiał się obejmując mnie
Czas w parku minął nam naprawdę fantastycznie, gdy byliśmy w doradzę do hotelu ktoś zadzwonił do Harrego, rozmowa była dość dziwna, bo Hazz mówił tylko „tak”, „nie”, „ok.”. W połowie drogi zawrócił i jechali w nieznanym nam kierunku. Mimo moich próśb jak i cioci loczek nie chciał nic powiedzieć. Zaparkowaliśmy pod restauracją o dość trafnej nazwie „Lata 60”, co ciekawe przed restauracją stało pięć Ferrari z tego okresu i jeden Jaguar a między nimi Harry zaparkował swój samochód. Gdy weszliśmy do środka przeżyłam totalny szok przy stolikach siedzieli chłopcy, Eleanor, Selena,ciocia, Tom i mała Lux co ciekawe byli przebrani w ubrania typowo z lat 60.
-Czy mogę wiedzieć, co tutaj się dzieje?- Zapytałam zdezorientowana. Nikt nic nie odpowiedział jedynie dziewczyny pociągnęły mnie, ciocię i małą Lux do toalety i dały ubrania, które mamy założyć. Fakt jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało, bo uwielbiałam lata 60 i gdybym mogła to z przyjemnością bym się w nich urodziła, ale ta cała sytuacja wydawała mi się nieco przerażająca. Kiedy już wszyscy byli przebrani zamówiliśmy jedzenie i wspólnie zjedliśmy obiado-kolację.Gdy opuściliśmy restaurację zrobiło się już dosyć ciemno na ulicach. Że tak to ujmę każdy z chłopców wziął „swoją” Panią do samochodu i jeden za drugim pojechaliśmy w nieznane mi miejsce. Siedziałam z Niallem  w Jaguarze i prowadziliśmy całą „wycieczkę” wręcz błagałam, żeby chłopak powiedział mi gdzie jedziemy ale był nieugięty. Po 30 minutach jazdy znaleźliśmy się pod areną gdzie jutro ma się odbyć koncert, tym razem całe ogrodzenie było zasłonięte czarnymi prześcieradłami. Gdy wjechaliśmy na teren areny po prostu zaniemówiłam z wrażenia. Na samym końcu był ogromny telebim a przed nim stało już kilkadziesiąt starych samochodów, w, których siedziała reszta ekipy. Zaparkowaliśmy na wolnych miejscach, nie wierzyłam w to, co się dzieję, wszyscy byli przebrani a’la lata 60 nawet widok Paula wywołał u mnie mnóstwo śmiechu na to mężczyzna podniósł rękę. Po 10 minutach rozpoczął się seans, puszczono "Śniadanie u Tiffany’ego".
-Chciałaś oglądać film w kinie samochodowym no to proszę bardzo- Powiedział blondyn
-Sam to wszystko wymyśliłeś?
-Po naszej wczorajszej rozmowie na to wpadłem, oczywiście pomogli mi chłopcy no i Selena, która dostarczyła mi kilku istotnych faktów o twoich upodobaniach
-Jesteś niesamowity wiesz o tym?- Zapytałam z uśmiechem
-Tak wiem, nie musisz mi tego powtarzać
-I do tego super skromny- Dodałam
-Nie gadaj tylko oglądaj film, to wszystko jest dla ciebie
 Przy scenie pocałunku Audrey i George, spojrzałam na Nialla i chciałam pocałować go w policzek jednak chłopak odwrócił się w moją stronę i trafiłam w usta.
-Przepraszam miał być policzek- Odpowiedziałam czując jak się czerwienie
-Ależ ja nie mam nic przeciwko, z chęcią bym to jeszcze raz powtórzył- Odpowiedział z uśmiechem zbliżając się do mnie, po czym znowu się pocałowaliśmy
-Dziękuję za to wszystko, nawet nie wiem, co powiedzieć
-Ty nic nie mów, ale ja muszę coś powiedzieć
-Ymm ok. W takim razie mów
-Wiem, że nasze pierwsze spotkanie na korytarzu nie wypadło zbyt fantastycznie i dałem się poznać, jako palant, ale myślę, że przez te dwa tygodnie zdołałem się jakoś zrewanżować i poznałaś mnie od tej lepszej strony. W sumie to chciałbym Ci powiedzieć, że Cię lubię
-Ja też Cię lubię Niall- Odpowiedziałam uśmiechając się, gdy patrzyłam jak jest zdenerwowany
-Nie rozumiesz, lubię Cię, ale nie tylko, jako koleżankę
-No przecież jesteśmy przyjaciółmi- Odpowiedziałam, drażniąc się z nim
-O mój Boże, zakochałem się w tobie Demi, teraz rozumiesz? Kocham Cię 


~*~*~*~*~*~*~*~
Witam mamy 6 rozdział. Nie miałam na niego jakoś większego pomysłu ale myślę, że nie jest najgorszy. Chciałabym utaj napisać parę zdań. NIE ZOSTAWIAM TEGO BLOGA. To, że założyłam drugie opowiadanie to nie znaczy, że na tym już nie będę pisać i nie mam w zwyczaju opuszczać opowiadań bo zdarzyło mi się to tylko raz kiedy zhakowali mi bloga. Wiem już jak skończy się to opowiadanie i nie będę tutaj jakoś dużo rozdziałów. Ale o tym w przyszłości. Mimo wszystko mam nadzieję, że się podobał :) Ze względu na moją sesję kolejny rozdział pojawi się również za 2 tygodnie bo teraz po prostu przez naukę nie będę miała kiedy napisać. 
JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)


niedziela, 5 stycznia 2014

05- New Beginnings


-Gdybym wiedziała, że doktorek tyle się spóźni nie umawiałabym się z Seleną na zakupy- Stwierdziłam siedząc w gabinecie doktora Maxwella czekając, aż się łaskawie zjawy
-Kto, jak kto ale Selena na pewno to zrozumie- Odpowiedziała ciotka szukając czegoś w telefonie
Po około 15 minutach dodatkowego czekania, Pan doktor w końcu uraczył nas swoją obecnością, jak zawsze był nienagannie ubrany w czarny garnitur i srebrny krawat. Na jego widok od razu zrobiło mi się gorąco a złość, że tyle na niego czekałyśmy gdzieś wyparowała. Mark Maxwell to onkolog i hematolog w jednym, ma około 45 lat, ale wygląda znacznie młodziej i seksowniej, ma nieco dłuższe kruczoczarne oczy i te cudowne zielone tęczówki, w, których można się utopić no i nie wspomnę o tym seksownym dwudniowym zaroście.
-Przepraszam za spóźnienie moja prelekcja trochę się przedłużyła- Odpowiedział ściągając marynarkę i siadając przy biurku naprzeciwko nas
-No ja myślę doktorku, czekam tu i czekam- Zaśmiałam się widząc jego uśmiech
-No Demi nie widzieliśmy się jakiś czas, czemu nie przychodziłaś na konsultacje?- Zapytał z tym swoim karcącym wzrokiem, po czym przeniósł go na moje dzisiejsze wyniki badań
-No wie Pan jak to jest byłam trochę zajęta
-Wszystko było ważniejsze od twojego życia?- Zapytał
-Kiedy tak Pan stawia sprawę fakt, nie wygląda to zbyt optymistycznie- Stwierdziłam patrząc na ciocię, która ewidentnie emanowała złością po tym, co usłyszała
-No dobrze, przejdziemy do konkretów. Pani…- Zaczął patrząc na ciocię
-Louise Teasdale, Demi to moja siostrzenica- Powiedziała podając mu rękę
-Mogę się zwracać do Pani po imieniu? Tak będzie łatwiej- Zapytał, na co ciocia skinęła głową zgadzając się
-Zakładam, że Demi nic konkretnie Ci nie mówiła, co jej jest prawda?- Zadał kolejne pytanie, choć w sumie to było retoryczne, bo doktorek za dobrze mnie znał
-Dokładnie tak, nie powiedziała mi w sumie nic, a chciałabym w końcu wiedzieć wszystko, co się z nią dzieje
-No dobrze to tak po krótce, Demi ma ostrą białaczkę szpikową, którą zdiagnozowałem prawie rok temu, przez pierwszy miesiąc stosowała chemie, ale z niej zrezygnowała, ostra białaczka szpikowa charakteryzuje się zaburzeniem proliferacji i dojrzewania komórek z nagromadzeniem form niedojrzałych…
-Przestań do niej mówić tym medycznym językiem, bo nic nie zrozumie, nikt tu oprócz ciebie doktorku nie jest lekarzem- Przerwałam mu, gdy zobaczyłam zdziwioną i zmieszaną minę cioci, gdy słuchała tego, co mówił Maxwell.
-Mówiąc normalnym językiem komórki w organizmie Demi nie zachowują się tak jak powinny ich skład znacząco różni się od zdrowych ludzi a może się też zdarzyć, że przejdzie to na narządy wewnętrzne.
-Co możemy z tym zrobić?- Zapytała ciocia przykładając sobie rękę do czoła
-Przejrzałem dzisiejsze wyniki Demi i powiem szczerze, że nie mamy wielu opcji, zmiany są już tak spore, że chemia nic tutaj nie da. Jedyną opcją jest przeszczep ale gdy sprawdzałem bazę byłaś dopiero na 68 miejscu, mało tego gdybyś nawet dostała szpik został by on od razu odrzucony masz za dużo komórek nowotworowych
-Czyli co? Nadal umieram, nie da się nic z tym zrobić, więc możemy już iść?- Zapytałam uśmiechając się. Przez dosłownie ułamek sekundy miałam nadzieję, że może jednak da się coś zrobić, że to nie musi się tak skończyć. Ale tak szybko jak ona przyszła tak szybko się ulotniła. Spojrzałam na ciocię, która była dosłownie zdruzgotana jeszcze moment i możemy się tutaj spodziewać potoku łez.
-Tego nie powiedziałem, jest szansa, ale to niezwykle ryzykowne
-Niech Pan w końcu powie, co to- Ponagliła go ciocia
-Od pewnego czasu pracujemy nad nową terapią dla takich przypadków jak twój, półtora miesiąca temu z fazy testów na zwierzętach zaczęliśmy fazę testów na ludziach, testy odbywają się w 16 szpitalach w całym kraju oraz w 6 w Europie. Na prośbę Pana Higginsa sprawdziłem potencjalnie miejsca, w, których będziecie przez najbliższy miesiąc i albo będziecie w mieście gdzie jest taki szpital albo w odległości kilku kilometrów od niego. Wstępnie wszystko ustaliłem  wystarczy tylko mój jeden telefon a masz miejsce. Terapia ta jest bardzo zbliżona do chemii jej celem jest zneutralizowanie komórek nowotworowych również podaje się kroplówki jednak zmieniliśmy nieco ich skład oczywiście podstawy zostają te same jednak podane w innych kombinacjach oraz z dodatkowymi lekami. Ta terapia jest znacznie silniejsza niż zwykła chemia. W czasie 6 tygodni zarejestrowaliśmy spore poprawy. Jednak nie chce wam zamydlić oczu jest też wiele negatywów przede wszystkim tak dużo jak popraw było pogorszeń stanu zdrowia w tym dwa zgony. Efekty uboczne podania leku są 3 razy gorsze niż te po chemii, mówię tutaj o wymiotach, bólach mięśni, stawów, pacjenci mówią, że mają wrażenie, że bolą ich nawet kości, dodatkowo gorączka, czasami bezsenność, nie jest łatwo ale efekty są zadowalające i według mnie warto spróbować. Zastanów się porozmawiaj z bliskimi, gdy tylko wyrazisz zgodę od razu zaczniemy leczenie
-Od razu to znaczy np. od dziś?- Zapytałam
-Tak, wszystko już załatwione wystarczy tylko twoja zgoda,  gdy się zdecydujesz nie będzie już odwrotu.- Powiedział składając moje wyniki badań
-Mam tylko jedno pytanie- Zaczęłam, na co lekarz od razu na mnie spojrzał
-Warto?- Zapytałam patrząc na niego z uwagą
-Zawsze jest warto ratować swoje bądź czyjeś życie, gdybym uważał, że nie warto nie zostałbym lekarzem- Odpowiedział lekko się do mnie uśmiechając
-W takim razie się zgadzam, nie wiem mam gdzieś podpisać czy coś?- Zapytałam
-Co? Jak to się zgadzasz? Trzeba to jeszcze przemyśleć słyszałaś, co powiedział Pan doktor jest wiele negatywnym bodźców- Powiedziała ciocia wyrywając się jak by ją ktoś teraz obudził
-Sama chciałaś żebym zaczęła się leczyć, a po drugie i tak nie mam nic do stracenia już teraz umieram, gorzej być nie może a jest szansa, że spędzę z tobą i resztą więcej czasu- Odpowiedziałam łapiąc ciocię za rękę
-Będzie dobrze, obiecuję- Dodałam uśmiechając się do niej
-Nie możesz mi tego obiecać- Powiedziała spuszczając wzrok
-No dobra doktorku, dawaj te papierki do podpisania i zaczynamy zabawę- Stwierdziłam klaszcząc w dłonie

LIAM POV

-Ciekawe jak z Demi- Powiedział Zayn gdy cała reszta milczała, w sumie to od czasu gdy wsiedliśmy do busa nikt nic nie mówił, każdy był pogrążony w swoich myślach a dwa to nie mieliśmy nawet o czym rozmawiać. Prawda jest taka, że chyba tylko przy dziewczynach potrafimy się, jakość zjednoczyć, znowu być przyjaciółmi lub czymś podobnym.
-Lou właśnie mi napisała, że może się nie, co spóźnić, bo Demi zgodziła się na jakąś eksperymentalną terapię i właśnie podają jej kroplówki- Odezwał się Paul z przedniego siedzenia
-Co? Jakie eksperymentalne leczenie? Jakie kroplówki?- Zapytał Niall dosłownie podnosząc się z fotela i przeciskając się do Paula
-Niall wróć na swoje miejsce, tyle wiem, jedyne, co jeszcze dopisała to „Niech chłopcy się nie martwią jest ok.” także uspokój się twoja ukochana będzie cała- Zaśmiał się mężczyzna a my zaraz po nim
-A no właśnie a pro po zakochanych jak tam wasza wczorajsza randka?- Zapytałem znacząco poruszając brwiami po moich słowach reszta chłopaków umilkła czekając na to, co powie
-Mówisz o ucieczce przed dziennikarzami i fanami proszącymi o zdjęcie i autograf a w międzyczasie szybkim posiłku?- Zapytał blondyn przeczesując włosy palcami
-Było, aż tak źle? – Zapytał Louis
-Nie no wieczór spędziliśmy dość miły, zjedliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się było miło, najgorzej było przy wejściu i wyjściu. Jedyne, co mnie pociesza to fakt, że nie była taka przerażona, normalnie weszła i wyszła z restauracji jak gdyby nie było tam 20 facetów z aparatami robiący nam zdjęcia. Przy wyjściu nawet sama zaproponowała, że zrobi mi zdjęcie z fankami, które od razu ją polubiły.- Opowiedział chłopak
-Ale przelizałeś prawda?- Zapytał Harry wyciągając telefon z kieszeni
-No na pewno wam nic więcej już nie opowiem- Stwierdził blondyn patrząc przez okno
-Niall no przecież jesteśmy braćmi, a braciom opowiada się takie historie- Ponaglił go Harry
-Harry, przestań, daj mu spokój- Poprosiłem loczka 
-Awww Horan przelizałeś, widzę ten Irlandzki rumieniec na policzkach- Zaśmiał się Hazz, po czym poklepał blondyna po kolanie
-To był buziak na pożegnanie nic więcej- Niall za wszelką cenę chciał się wybronić
-Taki na pożegnanie z języczkiem-Zaśmiał się Louis i razem z Zaynem zaczęli „pokazywać” pocałunek z języczkiem
-Nienawidzę was- Odpowiedział blondyn, po czym założył słuchawki na uszy i patrzył przez szybę samochodu

ZAYN POV

Droga do hali gdzie nagrywano Amerykańską Wersję X Factor minęła nam dość szybko głównie dzięki nabijaniu się z Nialla, mimo, że się z niego śmiejemy to doskonale wie, że życzymy mu jak najlepiej i nikt nigdy nie chce sprawić mu przykrości. W dzisiejszych planach mamy tylko nagrać występ do najnowszego odcinka, po czym pakujemy się i lecimy do Nowego Jorku, w, którym spędzimy 4 dni. Zaraz po przyjeździe weszliśmy na scenę zrobić próbę a dzięki temu dać jeszcze trochę czasu Lulu na dojechanie tutaj. Patrząc na nas wszystkich ewidentnie było wiadomo, że każdy myślami jest z Demi i martwi się, co z nią, najgorzej było z Niallem. Dopóki dziewczyna nie pojawi się tutaj na hali albo nie zobaczymy jej w hotelu każdy będzie odchodził od zmysłów. Zaśpiewaliśmy naszą piosenkę, po czym zeszliśmy, aby druga gwiazda programu mogła mieć próbę. Tak naprawdę nie wiem, po co mamy próby itd. I tak zawsze na występach lecimy na żywioł. Okazało się, że drugą gwiazdą jest Katy Perry ze swoją nową piosenką „Unconditionally” oprócz niej na scenie było mnóstwo tancerzy i tancerek. Razem z Liamem poszliśmy do bufetu po coś do picia gdy reszta chłopców spędzała czas w garderobie. Zanim wróciliśmy do garderoby Katy przestała śpiewać i mijaliśmy się z ich ekipą. Na końcu szły dwie dziewczyny śmiejąc się do siebie.
-Danielle?- Zapytał Liam stając w pół kroku, dziewczyna naprzeciwko mnie stanęła jak wryta
-Cześć Liam- Odpowiedziała uśmiechając się
-Co u ciebie? Świetny występ na pewno dacie czadu jak zawsze- Zapytała po chwili
-Danielle ? Nie poznałem cię w tej peruce- Powiedziałem w końcu przytulając dziewczynę, miała na sobie krótką, blond perukę, w, której w ogóle nie przypominała tej starej Danielle
-Za to was nie trudno rozpoznać, nic się nie zmieniacie- Odpowiedziała, kiedy w końcu wypuściłem ją z objęć, spojrzałem na Liama, który stał obok mojego boku totalnie zahipnotyzowany ani razu nawet nie mrugnął widząc, że chłopak nic nie powie przejąłem inicjatywę
-W ogóle, co ty tutaj robisz moja droga?
-Tańczę a co mogę robić- Zaśmiała się, już wiem, dlaczego wszyscy ją tak uwielbialiśmy zawsze miała to poczuci humoru, z nią było tak samo jak z Seleną albo Demi wieczny śmiech
-A tak serio jestem tancerką Katy i jestem obecnie z nią w trasie. Na szczęście zostały jeszcze tylko 2 tygodnie i wracam do domu- Dodała patrząc na Liama
-A ty, co się nie odzywasz? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczył- Zaśmiała się szturchając go w ramię. Mimo, że starała się zachowywać naturalnie było widać, że i dla niej ta cała sytuacja jest dziwna, nie widzieli się przeszło 4 miesiące, z czego Liama jest z Sophią 3.
-Bardzo ładnie wyglądasz- Wydusił z siebie chłopak na co sam zrobiłem zdziwiona minę
-Amm dzięki, wy też wyglądacie całkiem nieźle, przepraszam was, ale muszę już iść. Cudownie było was spotkać pewnie jeszcze dzisiaj się zobaczymy, ale gdyby nie to Zayn proszę ucałuj ode mnie Perrie- Stwierdziła dziewczyna przytulając mnie i dając buziaka w policzek na pożegnanie a potem robiąc to samo z Liamem. Kiedy dziewczyna odeszła Liam nadal się nie poruszał dopóki konkretnie nie przywaliłem mu w ramię.
-Ładnie wyglądasz? Serio stary? Tylko tyle byłeś w stanie z siebie wydusić?- Zapytałem, gdy w końcu ruszyliśmy w dalszą drogę do garderoby
-A, co miałem powiedzieć?
-Zwykłe, „Co tam u ciebie?” w zupełności by wystarczyło- Odpowiedział, gdy wchodziliśmy do pokoju
 
LOUISE POV

Siedzenie przez 6 godzin na niewygodnym krześle, co dało mi się porządnie we znaki i nie byłam pewna czy teraz będę mogła usiąść, na jakim ko kimkolwiek siedzeniu. Cały ten czas nie odstępowałam Demi na krok, wiernie siedziałam obok niej zajmując ją rozmową czy czymś podobnym byle żeby nie myśleć, że właśnie w tej chwili jest jakimś pieprzonym królikiem doświadczalnym. Ta cała sytuacja mnie przeraża, to co dzieje się z moją siostrzenicą mnie przeraża, przeraża mnie to, że lada chwila może jej nie być, przeraża mnie to, że swoje ostatnie chwile może spędzić w męczarniach, ale mimo tego nadal mam nadzieję, nadzieję na lepsze jutro, nadzieję na to, że stanie się cud i ona wyzdrowieje, nadzieję, że będzie nam dane spędzić jeszcze więcej czasu niż teraz.
-Na pewno dobrze się czujesz? Wolałabym zawieźć Cię do hotelu-Stwierdziłam stojąc na światłach, kiedy to wyjechałyśmy ze szpitala
-Ciociu naprawdę czuję się dobrze, nic mi nie jest- Odpowiedziała dziewczyna siedząc po stronie pasażera. Każdego dnia w każdym momencie, co raz bardziej mnie zaskakiwała tym jaka jest silna, jak to wszystko nie działa na nią w taki sposób jak na nas, czasem mam nawet wrażenie, że ona się tym w ogóle nie przejmuje jakby to było na porządku dziennym
-Jesteś pewna?- Zapytałam po raz kolejny w ciągu ostatnich 5 minut
-Tak jestem pewna i będę wdzięczna, jeśli porozmawiamy o czymś innym niż moja choroba, bo szczerze mówiąc mam już tego dosyć, że od kilku dni nie rozmawiamy o niczym innym- Stwierdziła spoglądając na mnie, gdy zapaliło się zielone światło
-Ok. W takim razie, o czym chcesz rozmawiać?
-No nie wiem może o tym, kiedy w końcu założę sukienkę druhny na twoim ślubie z Tomem?- Zapytała z uśmiechem
-Uuu kochana to sobie jeszcze trochę poczekasz, Tom w ogóle o tym nie myśli, wiesz, jaki on jest, duże dziecko i tyle
-Fakt, ale macie już ze sobą dziecko, więc chyba pora, żeby chłopak się trochę ogarnął, ostatnio prawie w ogóle go nie widuję, szlaja się po jakiś klubach- Fakt Demi miała co do tego rację przez ostatnie kilka dni Tom był w sumie nie obecny jak to stwierdził w Vegas trzeba iść na całość a co się stało z Vegas zostaje w Vegas więc w sumie sama nie wiem gdzie mój narzeczony spędzał czas.
-Wychodzę z założenia, że trzeba z nim porozmawiać, bo to jest śmieszne jak on się zachowuje, jaki przykład daje Lux, kiedy ona chce się pobawić on mówi „Sory mała ale jestem zmęczony pobaw się z Harrym”
-Zajmiemy się tym, gdy wrócimy do hotelu dobrze? Teraz módl się żebym nie została zwolniona, chłopcy od 30 minut mają koncert na arenie, wcześniej nagrywali występ do X Factor i ich nie uczesałam, boje się jak oni wyglądają- Powiedziałam naciskając mocniej na pedał gazu
W ciągu kolejnych 20 minut znalazłyśmy się pod areną, dosłownie biegiem wpadłyśmy do budynku, w, którym rozbrzmiewała melodia Little Things.
- Paul mnie zabije i to jest pewne- Stwierdziłam biegnąc do garderoby, która okazała się pusta, zostawiłyśmy tam tylko swoje torby i pobiegliśmy od konsole technicznych, przy, której zawsze stał Paul. Gdy tylko się pojawiłyśmy wszystkie oczy osób z ekipy były zwrócone w naszą stronę, powiedziałam bezgłośne „przepraszam” w stronę Paula, który ku mojemu zdziwieniu machnął ręką i
puścił mi oczko. Selena od razu podeszła do Demi i mocno ją przytuliła krzycząc jej coś do ucha, dziewczyna tylko pokiwała głową, uśmiechnęła się i obie skupiły się na koncercie. Gdy chłopcy skończyli śpiewać LT Paul złapał mnie za ramię i poszliśmy w stronę garderoby.

LOUIS POV

Połowa koncertu za nami a ja już nie mam siły, trzeba było się słuchać Marka i trenować cardio bo moje płuca odmawiają mi posłuszeństwa od dobrych 10 minut. Dzięki Bogu za Little Things i siedzenie na schodach, bo inaczej już dawno wynieśliby mnie w plastikowym worku nogami do przodu. Szaleliśmy do Rock Me, kiedy podkusiło mnie spojrzeć, co robią dziewczyny i ku mojemu zdziwieniu obok Seleny i Eleanor stała uśmiechnięta Demi, która od razu mi pomachała i podniosła
kciuki w górę. Od razu szturchnąłem Liama, który stał najbliżej nas i tak sznureczkiem każdy z
chłopaków zobaczył, że z Demi jest wszystko ok. i nareszcie mogliśmy spokojnie dokończyć koncert. Po występie nie czekając dłużej szybko się ulotniliśmy i pojechaliśmy prosto na lotnisko, na, którym było mnóstwo paparazzie, nie rozumiem skąd ci ludzie wiedzą, kiedy i gdzie będziemy, to trochę przerażające. Nikt nie odstępował dziewczyn na krok, które skrzętnie próbowały uchronić się przed błyskiem fleszy. Oprócz dziennikarzy było około 100 fanów jednak nasze opóźnienie nie pozwalało nam zatrzymać się do pamiątkowych zdjęć, więc z odprawy przeszliśmy prosto do odrzutowca.
-Jeśli następnym razem ktoś zaproponuje mi dołączenie do trasy z One Direction, stanowczo odmówię- Powiedziała Selena siadając na jednym z foteli
-Nie przesadzaj nie było tak źle- Stwierdziła Demi siadając na przeciwko przyjaciółki
-Strasznie zbladłaś dobrze się czujesz?- Zapytałem stojąc obok niej i trzymając ją za ramię
-Trochę kręci mi się w głowie, to normalne po tych lekach. Muszę przywyknąć- Odpowiedziała lekko się uśmiechając
-Jesteś pewna? Na tyłach samolotu jest sypialnia gdybyś chciała się położyć czy coś- Wtrąciła się Eleanor
-Dzięki ale na razie jest ok.
Gdy wszyscy w końcu zapakowali się do samolotu i zajęli swoje miejsca mogliśmy wystartować. Demi dosłownie w trybie natychmiastowym zasnęła w słuchawkach na uszach, dzięki czemu Lou
mogła nam wszystko dokładnie opowiedzieć, co się działo dzisiejszego dnia. Wszyscy słuchali jej w kompletnej ciszy i zaciekawieniu nawet Eleanor, która w sumie nie jest wplątana w tą całą sytuację słucha w ciszy. Nikt nie mógł pojąć tego, dlaczego tak szybko się zgodziła, bez żadnej konsultacji bez żadnego zastanowienia od razu powiedziała tak. Czy nie zdaje sobie sprawy jak bardzo jest to niebezpieczne?
-Terapia może zadziałać, ale jej nie wyleczy i tak potrzebny jest przeszczep im szybciej tym lepiej, na liście jest dopiero 68 nie wiadomo czy wytrzyma- Powiedziała Lou na koniec swojej opowieści
-Musimy coś zrobić, nie możemy tak siedzieć bezczynnie i patrzeć jak ona umiera- Stwierdził Niall biorąc plastikową butelkę do ręki i ściskając ją, aby się wyładować
-Niall, ale co my możemy? Przecież nie oddamy jej szpiku, zgodność może wynieść 1 do 50 nawet szpik Lou się nie nadaje, bo mają inna grupę krwi.- Odpowiedział Paul
-Ok. my nie możemy oddać szpiku, ale ktoś na Świecie na pewno- Wtrąciłem się
-Co masz na myśli?- Zapytał Zayn
-Może to głupie, ale zorganizujmy koncert charytatywny, prośmy, aby ludzie zapisywali się do banku szpiku, ktoś na pewno ma taki sam szpik, jak Demi- Stwierdziłem sadzając swoją dziewczynę na kolanach
-Louis nie wierzę, że to powiem, ale to jest genialny pomysł. Naprawdę to może się udać- Powiedział Harry uśmiechając się do mnie
-A niby, kiedy wciśniecie ten koncert? Gdzie go zrobicie? Co zamierzacie?- Zadawał pytania Paul, który jak zawsze racjonalnie myślał
-Za trzy tygodnie mamy 4 dniową przerwę między Sydney a Paryżem. Możemy po koncercie od razu polecieć do Paryża i tam zrobić ten koncert, zaprosić jeszcze inne gwiazdy na pewno się zgodzą. W 3 tygodnie wszystko zorganizujemy jestem tego pewien- Oznajmił Liam, którego pierwszy raz w życiu widziałem tak podekscytowanego.
-I ja mam się tym wszystkim zająć?- Zapytał Paul
-Nie, znaczy się możesz nam pomóc, gwiazdy my załatwimy twojej pomocy potrzebowalibyśmy przy sprawach technicznych jak scena itd.-Stwierdził Zayn
-Wy nie wiecie, na co się porywacie, taka akcja charytatywna jest strasznie trudna, masa dzieciaków zwali się do szpitali i zostanie odesłana z kwitkiem, bo mogą się zapisać tylko osoby pełnoletnie- Powiedział Paul
-To zaznaczymy podczas promocji i nagłaśniania, że mogą się zgłaszać tylko osoby pełnoletnie, jakoś to rozwiążemy, tak czy tak zrobimy ten koncert z twoją pomocą bądź też nie, ale mówię otwarcie, że cię potrzebujemy- Spojrzałem na managera, który ewidentnie nie był zachwycony tym pomysłem, bo chyba tylko tacy wariaci jak my porwaliby się na ogólnoświatową akcje charytatywną.
-Znając was i wasze umiejętności obawiam, że ten koncert skończyłby się gdzie na pastwisku, dlatego wam pomogę a dwa to uwielbiam tą małą
-Przepraszam, że się wtrącę, ale nie wydaje mi się, żeby Demi wyraziła na to zgodę- Odezwała się Selena o, której istnieniu w sumie zapomnieliśmy w czasie rozmowy
-A to niby, dlaczego?- Zapytał Niall
- Ona jest zbyt dumna, aby przyjąć od kogoś pomoc, sama jestem w szoku, że zgodziła się na leczenie, ale na to na pewno powie nie- Stwierdziła czarnowłosa
-Na, co powiem nie?- Usłyszałem za sobą a wszyscy momentalnie odwrócili się w stronę dziewczyny, która za mną stała
-Amm na nic- Odpowiedział od razu Harry gdzie reszta milczała
-Co znowu kombinujecie?- Nie dawała za wygraną, Niall ustąpił jej miejsca, aby usiadła gdyż nie wyglądała najlepiej
-Nic nie kombinujemy naprawdę- Powiedziałem trzymając ręce w górze w geście obronnym
-Louis nie rób ze mnie głupiej, widzę jak wszyscy tutaj konspirujecie, o co chodzi?- Zapytała ponowni widząc, że traci cierpliwość
-No dobra powiem Ci, przez ciebie nie będzie niespodzianki, planujemy wydać ci przyjęcie urodzinowe- Wypaliłem, choć nie wiedziałem, kiedy tak właściwie ona ma urodziny
-Urodziny mam w sierpniu, więc…
-No tak, ale będziecie z nami tylko przez miesiąc, więc to taka wcześniejsza impreza- Powiedziałem szybko, czułem jak pocą mi się ręce a Eleanor w ramach wsparcia pocierała kciukiem o moją dłoń
-Tylko tyle?- Zapytała podejrzanie na nas patrząc, co, jak co ale ona spokojnie mogłaby pracować w policji z tym swoim przenikliwym wzrokiem, nie jeden przestępca przyznałby się do wszystkiego gdyby tylko na niego spojrzała
-Tylko tyle, nic więcej mam nadzieję, że nie masz nam tego za złe chcieliśmy dobrze- Powiedziała Selena robiąc tą swoją minę szczeniaczka
-Róbcie, co chcecie, wszystko mi jedno, chcę się tylko położyć i przytulić do miski, bo będę rzygać- Stwierdziła próbując się podnieść, ale bez większego skutku. Niall i Zayn, którzy byli najbliżej pomogli jej się podnieść i zaprowadzili ją do pokoju, Eleanor poszła po miskę, Selena poszła zrobić jej czegoś ciepłego do picia. 

HARRY POV

Dziewczyna miała rację po około 20 minutach, Kiedy ją położyliśmy zaczęła wymiotować i płakać, że wszystką, ją boli. Nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego sądząc po minie reszty również nie mieli wcześniej styczności z podobną sytuacją, oprócz Seleny, która dokładnie wiedziała, co robić, związała włosy Demi w kitkę, przyniosła papierowe ręczniki i po każdych wymiotach De dawała jej dwie szklanki wody, aby zmusić ją do kolejnych, bo inaczej dziewczyna by się tutaj zamęczyła na śmierć. Wszyscy byliśmy przerażeni widokiem, który mieliśmy. Liam, Zayn, Paul Louis i Eleanor nie wytrzymali w pokoju nawet 5 minut od razu wyszli nie mogąc znieść krzyków i płaczu dziewczyny. Louise stała z boku przykrywając sobie usta ręką widziałem jak łzy spływają po jej policzkach głównie z przerażenia i niemocy, bo nie była w stanie pomóc swojej siostrzenicy, nie mogła zrobić nic by ulżyć jej w tym bólu.
-Sel ja już nie mam siły- Wysapała zmęczona dziewczyna
-Wiem, musisz to przejść, nie jesteś sama, jesteśmy z tobą- Mówiła dziewczyna masując jej plecy, gdy ta dosłownie leżała odłogiem
-Niech ten ból się skończy, niech to wszystko się skończy, ja już nie mam siły, bolą mnie nawet włosy
-Demi posłuchaj mnie, dasz sobie radę, musisz dać, pamiętasz, co obiecałaś Lux? że jej nie zostawisz- Powiedział Niall klękając obok niej przy łóżku
-Zamknij się Horan i podaj mi miskę- Warknęła dziewczyna, chłopak od razu wykonał jej polecenie i w ciągu minuty po raz kolejny musiałem iść do toalety wypukać, co nie, co. 
Stan Demi poprawił się dawno po wylądowaniu w Nowym Jorku, niestety dziewczyna była w takim stanie, że mimo wszystko nie było opcji żeby zabrać ją do hotelu, dlatego ja, Selena, Niall Louise i Lux zostaliśmy z nią w samolocie a reszta pojechała do hotelu. Kiedy Demi w końcu zasnęła i my mogliśmy się położyć, chociaż na 5 minut. Gdy wyszliśmy z sypialni Selena od razu zaczęła płakać, to wszystko przerosło w końcu i ją, nie czekając dłużej mocną ją przytuliłem, próbując uspokoić.
-Harry ja nie wiem, co się dzieje, jeszcze w życiu jej takiej nie widziałam, to było straszne- Mówiła a łzy moczyły mój sweter
-Spokojnie Sel, to ta terapia, Louise mówiła, że będzie na nią źle reagować
-Ale nie sądziłam, że aż tak
-Wszystko będzie dobrze, musi być dobrze- Pocieszałem dziewczynę choć tak naprawdę sam już nie byłem tego taki pewien.


~*~*~*~*~*~*~*~
4 rozdział za nami mam nadzieję, że się wam podoba. Zdecydowałam się dodać perspektywę większej ilości osób czy takie coś wam odpowiada ? 
Dziękuję za każdy komentarz, który pozostawiacie pod rozdziałem to wiele dla mnie znaczy daje mi niezwykłą motywację. Kolejny rozdział pojawi się dopiero za jakieś 2 tygodnie przepraszam ale po prostu się nie wyrobię. 

JEŚLI KTOŚ CHCE BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH PROSZĘ O NAPISANIE SWOJEGO NUMERU GG BĄDŹ ADRESU BLOGA CZY TEŻ SWOJEGO TWITTERA W ZAKŁADCE INFORMOWANI :)