xpp

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

009 I always stand to you

Wyjąłem swój telefon i zadzwoniłem po Taxi. Boże, a jak jej coś się stało? ona jest najbliższą mi osobą w życiu. Mam tylko ją i chłopaków. Nie mogę pozwolić żeby coś się jej stało!
- Wsiada Pan? Czy jeszcze mam tak czekać z godzinę?- z rozmyśleń wyrwał mnie głos kierowcy. Nie zauważyłem nawet jak podjechał. Szybko więc wsiadłem i rzuciłem.
- Proszę szybko do szpitala.
Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Zapłaciłem dla niego odpowiednią kwotę i wszedłem do budynku. Na końcu korytarza za blatem stała repecionistka służąca pomocą. Niestety do niej ustawiła się już nie zła kolejka.
-Przepraszam, czy Pani mogła by mnie przepuścić?- spytałem z nadzieją w głosie.
-Stoję tu już 2 godziny. Nie będę czekać jeszcze 2 razy tyle!- odpowiedziała ze złością.
-Fuck- syknąłem, ale po chwili wpadłem na genialny pomysł. Przecież jestem Niall, Niall Horan z najpopularniejszego boysbandu na świecie, z One Direction!
- Ma Pani może córkę?
- Tak mam, a co Pana to obchodzi? Jeśli mogę Cię wogle nazwać Panem.
- Jest może w jakimś fandomie?
-Jest Directioner i Potterhead, ale jeszcze raz pytan co Cie to obchodzi?
 Wyjąłem z kieszeni szybko swoje zdjęcie i je podpisałem. Tak to dziwne, bo kto nasi swoje zdjęcie w kieszeni? Jednak przez te lata już sie czegoś nauczyłem, to potrafi uszcześliwić moje fanki. Niby nic, al etak wiele.
-Proszę.- podałem jej zdjęcie.
- Po co mi to? Jednak po chwili spojrzała na autograf.- Chwila ty jesteś tym z One Direction?
- Tak.
- Dziękuje moja córka padnie z wrażenia.- opowiedziała z wielka radością.
- Nie ma za co.- Również się uśmiechnąłem.-Ale czy mogła by jednak mnie Pani przepuścić? Moją Dziewczynę nie dawno przywiozła karetka i bardzo się jednak o nią martwie.
- Było tak od razu.- Ponownie się przyjaźnie uśmiechneła.
- Naprawdę dziękuje! A jeszcze jedno prosze.- podałem jej koperte z biletem na koncert. Tak to też dziwne, ale miałem akurat parę biletów tak na wszelki wypadek. Miały trafić do chorych dzieci no, ale cuż. Mam nadzieje, że chłopcy i Selena jakoś się trzymają.
Chłopak przede mną szybko skończył rozmowę z pomocnica szpitala i nadeszła moja kolej.
-Dzień Dobry nie dawno została tu przywieziona Demi, Demi Lovato. Mógłbym uzyskać jakieś informacje o niej? Gdzie leży? Jest moją dziewczyną i bardzo mi na niej zależy.
- Tak chwila.- Wyjeła telefon i zadzwoniła do kogoś pytając o Demi.- Proszę usiąść moja koleżanka powinna za chwilę przyjść po Pana i zaprowadzić do ukochanej.- Uśmiechneła się pod nosem.
- Dziękuję.
Usiadłem na krześle. Moje myśli nie mogły się na niczym skupić. Ważne jest teraz tylko życie mojej dziewczyny. Niedługo ogłosimy, że potrzebujemy szpiku. Mam nadzieję, że Demi wytrzyma do tego czasu i,że ktoś się znajdzie. Nie wiadomo jeszcze czy szpik się przyjmie. Mam jednak nadzieję, że tak. Jak nie jestem gotów oddać swój, nawet teraz! Ludzie wchodzą i wychodzą. Oni nie wiedzą jak ja się teraz czuje! Pare osób spytało mnie czy wszystko w porządku. Nie nic nie jest w porządku! Moja dziewczyna może umrzeć. Ona jest najważniejsza dla mnie i oczywiście chłopacy. To ona pokazała nam, że nie potrafimy bez siebie żyć. Wprowadziła tyle dobra w nasze życie! Nie może teraz zginąć!
- Przepraszam, czy to Pan chciał uzyskać informację gdzie leży nijaka Demi Lovato?
- Tak to ja, wiadomo coś?
- Tak, jest w sali nr 4. Proszę poczekać pod salą na lekarza, on da Panu więcej infirmacji o stanie jej zdrowia. Ja mogę tylko tak pomóc.- odpowiedziała dziewczyna, która wcześniej poszła się coś dowiedzieć.
Pobiegłem szybko szukając tej sali. Okazało się, że jest to na 2 piętrze. Wcisnąłem przycisk, ale winda nie chciała przyjechać. Szybko wiec pobiegłem schodami. na szczęście schodów nie było wiele, wbiegłem na górę. Teraz jeszcze tylko salę nr 4. Poszukiwania nie zajeły mi dużo czasu. Już po chwili byłem na miejscu. Podszedłem do okna. Widać było z niego salę, w której ona leżała. Niewiele mogłem zauważyć, ale na tyle dużo by z moich oczu zaczeły kapać łzy.
-Dlaczego płaczesz?- zagadała mnie jakaś młoda dziewczyna.
-Ta-m le-ży moj-a dzie-wcz-yna. Je-st chora na r-a-k-a. Ja ją tak bardzo kocham, a ona musi ode mnie odejść. Znów zostanę sam na tym wielkim świeci!- wyjąkałem przez łzy, a ostatne zdanie prawie wykrzyczałem.
-Nie martw się, lekarze napewno ją wyleczą.
- Ty nic nie rozumiesz zostały jej tylko ok. 2 miesiące życia! Jedynym ratunkiem jest przeszczep!
- Jest już dawca?
- Nie... ale jak nikt się nie znajdzie ja się zgłoszę.
-Wiesz.. Skutkiem ubocznym może być nawet śmierć!
- Nie wiedziałem.. Ale dla mojej Demi warto! A wogle co ty tu robisz?
- w sali obok leży mój brat, miał wypadek i złamał kilka kości..Jego życie jest zagrożone.Jest mi najbliższą osobą. Moi rodzice zgineli w wypadku samochodowym.
- Przykro mi ja nie wiedziałem.
Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Tyle mogę zrobić. Gadam jej o swoich problemach, a nawet nie spytałem czemu tu jest. Jestem idoitą, który myśli tylko o sobie!
- Jak masz na imię?- spytałem
- Ginny.
- Zabawne kojarzysz mi się z Ginny Wesley z 'Harry Pottera'. Obie macie tak samo na imię i taki sam kolor włosów.- Zaśmiałem się
-Tak wiem wiele osób mi to mówi.- Również się roześmiała.
Dziwne ta dziewczyna potrafiła mnie rozśmieszyć w takiej chwili i zapomnieć chociaż na chwilę.
- Hah a ja nawet się Ci nie przedstawiłem jestem N..
-Niall Horan. Tak znam Ciebie, chyba nie tylko ja jedyna?
- Tak wiem, czasem to jest wkurzające. Gdzie nie wyjdziesz tłumy fanek i paparazii, ale jednak jest to spełnienie marzeń. 
- Wiesz ja byłam nie raz w tym tłumie tych fanek.
- Jesteś Directioner?
- Tak.
- I nie piszczałaś jak mnie zobaczyłaś? Nie prosiłaś o zdjęcie lub autograf?
- Kiedyś pewnie tak bym zrobiła, ale teraz wiem, że moje szczęście nie jest najważniejsze tylko mój idol, a ty mi dałeś dużo więcej. Pocieszyłeś mnie mimo tego, że sam jesteś taki smutny i mnie przytuliłeś i nie był to taki zwykły uścisk, tylko taki o jakim zawsze marzyłam. Taki prawdziwy.- ostatnie zdanie wyszeptała.
- Dziękuje ci za to.- przytuliłem się do niej i tak spędziliśmy parę godzin na czekani. Ona jest taka miła. Pomogła mi.Tak, pomogła mi się uspokoić. Jestem jej za to tak wdzięczny. Ona musiała tyle zrobić żeby mnie zobaczyć. Jestem tego pewien! Wynagrodzę jej to kiedyś.
Nawet się nie zorientowałem a zobaczyłem, że z sali wychodzi wkońcu lekarz.
- Dzień Dobry, co z Demi?!?
- Więc tak nie jest dobrze, ale da się jeszcze coś jednak zrobić. Proszę do mojego gabinetu.
Ruszyłem za lekarzem. Podobno jest źle, ale napewno jest jeszcze nadzieja! Szliśmy w ciszy długim korytarzem. Po 5 minutach dotarliśmy do celu
- Proszę usiąść. No więc tak nie będę owijał w bawełnę. Jest źle. Jednym ratunkiem jest przeszczep. Do tego jest potrzeby ktoś z krwią AB+.
- Ale jak to? To znaczy, że bez przeszczepu nie przeżyje?!
- Tak.
- Ja mam grupe krwi A, napewno nie będę się nadawał?
- Jest cień szansy, że tak, ale wolę nie rezykować. Do końca tego tygodnia trzeba kogoś znaleść.
Ale jak to to znaczy,że jak za 3 dni się nikt nie znajdzie to ona umrze? A ja nic nie mogę zrobić! Oddałbym jej wszystko żeby żyła! Jeszcze dziś muszę kogoś znaleść!
- Dziekuję za informacje, zadzwonię do pana niedługo jak uda się kogoś mi znaleść.
Wybiegłem szybko z gabinetu. Nie mam czasu do stracenia. Po drodze spotkałem Ginny. Próbowała mnie zatrzymać.
-Gdzie ty biegniesz?
- Muszę znaleść kogoś z krwią AB+ inaczej kto będzie chciał oddać szpik! Inaczej Demi nie przeżyje!



Pov Ginny

- Muszę znaleść kogoś z krwią AB+ inaczej kto będzie chciał oddać szpik! Inaczej Demi nie przeżyje!
Te słowa nie mogły mi wyjść z głowy. To jest moja grupa krwi! Ale mogę tego nie przeżyć, tym bardziej,że mam problemy ze zdrowiem.
Długo nie mogłam się zastanowić co zrobić, ale wkońcu poszłam do lekarza się zgłosić. Ja na tym świecie nie mam już nikogo. Mój brat ma małe szanse na przeżycie. Niall jest dla mnie ważniejszy. Jego szczeście. Tak jestem tego pewna, oddam jej ten szpik!
- Przepraszam! Dzień dobry słyszałam, że nijaka Demi Lovato potrzebuje szpiku. Moja krew i krew jej to ta sama grupa.
- Jest Pani tego pewna? Przeszczep musiał by odbyć się jeszcze dziś.
- Tak jestem!-Serce mi wali nie miłosiernie, ale już zdecydowałam. Nie cofne tej decyzji chodźby nie wiem co!- Proszę dać mi chwile na pożegnanie się z bratem. 
- Zna Pani efekty uboczne, tak?
- Niestety, ale tak.
- I mimo wszystko jest Pani pewna?
- Tak.
-Dobrze.- westchnął.- Prosze to wypełnić.- podał mi jakieś papiery.
- Już się robi.
Wziełam od niego te kartki i usiadłam wypełniając je. Pytania dotyczyły kiedy sie urodziłam? Jak mam na nazwisko? I wiele takich innych. Ze strachem je wypełniłam i oddałam je doktorowi a sama poszłam do brata.
Weszłam do sali, na której leżał i zostawiłam mu list. Akurat spał. Tyle byłam w stanie zrobić.
W drodze powrotniej spotkałam tego lekarza.
- Proszę to założyć i połozyc się na bloku operacyjnym.  
- Już idę. Przepraszam mam jeszcze jedną proźbę.
-Tak.
- Powie Pan Niallowi, że jego szczeście jest dla mnie ważniejsze?
-Dobrze, chociaż tyle mogę zrobić.
Po chwili leżałam już na łużku. Usłyszałąm tylko 
-Nie martw się
i usnełam






10 komentarzy:

  1. Przepraszam ze resztę tak w kometarzu pisze ale musiałam już wychodzić :). No więc tak mam nadzieję ze ten rozdział wam sie podoba piszcie oczywiście w kometarzach:) kolejny rozdział pojawi sie jak będzie 5 kometarzy. :) jak myśliwców Ginny przeżyje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok masa błędów to raz no ale nie ważne, dwa Niall zachowuje się jak jakiś pięciolatek , trzy ile ta Ginny ma lat? No jak czytam ten rozdział to mam wrażenie, że jakieś 15 a przeczep mogą oddać osoby pełnoletnie, cztery tak na pewno w szpitalu biorą ludzi od ręki i pobierają im szpik bez żadnych badań ani nic pięć blok operacyjny ? Tak na pewno samą ją wpuszczą i jak nigdy nic położy się na łóżku. Na prawdę MYŚL zanim coś napiszesz

      Usuń
    2. Ej, daj jej spokój. To jest ff, może pisać co chce i nie musi to się zgadzać ze światem realistycznym. Mi osobiście się bardzo podoba i chyba jako jedyna do niczego się nie przyczepie. A błędy zdarzają się każdemu. Nie przejmuj się krytyką, świetnie piszesz i czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :)

      Usuń
  2. liczyłam na coś lepszego, no ale cóż czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział :D Trochę się zgodzę z tym komentarzem powyżej, ale to w końcu jest fanfiction :P Mam nadzieję, że Ginny przeżyje i że Niall się jej jakoś odwdzięczy :3 Czekam na next'a z ogromną niecierpliwością, pozdrawiam i życzę weny :* Kocham <3333

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział....trochę takie nie realistyczne ale ciii a tak to wszytko super :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie masz pojęcia o białaczce, poczytaj troche o tym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy Ginny przeżyje ? To jest blog i Demi i Niallu a nie jakieś Ginny co mnie ona interesuje. Mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie lepszy na razie to czarno to widzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli ktoś to czyta to naprawdę przepraszam, że nie ma jeszcze notki ale wiecie szkoła :/ w czwartek napewno sie pojawi

    OdpowiedzUsuń